Na początku wszystko było takie jasne trzeba się pobrać raz na całe życie, być razem po grób, jak mówiły stare przysłowia. Dziś ludzie zaczęli dostrzegać, iż marnowanie dni z mężczyzną, który choćby nie udaje troski czy uwagi, jest po prostu głupie po co się szarpać i próbować naprawić coś, co już dawno straciło kolory? Niestety, czasami odejście bez ran nie jest możliwe, a dzieci przeżywają to bardziej, niż opowiadają legendy babć.
Mój mąż odszedł do innej kobiety, zostawiając mnie samej z rocznym synkiem. Oświadczył mi, iż już go nie interesuję, jakbym była wypisaną książką. Byliśmy małżeństwem przez sześć lat bywało dobrze, czasem kłóciliśmy się, dokładnie jak śniadanie w poniedziałek. Po narodzinach syna mąż zaczął się zmieniać pod byle pretekstem był drażliwy, znikał wieczorami, w domu zostawała tylko cisza i jego zapach. Podejrzewałam, iż jest ktoś inny, ale w snach nie chciałam tego przyznać. Pewnego dnia spakował rzeczy, wyszedł, a ja została sama, jak cień na ścianie.
Sześć miesięcy temu spotkałam drugiego męża. Filip, człowiek jakby wyjęty z ciepłego obrazka dzieciństwa, okazał się troskliwy jak bocian czekający nad gniazdem. Zauważył, jak trudno mi samej utrzymać dziecko, podać mu rękę, zaprowadzić przez krzywe ulice Warszawy. Po naszej drugiej surrealistycznej randce pożegnał mnie na chodniku, zapytał cicho, czy może pójdę z nim do sklepu, jakby to było wejście do innego świata. Potem sam kupił tyle rzeczy dla dziecka, iż wózek ledwie się toczył.
Czułam się niezręcznie. euforia z jego uprzejmości i szczerej chęci pomocy była jak sen w letni dzień. Gdy później poprosiłam Filipa o mięso na obiad, opowiadałam mu, iż sama kupuję je rzadko, bo wszystkie złote polskie banknoty idą na ratę kredytu za mieszkanie nabyte jeszcze w małżeństwie i na chleb. Kiedyś pożyczka na mieszkanie i wspólne spłacanie wydawało mi się zwycięstwem, teraz stało się krzywym zwierciadłem.
A gdy Filip powiedział, iż mogę kupić, na co tylko mam ochotę, popłakałam się jak dziecko na przystanku tramwajowym. To była pierwsza pomoc od kogoś od lat! Wzięłam tylko to, co absolutnie potrzebne, choćby nie spojrzałam na słodycze czy owoce. Ale Filip sam wrzucił do koszyka ptasie mleczko i pomarańcze jakby wiedział, iż choćby sny potrzebują cukru. Potem przyniósł do domu dwie wielkie torby, które wyglądały jak prezent od świętego Mikołaja.
Spotykaliśmy się przez kilka miesięcy, a ja coraz bardziej czułam, iż Filip jest dobrym człowiekiem jakby był nocnym strażnikiem moich snów. Zrozumiałam, iż troszczy się o kobietę, którą kocha, i nie żałuje dla niej ani złotówki, ani uśmiechu. Przekonał mnie o swojej wartości, jakby przekonywał sędziwego kota do nowej miski. niedługo wzięliśmy ślub Filip okazał się cudownym mężem i tatą, zamienił dom w ciepłą przestrzeń jak z bajki.
Teraz wiem, iż pokusy i słowa na wietrze nic nie kosztują; najważniejsza jest prawdziwa troska i uwaga ze strony domowego gospodarza. Gdy ktoś się o ciebie troszczy, czujesz bezpieczeństwo, a miłość rośnie jak kwiat na oknie. Jestem szczęśliwa z Filipem, czuję, jakby przyszedł z bajki, jest kimś, komu mogę spokojnie powierzyć swoje życie a to znaczy szczęście!
Anna miała ogromne szczęście, iż spotkała Filipa. Nie każda kobieta potrzebuje diamentów czy luksusowych apartamentów, by śnić o szczęściu. Większość kobiet czuje się szczęśliwa, gdy są traktowane serdecznie, kiedy ktoś o nie dba i szanuje.
Bądźcie kochane i z rozwagą wybierajcie swoją drugą połowę.









