By je nieco rozładować i zadbać o swoją kondycję zarówno psychiczną, jak i fizyczną, wiele kobiet dzieli się tym ze swoim partnerem. Ironicznie przez to nieraz wręcz dodają sobie zadań. Mówi o tym Ilona Kostecka, blogerka parentingowa, która chętnie porusza tematy związane z równouprawnieniem w związkach.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakie obowiązki mają przedszkolaki w domu? "Umyć ręce, zrobić siku"
"Przecież i tak dom to kobieta ogarnie"
- Kiedy ona prosi cię o przejęcie części obciążenia mentalnego, nie proś jej o zrobienie listy z zadaniami. Nie mów: "zrobię wszystko, jeżeli poprosisz". Proszenie partnerki o przygotowanie listy zadań lub przypominanie tego, co jest do zrobienia, tylko jej dodaje obciążenia mentalnego - zwraca uwagę autorka nagrania opublikowanego na Instagramie.
Zamiast tego, tak jak ona, sam zauważaj, co jest do zrobienia, a potem do rób - do końca
- kwituje z przekąsem.
Wygląda na to, iż autorka trafnie podsumowała relacje panujące w wielu związkach. Pod filmikiem pojawiło się sporo wypowiedzi kobiet, które doskonale znają ten problem. W komentarzach podzieliły się własnymi doświadczeniami. "Ja ostatnio swojego chłopa spytałam: Jak to jest, iż w pracy cię tak chwalą, uważają, iż jesteś najlepszy w tym, co robisz, a jak przychodzisz do domu, to jakby ktoś przekręcił wyłącznik o 180 stopni i mózg totalnie się wyłącza? Niestety na to pytanie nie umiał odpowiedzieć. Wyłącznik był już przekręcony". "Mój ex zawsze do mnie mówił: Mogłaś mi powiedzieć/przypomnieć/ zadzwonić/poprosić/dać znać, to bym zrobił/zadzwonił/zapytał... MOGŁAŚ MI… Zawsze".
"Jak to jest, iż ponoć potrafią zarządzać korporacjami, a nie potrafią (swoim) bajzlem w domu i trzeba im wszystko wypisać na liście do zrobienia?" - zastanawia się kolejna z internautek. "Myślę, iż to wynika z tego, iż uważają, iż praca jest ważna, ale sprzątanie i ogarnianie, to już nie. Przecież i tak dom to kobieta ogarnie" - odpowiada inna osoba.
Kobiety też mają swoje za uszami
Wśród komentarzy pojawiło się też kilka wypowiedzi, bezpośrednio zrównujących mężczyzn z ziemią. Zachęcamy jednak, by nie iść w tę stronę. Po pierwsze opisany problem dotyczy części panów, a nie wszystkich. Takie generalizowanie jedynie wzmacnia stereotyp. A nieraz i my same mamy swoje za uszami. Po drugie, taka sytuacja zależy od wielu czynników. Często wynika z uzgodnionego podziału ról w związku lub z trudniejszego okresu. jeżeli poruszana kwestia dotyczy naszego związku i chcemy coś z tym zrobić, zdecydowanie dobrze o tym porozmawiać z partnerem/partnerką. A o ile nie potrafimy się dogadać na własną rękę, warto poprosić o pomoc specjalistę. Kto w waszym związku myśli o wszystkim, co związane z domem i rodziną? A może dzielicie się po równo? Zapraszamy do udziału w sondzie i komentowania.