Mój drugi mąż okazał się wspaniałym człowiekiem, który nie szczędził grosza na zakupy dla mnie i mojego syna
Od lat powtarzano w naszych domach, iż małżeństwo zawiera się raz na całe życie. Dziś coraz więcej osób rozumie, iż nie ma sensu tkwić przy kimś, kto nie okazuje szacunku ani ciepła; życie jest za krótkie, by je marnować u boku człowieka obojętnego na codzienne troski i radości. Po co się łudzić i uparcie ratować związek, który nie daje szczęścia? Niestety, nie każdy rozpad małżeństwa przebiega bez konfliktów, a dzieci często płacą za wybory dorosłych.
Mój pierwszy mąż, Krzysztof, zostawił mnie dla innej kobiety, zostawiając mnie samą z rocznym synkiem. Zwyczajnie oświadczył, iż nie jest już mną zainteresowany. Przeżyliśmy razem sześć lat nie było idealnie, ale potrafiliśmy się dogadać. Zmieniło się wszystko, gdy urodził się nasz syn. Krzysztof wracał coraz później do domu, byle drobiazg wyprowadzał go z równowagi. Przestałam mu ufać, choć próbowałam zagłuszyć w sobie obawy. I kiedyś, zupełnie niespodziewanie, spakował walizkę i odszedł. Zostałam sama na polu bitwy zwanym codziennością.
Pół roku temu poznałem moją żonę, Magdę. Okazała się niesamowicie czułą i pomocną kobietą. gwałtownie zauważyła, jak ciężko mi samodzielnie prowadzić dom i wychowywać syna. Po jednej z naszych pierwszych randek, gdy odprowadzała mnie do mieszkania w Warszawie, zapytała nieśmiało, czy nie potrzebowałbym pomocy przy zakupach. Samodzielnie wybrała potem kilka drobiazgów dla dziecka.
Początkowo czułem się skrępowany, bo nigdy wcześniej nie doświadczyłem takiego wsparcia. Ale czułem jej szczere zaangażowanie. Niedługo potem poprosiłem Magdę, czy mogłaby kupić mi trochę mięsa. Przez spłatę kredytu hipotecznego, który zaciągnęliśmy z Krzysztofem na dwupokojowe mieszkanie na Pradze, żyłem tylko od pierwszego do pierwszego; wszystkie pieniądze szły na raty, prąd i podstawowe zakupy. Dawniej nie wyobrażałem sobie, iż zostanę z kredytem sam, ale rzeczywistość bywa gorzka.
Kiedy Magda z uśmiechem oznajmiła, iż mam kupić w sklepie wszystko, na co mam ochotę, dusza mi się rozkleiła. To był pierwszy raz od miesięcy, kiedy ktoś wyciągnął do mnie pomocną dłoń! Wybrałem tylko to, co najważniejsze choćby nie spojrzałem na ciastka czy jabłka. Ale ona skrzętnie dorzuciła do koszyka ptasie mleczko i mandarynki, a potem sama przyniosła do mojego mieszkania dwie wielkie torby pełne produktów.
Spotykaliśmy się przez następne miesiące każdy dzień utwierdzał mnie, iż Magda jest wspaniałą osobą. Uświadomiłem sobie, iż jej zależy, iż troszczy się o mnie i o dziecko jak o swoje własne. Przekonała mnie czułością, drobnymi gestami i sercem na dłoni. gwałtownie postanowiliśmy się pobrać. Magda została nie tylko cudowną żoną, ale i świetną mamą dla mojego Krzysia.
Dziś już wiem, iż słowa, piękne deklaracje i obietnice nie zastąpią prawdziwej troski. O wiele więcej znaczy codzienna uwaga i czułość okazywana bliskim. Wtedy człowiek czuje się bezpiecznie i otwiera na nowe uczucia. Jestem szczęśliwy jak nigdy. Wiem, iż w Magdzie znalazłem nie tylko żonę, ale przyjaciela, na którego mogę liczyć.
Nie trzeba pałaców i brylantów, by być szczęśliwym. Większość kobiet, i mężczyzn, pragnie być po prostu traktowana z szacunkiem i troską. Mam szczęście, iż spotkałem Magdę to największy skarb, jaki mogłem dostać. Warto dobrze się zastanowić, komu powierzy się swoje życie. Ja już wiem, jak istotny jest wybór partnera. Bycie kochanym i okazywanie tej miłości codziennie to jest prawdziwe szczęście.










