Mój teść był kompletnie zaskoczony, gdy zobaczył, w jakich warunkach mieszkamy.
Z mężem Bartoszem poznaliśmy się na weselu u wspólnego znajomego w Krakowie. Przeprowadziłam się wtedy do miasta z małej miejscowości pod Tarnowem i znalazłam pracę w lokalnej firmie. Muszę przyznać, byłam naprawdę szczęśliwa, bo wreszcie wyrwałam się ze wsi. Nasza relacja rozwinęła się błyskawicznie po roku urodziła się nasza córka Jagoda.
I wtedy wszystko się przewróciło do góry nogami.
Dlaczego Jagoda jest jasną blondynką z błękitnymi oczami, skoro my oboje mamy ciemne włosy i oczy? zapytał Bartosz podejrzliwie.
Może odziedziczyła to po twoim tacie. Przecież sama widzisz, jak są podobni odpowiedziałam spokojnie.
Nie opowiadaj niestworzonych rzeczy. Dziecko powinno być podobne do rodziców, a nie kogoś z rodziny. Moja mama też twierdzi, iż Jagoda nie jest moją córką.
Od początku teściowa, pani Jadwiga, miała do mnie rezerwę i uważała, iż nie kocham Bartosza. Za to teść Henryk zawsze był dla mnie uprzejmy. Rozwiódł się z Jadwigą wiele lat temu, ma nową rodzinę w Warszawie, ale o Bartoszu nigdy nie zapomniał.
Wszystko zakończyło się dramatycznie Bartosz sprowadził do naszego mieszkania inną kobietę. Kazał mi się natychmiast spakować i wyjść. Nie miałam wyjścia.
Nie miałam dokąd pójść. Moi rodzice nie przyjęliby mnie z dzieckiem uznaliby to za wstyd dla całej rodziny. W dodatku w starym domu rodziców było tak zimno, iż nie dało się tam mieszkać przez zimę. Zadzwoniłam do przyjaciółki Kingi, która przyjęła mnie na kilka dni. Potem znalazłam pokój do wynajęcia w starej kamienicy i zamieszkałam tam z Jagodą. Niestety środki zaczęły mi się kończyć.
Pewnego dnia weszłam do sklepu spożywczego i usłyszałam znajomy głos:
Dziewczyny, gdzie się podziewałyście? Byłem choćby na wsi was szukać zawołał Henryk.
Dziękuję, iż przyszłeś. Dobrze cię widzieć powiedziałam cicho.
Wiem, co zrobił Bartosz. Nie ma dla niego usprawiedliwienia. On i Jadwiga są tacy sami Gdzie mieszkacie?
Wynajmujemy z Jagodą pokój.
Słuchaj, teraz muszę gwałtownie wyjechać w delegację do Poznania, ale jak wrócę, zajmiemy się waszym mieszkaniem. Weź tutaj, powinno wystarczyć na najbliższe dwa tygodnie powiedział, wręczając mi kopertę pełną złotych.
Odetchnęłam z ulgą przynajmniej miałam za co kupić jedzenie i mleko dla dziecka.
Henryk przyjechał z delegacji wcześniej niż zapowiadał i odwiedził nas. Był zszokowany, kiedy zobaczył, jak żyjemy. Niestety nie mógł przyjąć nas do siebie jego nowa żona bardzo się temu sprzeciwiała. Mimo wszystko podjął konkretną decyzję wydał wszystkie swoje oszczędności i kupił dla Jagody mieszkanie w Krakowie, wpisując je na jej nazwisko. Próbowałam odmówić, ale Henryk był stanowczy. Powtarzał, iż robi to dla wnuczki, a nie dla mnie.
Po miesiącu zamieszkałyśmy z Jagodą w naszej nowej kawalerce. Henryk przywiózł łóżko, szafę i pralkę, żebyśmy zaczęły od początku jak najlepiej.
Nie zamartwiaj się oddaniem Jagody do przedszkola ona potrzebuje mamy. Pomogę wam, nie martw się. A moja żona przemyślała sprawę i chciałaby poznać wnuczkę powiedział.
Bardzo dziękuję, Henryku!
Nie płacz, Wiktorio. Zawsze możesz zwrócić się do mnie o pomoc nigdy nie odmówię. Głowa do góry, z czasem wszystko się jakoś poukłada.
Cieszę się, iż Jagoda ma tak dobrego dziadka, mimo iż z ojcem nie miała takiego szczęścia. Oddał wszystko, aby rozwiązać nasze problemy.
Z biegiem lat znów wyszłam za mąż, ale Henryk pozostał istotną osobą w naszym życiu. Zawsze jest u nas mile widziany, a my często go odwiedzamy. Teraz wszystko układa się po naszej myśli.










