Moja siostra prosi mnie, żebym wyprowadziła się z naszego mieszkania, bo spodziewa się dziecka. Czy to normalna sytuacja? Dawno temu mama i tata kupili dla mnie i mojej siostry dwupokojowe mieszkanie. Powiedzieli, iż kiedyś będziemy mogły je sprzedać i zamienić na dwa osobne jednopokojowe, żeby każda z nas miała własny kąt. Później siostra poznała mężczyznę i wyszła za mąż. Zapytała, czy nie będzie mi przeszkadzać, jeżeli ona z mężem wprowadzi się do naszego mieszkania. Zgodziłam się. Na początku wszystko było w porządku, aż do chwili, gdy siostra dowiedziała się, iż jest w ciąży. Od tego czasu ona i jej mąż chcą, żebym się wyprowadziła, a ich dziecko miało mój pokój. Powiedzcie, czy to normalne? Dlaczego mam się wyprowadzać, skoro jestem pełnoprawną współwłaścicielką połowy mieszkania? Studiuję, a mój dochód to tylko stypendium i pół etatu. Dlaczego mam wynajmować mieszkanie? Na pewno mnie na to nie stać. Najpierw tylko sugerowali, żebym się wyprowadziła, potem zaczęli mówić wprost. Siostra już planuje, gdzie postawi łóżeczko i jak przemaluje mój pokój, mówiąc o tym, jakby mnie tam już nie było. Ale ja nie zamierzam się wyprowadzać, bo to też mój dom. Opowiedziałam rodzicom, a mama zażartowała, iż takie rzeczy się dzieją z kobietami w ciąży i żebym nie zwracała uwagi na to, co mówi siostra. Ale jak mam to ignorować, gdy codziennie jestem wyrzucana z własnego mieszkania? Czuję się jak obca we własnym domu, a siostra nie zamierza zmieniać zdania. Co powinnam zrobić w tej sytuacji?

newsempire24.com 1 dzień temu

Dawno temu mama i tata kupili dla mnie i mojej siostry dwupokojowe mieszkanie w Warszawie. Powiedzieli wtedy, iż kiedyś sprzedamy to mieszkanie i zamienimy na dwa jednopokojowe, żeby każda z nas mogła żyć na swoim.

Potem moja siostra poznała chłopaka i wzięła z nim ślub. Zapytała mnie, czy miałabym coś przeciwko, gdyby ona razem z mężem zamieszkała w tym naszym wspólnym mieszkaniu. Zgodziłam się.

Na początku wszystko było w porządku, aż do momentu, gdy siostra dowiedziała się, iż jest w ciąży. Od tamtej pory ona i jej mąż chcą, żebym się wyprowadziła z mieszkania, bo ich dziecko miałoby zamieszkać w moim pokoju. Powiedzcie mi, czy to jest normalne? Dlaczego miałabym to zrobić, skoro jestem pełnoprawną współwłaścicielką połowy tego mieszkania? Studiuję, a moje dochody to tylko stypendium i praca na pół etatu. Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania, bo to, co zarabiam, wystarcza ledwo na podstawowe potrzeby, a już na pewno nie na czynsz w złotówkach.

Na początku tylko delikatnie sugerowali, żebym rozważyła wyprowadzkę, a potem zaczęli mówić o tym otwarcie. Moja siostra już planuje, gdzie stanie łóżeczko dla dziecka i zastanawia się, na jaki kolor pomaluje mój pokój. Mówi o tym wszystkim tak, jakby mnie tam już dawno nie było. Ale ja nie zamierzam się wyprowadzać, bo to również moje mieszkanie.

Opowiedziałam o wszystkim rodzicom. Mama tylko się uśmiechnęła i stwierdziła, iż kobiety w ciąży takie już są, ale to minie. Prosiła, żebym nie zwracała uwagi na to, co mówi siostra. Tylko jak mam to ignorować, skoro praktycznie codziennie jestem wypraszana z własnego domu?

Czuję się jak obca w swoim mieszkaniu, a siostra nie zamierza zmienić swojego podejścia. Co powinnam w tej sytuacji zrobić?

Idź do oryginalnego materiału