Moja siostra prosi mnie, żebym wyprowadziła się z naszego mieszkania, bo spodziewa się dziecka. Czy to jest normalne?
Dawno temu rodzice kupili dla mnie i mojej siostry dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Powiedzieli wtedy, iż kiedyś będziemy mogły je sprzedać i kupić dwie kawalerki, żeby każda z nas miała swoje własne kąty.
Później moja siostra poznała chłopaka, wyszła za niego za mąż i zapytała, czy mnie nie będzie przeszkadzać, jeżeli ona i jej mąż zamieszkają ze mną w naszym mieszkaniu. Zgodziłam się.
Na początku wszystko układało się dobrze, aż do chwili, gdy siostra dowiedziała się, iż jest w ciąży. Od tego czasu ona i jej mąż chcą, żebym się wyprowadziła, a dziecko miałoby zamieszkać w moim pokoju. Naprawdę, czy to normalne? Dlaczego miałabym wyprowadzać się z mieszkania, którego połowa prawnie należy do mnie? Studiuję, a jedyne moje dochody to stypendium i praca na pół etatu. Dlaczego miałabym wynajmować mieszkanie za pieniądze, których i tak ledwie mi starcza?
Na początku delikatnie podsuwała mi pomysł wyprowadzki, ale z czasem zaczęli mówić o tym otwarcie. Siostra już planuje, gdzie stanie łóżeczko ich dziecka i jak pomalują mój pokój. Robi to, jakbym tam od dawna nie mieszkała. Ale ja nie zamierzam się wyprowadzać, bo mam swoje prawa.
Opowiedziałam rodzicom o tej sytuacji. Mama zażartowała, iż kobiety w ciąży tak mają i iż to przejdzie, prosiła mnie, żebym nie zwracała na to uwagi. Ale jak mam to ignorować, skoro prawie codziennie czuję się, jakby mnie wyrzucali z własnego domu?
Mam wrażenie, jakbym była obca w swoim mieszkaniu, a siostra nie zamierza zmienić swojego nastawienia. Co mam teraz zrobić?
Czasem najtrudniejsze w życiu są rozmowy z bliskimi. Warto jednak pamiętać, iż szacunek do siebie i innych to podstawa rodzinnych relacji. Nie dajmy się wypchnąć z własnego miejsca, ale szukajmy kompromisu, rozmawiajmy spokojnie, a przede wszystkim walczmy o swoje prawa. Tylko w ten sposób zbudujemy zdrowe relacje na przyszłość.







