Moja synowa była wściekła, gdy powiedziałem jej, iż mamy tradycję nazywania dziecka imieniem dziadka.

twojacena.pl 6 godzin temu

Pamiętam, iż moja synowa Zofia Nowak zareagowała gniewnie, gdy wyjaśniłem jej, iż w naszej rodzinie, od pokoleń, chłopcom nadaje się imię po dziadku. Mieliśmy ze sobą dobre stosunki żyliśmy razem w spokojnym domu pod Warszawą, nie kłócąc się bez potrzeby. Oczywiście drobne sprzeczki zdarzały się od czasu do czasu, ale zawsze gwałtownie znajdowaliśmy wspólne rozwiązanie i nie nosiliśmy urazy.

Gdy dowiedziałem się, iż Zofia jest w ciąży, euforia rozświetliła mi serce; nie długo miałem w domu małego wnuczka. Wieść, iż to będzie chłopiec, uszczęśliwiła mojego syna, Marka Kowalskiego, który od dawna marzył o synie. Gdy usłyszał płeć dziecka, od razu powiedział, iż nazwie je po swoim ojcu, Janie, bo w naszej rodzinie tradycją jest, by chłopcy nosili imiona dziadków. Zofia, usłyszawszy, iż imię już jest przesądzone, rozgorzała jak ogień pod kurnikiem i zarzuciła, iż sama wybierze nazwę i nie weźmie pod uwagę naszego zdania.

Chciałem spokojnie porozmawiać z synową, ale ona kategorycznie odrzuciła tę możliwość, twierdząc, iż decyzja jest już podjęta. Marek próbował mnie wspierać, ale żona nie chciała słuchać; zapewniała, iż jej rodzice wyciągną ją z sali porodowej i iż ona i dziecko zamieszkają u nich. Mój syn dba o żonę, okazuje jej miłość i troskę, ale Zofia nie potrafi tego docenić. To egoistyczna dziewczyna, której nie wystarczy milczeć choćby dla dobra męża. Gdy próbowałem przywołać rodzinne tradycje, przerwała mi natychmiast.

Ku mojemu zdumieniu usłyszałem, iż Zofia i Marek już wymyślili nazwisko dla dziecka i zdeterminowali się samodzielnie podejmować wszystkie sprawy rodzinne, nie licząc się z naszą opinią. Patrząc na to z innej perspektywy, przypominało mi się, iż to dziecko będzie moim wnuczkiem i przedłuży nasz ród. Kiedy ostatnio ponownie padło pytanie o imię, Zofia odpowiedziała szorstko, iż to nie jej sprawa. Byłem w szoku. Poświęciłem całe serce i energię dla syna, a nagle stałem się zbędny w jego życiu. Nie rozumiem, jak mam iść dalej, jak mam rozmawiać z synową i własnym dzieckiem, kiedy czuję się wyrzucony z rodzinnego kręgu.

Idź do oryginalnego materiału