Dzisiaj byłem świadkiem sytuacji, która jeszcze długo będzie mnie rozbawiać. Siedzę sobie w autobusie PKS, prowadzonym przez 25-letniego kierowcę młody facet, wygląda, jakby właśnie rzucił studia dla adrenaliny na trasie między Kielcami a Włoszczową.
Na jednym z przystanków wsiada babcia, coś koło osiemdziesiątki. Z biegłością iluzjonisty wyciąga haftowaną chusteczkę (każdy Polak wie, iż chusteczka babci to lepszy sejf niż konto w banku!), rozwija ją i zaczyna cierpliwie liczyć złotówki. Prosi kierowcę o przystanek przy sklepie typowy obrazek z życia.
Standardowo kierowca zatrzymuje się, babcia podchodzi z zapłatą. Wręcza mu odliczone pieniądze, mówi ciepłym głosem:
Dziękuję, synku.
Ale nasz kierowca robi coś nieoczekiwanego! Grzecznie odmawia przyjęcia gotówki, chwyta swój portfel, rzuca: Za trzy minuty wracam! i pędem znika w pobliskim sklepie spożywczym. Wraca po chwili z całym arsenałem: cztery litry mleka i śmietany, bo przecież na polskim stole nie może ich zabraknąć, bochenek chleba, paczka makaronu i kawał mięsa. Wszystko to wręcza babci, która zaczyna się wzbraniać:
Nie trzeba, kochany mówi ze wzruszeniem. Emerytura mi wystarcza, chleb i sól to podstawa!
Chłopak na to lekko żartobliwie:
Babciu, albo pani weźmie, albo wszystko ląduje w koszu za przystankiem!
Babcia była w lekkim szoku (i łzach), powtarza podziękowania jak mantrę, życzy chłopakowi szczęścia i zdrówka, tak jak potrafią tylko prawdziwe polskie babcie. Kierowca wraca za kółko, a wtedy zaczyna się najlepsze.
Kobieta po czterdziestce, cała na obcasach i z torebką, której zawartość była warta więcej niż mój samochód, nie wytrzymuje i sapie:
No i po co ta cała dobroczynność? Czy warto było wydawać pieniądze i opóźniać kurs dla jakichś podziękowań?!
Nasz bohater odwraca się powoli, jak w polskim serialu kryminalnym, otwiera drzwi autobusu i mówi jej prosto w oczy:
Przez takich ludzi jak pani starsi sądzą, iż wszyscy młodzi to bandyci, bo jesteście mistrzami w wychowywaniu dzieci na hipokrytów i chytrusów!
Kobieta wyszła z pojazdu czerwona jak burak z polskiego ogródka. Po salwie śmiechu i brawach od reszty pasażerów autobus ruszył dalej.
Brawo, chłopaku! Oby więcej takich ludzi na naszych polskich drogach!












