Mój teść oniemiał, gdy zobaczył, w jakich warunkach żyjemy

polregion.pl 5 godzin temu

Powiem Ci, aż mnie ciarki przechodzą jak to wspominam

Posłuchaj, poznałam Roberta na weselu naszych wspólnych znajomych. Przeprowadziłam się wtedy z małego miasteczka do Krakowa i złapałam fajną pracę. Szczerze? Czułam się jakbym fruwała ze szczęścia nareszcie wyrwałam się ze wsi! Nasza relacja potoczyła się ekspresowo po roku urodziła się nasza córka, Jagoda.

Ale wtedy wszystko się wywróciło.

Dlaczego nasza córka jest taka jasna i ma niebieskie oczy, skoro my oboje jesteśmy brunetami? zapytał pewnego dnia Robert.

Kochanie, przecież ona jest wykapana Twoim ojcem! Popatrz tylko jak bardzo do niego podobna.

Nie wymyślaj. Dziecko powinno być podobne do matki albo ojca, nie do jakiegoś dziadka. I wiesz co? Moja mama uważa, iż to choćby nie jest moje dziecko.

Wcale nie byłam zaskoczona, bo Krystyna moja teściowa od początku krzywo na mnie patrzyła. Cały czas powtarzała, iż wcale nie kocham Roberta i iż tylko chciałam uciec do miasta. Ale teść pan Andrzej to zupełnie inny człowiek. Dawno rozwiedziony z Krystyną, ma już inną rodzinę, ale kontaktu z Robertem nigdy nie zerwał.

W każdym razie pewnego dnia Robert przyprowadził do domu inną kobietę i powiedział żebym jeszcze tego samego dnia się spakowała i wyniosła. Nie miałam wyjścia.

Wyobrażasz sobie? Nie miałam dokąd pójść. Moi rodzice nie chcieli mnie przyjąć z dzieckiem pod dach. Zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, Marysi, która przygarnęła mnie na kilka dni. Potem znalazłam pokój socjalny na obrzeżach Krakowa i zamieszkałam tam z Jagodą. Niestety, z pieniędzmi było krucho, nie miałam już prawie nic.

Pewnego dnia wchodzę do spożywczaka, oglądam mleko na półce, aż tu nagle słyszę za sobą:

Dziewczyny, gdzie wy jesteście? choćby na wieś po was jechałem! odwracam się, a to pan Andrzej.

Dzień dobry choćby nie wie pan, jak się cieszę, iż pana widzę szepnęłam.

Wiem, co zrobił Robert. To niewybaczalne, nie znajduję na to żadnego wytłumaczenia. On i matka są tak do siebie podobni Gdzie wy teraz mieszkacie?

Wynajmujemy pokój

Rozumiem. Śpieszę się, ale nie martw się jak tylko wrócę, zajmiemy się sprawą mieszkania. Trzymaj, to powinno wam wystarczyć na dwa tygodnie podał mi kopertę z kilkuset złotymi.

Popłakałam się ze szczęścia mogłam chociaż kupić mleko i coś do jedzenia.

Kilka dni później pan Andrzej wpadł zobaczyć jak sobie radzimy. Był wstrząśnięty tym, jak musimy mieszkać. Niestety, jego nowa żona nie pozwalała mu nas przygarnąć. Ale wymyślił inne rozwiązanie za całe swoje oszczędności kupił małe mieszkanie i przepisał je na Jagodę. Nie chciałam przyjąć takiego prezentu, ale był nieugięty. Powiedział, iż robi to nie dla mnie, ale dla swojej wnuczki.

Już miesiąc później mogłyśmy z Jagodą urządzać się w naszym kąciku. Pan Andrzej przywiózł nam meble i sprzęty, wszystko zorganizował.

Nie spiesz się z przedszkolem, Jagoda potrzebuje mamy. Pomogę ci, nie martw się. Moja obecna żona już się trochę uspokoiła, choćby chce poznać wnuczkę.

Dziękuję, naprawdę z całego serca!

Nie płacz, kochana, zawsze możesz przyjść do mnie po pomoc, nigdy was nie zostawię. Zobaczysz, z czasem wszystko się ułoży.

Wiesz, jestem taka wdzięczna, iż Jagoda ma takiego dziadka Chociaż z ojcem nie miała szczęścia, to pan Andrzej naprawdę zrobił wszystko, żebyśmy mogły stanąć na nogi.

Z biegiem lat ułożyłam sobie życie, wyszłam ponownie za mąż, ale o teściu nigdy nie zapomniałam. Jest u nas zawsze mile widziany, a my często odwiedzamy go w jego domu.

Idź do oryginalnego materiału