Przedszkola publikują na Facebooku, Instagramie i TikToku codziennie zdjęcia i filmy dzieci. Wielu rodziców nie widzi w tym nic złego. Ot, mogą w końcu zobaczyć, co słychać u ich malucha, pochwalić się zdjęciem syna i córki, polajkować, skomentować, a choćby udostępnić na swoim profilu. Brzmi pięknie, przynajmniej w teorii. W praktyce każde opublikowane zdjęcie w sieci pozostawia po sobie ślad. Pojawia się pytanie: czy nauczyciele i dyrektorzy placówek zdają sobie sprawę, iż publikując zdjęcia dzieci - choć w dobrej wierze - mogą naruszać ich prawo do prywatności? To nie koniec, bo z pozoru niewinne zdjęcie może stać się także źródłem hejtu skierowanego w stronę dziecka i jego rodzica.
REKLAMA
Zobacz wideo Michał Wrzosek ocenia jadłospis w państwowym żłobku i przedszkolu [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]
Przedszkole publikuje zdjęcia w sieci. Matka apeluje o rozsądek
Z raportu "Twarz polskiej edukacji" autorstwa Aleksandry Rodzewicz, przygotowanego we współpracy z Instytutem Cyfrowego Obywatelstwa i Rzeczniczką Praw Uczniowskich w Poznaniu, wynika, iż 91 proc. przedszkoli, 97 proc. szkół podstawowych i 99 proc. szkół ponadpodstawowych prowadzi strony internetowe. Placówki mają konta w mediach społecznościowych. Za ich pośrednictwem informują o akcjach, ale też "chwalą", tym co robią. Jak dowiadujemy się ze wspomnianego dokumentu, zabieg ten stosuje aż 65 proc. przedszkoli, 88 proc. podstawówek i 86 proc. szkół ponadpodstawowych. Czy jest to zgodne z prawem?
Urząd Ochrony Danych Osobowych w tej dyskusji również zabiera głos i podkreśla, iż wizerunek dziecka należy traktować jako dane osobowe o szczególnym charakterze, wymagają więc wyjątkowej ochrony. Publikowanie zdjęć dzieci przez przedszkola i szkoły na profilach społecznościowych to nie tylko kwestia "zgody rodzica", ale także obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa informacji. UODO podkreśla, iż "nawet jeżeli rodzic wyraził zgodę na publikację wizerunku dziecka, nie zwalnia to administratora z obowiązku zapewnienia adekwatnego poziomu ochrony danych".
Rodzice podzieleni
A co na to sami rodzice? "Przedszkole dodaje zdjęcia z każdej atrakcji, urodzin czy wyjścia na FB. Nie wyraziłam zgody na publikację wizerunku. Moje dziecko jako jedyne ma zasłanianą twarz. Babcie oczywiście mówią, iż jestem nienormalna, bo nie mogą się pochwalić wnusiem na fejsbuczku…" - pisze matka w swoim anonimowym poście opublikowanym na fejsbukowej grupie Mamy Mamom.
Czy naprawdę w dzisiejszych czasach przedszkole musi sobie robić reklamę z NASZYCH dzieci w socjalach? Jak zaproponowałam w przedszkolu i rodzicom, aby utworzyć grupę na Whatsap albo gdzieś indziej, gdzie dostęp mają tylko rodzice i tam wysłać zdjęcia dzieci, a nie w mediach, to patrzyli z takim politowaniem… Dlaczego nie mogę mieć zdjęć z przedszkola mojego dziecka? Tylko dlatego, iż je chronię w mediach?
- pyta matka.
Pod wpisem oburzonej matki burza. Jedni chwalą jej podejście, drudzy ganią
Rodzice podpisują ogólną zgodę na "utrwalanie i wykorzystanie wizerunku dziecka przez przedszkole". Nie widzą w tym żadnego niebezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie - dzięki takim fotografiom wiedzą, co dokładnie robi maluch w placówce, jakie ma atrakcje itp. "U nas właśnie jest tylko prywatna grupa na Messengerze. I tam są wysyłane zdjęcia"; "Z tymi zamkniętymi grupami też nie jest łatwo, ponieważ takie zdjęcia potem i tak są rozsyłane po całej rodzinie..." - czytamy w komentarzach.
Jeszcze inni uważają, iż przedstawiona w poście sytuacja jest wręcz niepotrzebnie rozdmuchana. "A co jest takiego złego w tych zdjęciach z przedszkola? Ja i mój mąż mamy profile na FB i też publikujemy zdjęcia z naszym skarbem"; "Najlepiej zamknij je w domu i nie wypuszczaj. Na zewnątrz też jest niebezpiecznie i ktoś może robić twojemu dziecku zdjęcia".
Ostatnia grupa rodziców, których stanowisko mocno wybija się w komentarzach pod zamieszczonym tekstem, stanowią ci, którzy uważają, iż przedszkola powinny ograniczyć publikację zdjęć dzieci - z uwagi na ich bezpieczeństwo.
"Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jakie niebezpieczeństwa to za sobą niesie. Nie jesteś świrnięta, to oni nie mają świadomości tego, jak wizerunek ich dzieci może być wykorzystany"; "Moim zdaniem, mądrze robisz i zawsze przeraża mnie, jak placówka tak łatwo rozdaje wizerunek naszych dzieci. choćby jeżeli to jest Facebook, to powinno być to dostępne tylko dla rodziców, a nie dla całego świata"; "Pamiętajcie, iż te zdjęcia zostają w sieci. Dodatkowo, stają się źródłem hejtu w szkole. Bo sobie jeden z drugim wyszukują zdjęcie ofiary i potem mają polewkę. I niestety, to nie jest mój wymysł, a realne historie" - piszą internauci.
A Ty? Co sądzisz o publikacji wizerunku dzieci przez rodziców, ale także placówki, do których maluchy uczęszczają? Napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.








