Na progu stał nieznajomy. Mateusz kochał się w Jagodzie jeszcze od czasów liceum. Pisał jej liściki…

newsempire24.com 7 godzin temu

Na progu stał nieznajomy.

Wojtek był zakochany w Gieni od podstawówki. Pisał jej liściki, robił dziwne rzeczy, by tylko zwróciła na niego uwagę.

Ale Gienia podkochiwała się w Damianie wysokim blondynie, który razem z nią grał w siatkówkę w szkolnej drużynie.

Na niezdarnego Wojtka, który jeszcze i z matmy był sierotą, choćby nie zerknęła.

Wkrótce Damian zaczął chodzić z Elą, dziewczyną z równoległej klasy.

Po maturze Wojtek znowu próbował wpisać się Gieni w życie.

Na studniówce choćby jej się oświadczył

Ale Gienia odpowiedziała bezceremonialnie: Nie! choćby jej przez myśl nie przeszło, by iść w tej parze przez życie.

Po studiach Gienia zatrudniła się jako księgowa. Jej szef był przystojnym brunetem, dziesięć lat starszym.

Gienia podziwiała jego profesjonalizm, czar, bystrość.

Wkrótce zaiskrzyło. Gienia nie widziała problemu w tym, iż ukochany jest żonaty i ma synka w wieku przedszkolnym.

Pan Walerian Borowicz przysięgał, iż się rozwiedzie i iż kocha tylko Gienię.

Mijały lata, a Gienia przywykła do samotnych weekendów i świąt. Wciąż wierzyła, iż rozpadnie się cudza rodzina i będą razem.

Jednego dnia zobaczyła Walka z żoną w Biedronce.

Żona była przy nadziei, a on czule prowadził ją za rękę, potem zebrał torby i poszli do auta.

Gienia z łzami w oczach podziwiała tę sielankę.

Następnego dnia rzuciła robotę

Zbliżał się Sylwester. Ani nie chciało jej się kupować karpia, ani ubierać choinki, ani świętować.

Któregoś dnia wraca do domu zimno jak w psiarni! Okazało się, iż piec gazowy odmówił posłuszeństwa. Gienia mieszkała w starej chałupie na obrzeżach miasta.

Próbowała załatwić serwisanta, ale pod święta wszyscy chcieli majątek, zwłaszcza jak słyszeli, iż muszą jechać na koniec świata.

Gienia już załamywała ręce. Zadzwoniła do przyjaciółki. Jej mąż znał się na takich sprawach. Może coś wymyśli.

Larysa obiecała, iż zaraz do niego zadzwoni.

Po dwóch godzinach rozległ się dzwonek do drzwi.

Na progu obcy facet, ale po chwili, o rety! Wojtek, jej kolega z podstawówki!

Cześć, Gienia, co tu się u ciebie wydarzyło?

Yyy Skąd wiesz?

Szef zadzwonił, wysłał mnie na ten adres, bo ponoć marzniesz. Wodę z grzejników spuściłaś?

Nie a niby jak?

Ty to potrafisz! Zamarzniesz na kość. Dobrze, iż nie ma potężnych mrozów.

Wojtek sprawnie spuścił wodę z instalacji, pogmerał przy piecu, potem pojechał po części.

Godzina minęła i już był z powrotem z odpowiednimi gratami.

Wkrótce w domu zrobiło się ciepło. Wojtek umył ręce i pyta:

Gienia, cieknie ci kran i żarówka miga jak stroboskop Twój narzeczony nie potrafi naprawić?

Nie mam żadnego faceta

Serio? Wciąż szukasz ideału?

Jakiego ideału Nie mam nikogo wypaliła nagle Gienia.

To czemu mi odmówiłaś? Wojtek się uśmiechnął.

Odpowiedzi nie było

Wojtek naprawił jeszcze kran, wkręcił żarówkę i się ewakuował.

A Gienia przypomniała sobie dzieciństwo, młodego, pulchnego Wojtka, co się w niej podkochiwał.

Wojtek bardzo się zmienił. Teraz był wysokim, szczupłym facetem o ciemnych oczach, ale jego uśmiech został ten sam.

Gienia choćby nie spytała, czy jest żonaty.

A 31 grudnia ktoś dzwoni do drzwi.

Gienia w osłupieniu otwiera nikogo się nie spodziewała.

Na progu stoi Wojtek, w nowym garniturze, z bukietem.

Gienia! Daję ci ostatnią szansę. Wyjdziesz za mnie czy zamierzasz czekać na rycerza aż do emerytury?

Gienia się rozpłakała i zaczęła entuzjastycznie kiwać głową.

Za drugim razem oświadczyny zostały przyjęteWojtek westchnął z ulgą, rozłożył ramiona, jakby świat odetchnął razem z nim, i przytulił ją mocno na mroźnym progu. Przez zamglone łzy wybuchła śmiechem, a on patrzył na nią, jakby trzymał w ramionach najcenniejszy skarb.

Światło z kuchni za ich plecami rysowało ciepłą smugę na śniegu. Gienia poczuła, iż w końcu jest na swoim miejscu. Już nie musiała nikogo wyczekiwać, nikomu udowadniać, iż jest godna miłości. Czułość Wojtka roztapiała lód, który latami narastał na jej sercu.

No to jak, Sylwestra spędzimy razem? zapytał cicho, całkiem niepewnie, jak ten nastolatek sprzed lat.

Każdego Sylwestra wyszeptała, a on pocałował ją w czoło.

Za oknem wystrzelił pierwszy, niezdarny fajerwerk. Gienia spojrzała w oczy Wojtka i wiedziała już, iż czasem szczęście stoi tuż obok, tylko trzeba je wpuścić do środka i pozwolić, by rozgrzało najzimniejszy dom.

Idź do oryginalnego materiału