Mój wymarzony mężczyzna porzucił dla mnie swoją żonę, ale choćby nie przypuszczałam, jak wszystko obróci się przeciwko mnie.

polregion.pl 13 godzin temu

Mój wymarzony mężczyzna zostawił dla mnie żonę, ale choćby nie przypuszczałam, jak bardzo wszystko obróci się przeciwko mnie. Podziwiałam go jeszcze od czasów studiów. Można powiedzieć, iż to była miłość bezwarunkowa naiwna i ślepa. I kiedy w końcu zwrócił na mnie uwagę, kompletnie straciłam głowę. Stało się to kilka lat po skończeniu studiów trafiliśmy do tej samej firmy. Mieliśmy ten sam kierunek, więc nie było w tym nic dziwnego, ale ja uznałam, iż to przeznaczenie.

Wydawał mi się ideałem. W młodości w ogóle nie przejmowałam się tym, iż był żonaty. Nigdy nie byłam zamężna i nie wiedziałam, jak to jest patrzeć na rozpadające się małżeństwo. Dlatego nie czułam żadnych wyrzutów sumienia, gdy Marek postanowił zostawić dla mnie żonę. Kto by pomyślał, iż przyniesie mi to tyle cierpienia? Ludzie mają rację nie da się zbudować szczęścia na nieszczęściu innych.

Gdy wybrał mnie, byłam w siódmym niebie i gotowa byłam mu wybaczyć wszystko. W codziennym życiu okazało się jednak, iż nie był takim księciem z bajki, jak się wydawał. Jego rzeczy były porozrzucane po całym domu, a on kategorycznie odmawiał zmywania naczyń. Wszystkie domowe obowiązki spadały na mnie, ale wtedy w ogóle mi to nie przeszkadzało.

Szybko zapomniał o swoim poprzednim małżeństwie. Nie mieli dzieci, a ślub, jak się okazało, został zaaranżowany przez jej rodziców. Ze mną było inaczej przynajmniej tak mi mówił.

Moje szczęście nie trwało długo, bo wszystko się zmieniło, gdy zaszłam w ciążę. Na początku Marek był bardzo szczęśliwy, iż zostanie ojcem. Zorganizowaliśmy choćby wielkie rodzinne przyjęcie. Wszyscy życzyli nam miłości i zdrowia dla naszego dziecka.

Tamten wieczór pozostanie w mojej pamięci jako jedna z najpiękniejszych chwil. I nie żałuję go. Ale od tamtej pory moja ślepa miłość zaczęła gasnąć.

Im bardziej rosło moje brzuch, tym rzadziej widywałam Marka. Poszłam na zwolnienie, więc teraz spotykaliśmy się tylko późnym wieczorem. Zostawał coraz częściej w pracy, chodził na firmowe imprezy. Początkowo mi to nie przeszkadzało, ale gwałtownie zaczęło mnie męczyć. Domowe obowiązki stawały się coraz trudniejsze, bo nie mogłam już choćby schylić się po porozrzucane po domu skarpetki.

Wtedy często zastanawiałam się czy nie pospieszyliśmy się z tym dzieckiem?

Wiedziałam, iż uczucia mogą ostygnąć, ale nie spodziewałam się, iż stanie się to tak szybko. Marek wciąż przynosił mi kwiaty i czekoladki, ale w tamtych chwilach marzyłam tylko o tym, żeby był przy mnie.

Wkrótce stało się jasne, iż nie chodziło tylko o firmowe imprezy. Któregoś dnia, przy kawie, koledzy wspomnieli, iż do naszego działu przyszła nowa, młoda pracownica. Brakowało już personelu, a gdy poszłam na zwolnienie, sytuacja stała się krytyczna. Ironia losu.

Nie byłam pewna, czy chodziło o nią, ale z całą pewnością mój mąż miał kogoś innego, bo nie miał już ani chwili wolnego czasu. Albo był w pracy, albo na służbowym spotkaniu, albo na kolejnej firmowej imprezie, której nie mógł opuścić. Pewnego dnia znalazłam w kieszeni jego marynarki karteczkę podpisaną inicjałami, których nie znałam. Nie wiem, co mnie podkusiło, ale odłożyłam ją z powrotem i postanowiłam udawać, iż nic nie wiem.

Było strasznie być samą w siódmym miesiącu ciąży, a mój mąż wciąż narzekał, iż stałam się zbyt nerwowa. Każda kłótnia kończyła się jego rozczarowanym westchnięciem. Nie wiem jak, ale zrozumiałam, iż jeżeli poruszę ten temat, na pewno zostanę sama. Strach przed utratą męża był tak silny, iż nie mogłam myśleć o niczym innym. Mówią, iż jeżeli czegoś bardzo się boisz, to na pewno się to wydarzy.

Nieważne, jak pięknie Marek mnie adorował, nie był prawdziwym dżentelmenem. Najgorsze słowa, jakie usłyszałam, to: Nie jestem gotowy na dziecko i Mam kogoś innego. Nie pamiętam choćby dokładnie, jak mi to powiedział, ale w tamtej chwili poczułam, iż tracę rozum.

Nie spodziewałam się, iż znajdę w sobie siłę, by złożyć pozew o rozwód. Najwyraźniej on też się tego nie spodziewał. I na pewno nie przewidział, iż następnego dnia wyrzucę wszystkie jego rzeczy za drzwi. Wtedy cieszyłam się, iż mieszkanie było wynajmowane nie musieliśmy się nim dzielić.

A dziecko? Pomyśl o dziecku. Jak je utrzymasz?
Znajdę sposób. Będę pracować zdalnie. Poza tym rodzice od dawna oferowali mi pomoc. Mama zawsze mówiła, iż to kobieciarz powinnam była jej posłuchać.

Prawdopodobnie odpowiedzialność za przyszłość mojego syna dała mi siłę. Sama nigdy nie odważyłabym się odejść.

Ale zrozumiałam też, iż nie chcę wychowywać dziecka z takim ojcem.

Jego zdrada była tak podła, iż nie chciałam mieć z nim już nic wspólnego. Jakby spadła mi zasłona z oczu.

Pierwsze miesiące po rozwodzie, choćby poród, były bardzo trudne. Wróciłam do rodziców, którzy byli szczęśliwi, zwłaszcza dziadkowie, którzy zawsze marzyli o wnuku. Nie powiem, iż nie tęskniłam za Markiem, ale starałam się o nim nie myśleć. W głębi duszy wiedziałam, iż postąpiłam słusznie i iż będę w stanie dać synowi wszystko, co najlepsze.

A potem nagle on znów się pojawił.

Okazało się, iż Marek bardzo żałuje. Chce poznać syna. Ale czy ja tego chcę? A może lepiej byłoby się wyprowadzić do innego miasta?

Idź do oryginalnego materiału