Moja córka jest w rozpaczy: łzy i poszukiwanie sensu życia
Jestem matką dwójki dzieci – syna i córki. Od wielu lat jestem wdową. Mój mąż miał okazję zobaczyć narodziny wnuków, ale niestety zmarł, zanim nasze dzieci zdecydowały się na zawarcie związku małżeńskiego.
W naszej rodzinie zawsze szanowaliśmy tradycje. Wierzyliśmy, iż jeżeli dwoje ludzi się kocha i chce być razem, to oficjalny związek – czy to cywilny, czy kościelny – jest koniecznością.
Jednak moje dzieci miały inne poglądy. Za każdym razem, gdy próbowałam przekonać je do sformalizowania swoich związków, tylko się uśmiechały, nazywając moje przekonania przestarzałymi. Przekonywały mnie, iż ich miłość nie potrzebuje pieczątek i ceremonii, iż pieczęć w dowodzie nie zmieni ich uczuć.
Niestety życie potwierdziło moje obawy w najbardziej okrutny sposób.
Pewnego ranka usłyszałam pukanie do drzwi. Na progu stała moja córka Zofia. W jednej ręce trzymała walizkę, drugą prowadziła trzyletnią córkę, a obok w wózku spał niemowlak. Jej oczy były pełne łez.
– Mamo, czy mogę zostać u ciebie z dziećmi na dzień? Karol nas wyrzucił… Ma inną… – jej głos drżał.
Byłam wstrząśnięta. Jak mógł tak postąpić? Przecież Zofia urodziła mu dwoje wspaniałych dzieci! Chciałam natychmiast do niego iść i zażądać wyjaśnień. Jednak, widząc stan córki, przytuliłam ją, pocałowałam i zdecydowałam nie poruszać tego tematu w tamtym momencie.
Zofia ukończyła uniwersytet pedagogiczny, ale nigdy nie zaczęła pracować. Karol, jej partner, nalegał, by została w domu:
– Nie potrzebuję twoich pieniędzy. Chcę wracać do przytulnego domu, jeść domowe obiady, nosić wyprasowane koszule. Sam utrzymam naszą rodzinę.
Postanowiłam zadzwonić do Karola. Zapytałam go o rodzinę, o przyszłość. On spokojnie odpowiedział:
– Moje serce teraz należy do innej. Będę pomagał dzieciom, ale Zofia dla mnie to przeszłość.
Od tego czasu przesyła nam co miesiąc niewielką kwotę. Mojej emerytury ledwo starcza na nas wszystkich. Zofia jest w depresji, ciągle płacze i nie widzi sensu w przyszłości.
Teraz rozumie, jak ważne było oficjalne zarejestrowanie związku. Małżeństwo to nie tylko symbol miłości, ale także ochrona, zwłaszcza dla kobiet.
Zwracam się do wszystkich rodziców: przekonujcie swoje dzieci o ważności małżeństwa. Ta “moda” na bycie razem bez zobowiązań może prowadzić do tragedii. Rodzina powinna opierać się na tradycjach i prawie. Tylko w ten sposób możemy ochronić nasze dzieci i wnuki przed podobnymi nieszczęściami.