Nauczycielka każe poprawiać uczniom czwórki. "Chce mieć czyste sumienie"

gazeta.pl 1 godzina temu
Dyskusja na temat tego, czy oceny są odzwierciedleniem wiedzy uczniów, czy nie wraca jak bumerang. Polonistka w jednej z warszawskich szkół podstawowych wprowadziła zasadę poprawiania czwórek i gorszych ocen "do skutku".W poprzednim artykule pisaliśmy o uczniach, którzy w odpowiedzi na oczekiwania rodziców "maniakalnie poprawiają czwórki". - Poprawianie czwórek to nie tylko przesada, to z perspektywy psychologicznej strzał w kolano oddany we własne dziecko. Choć intencje rodziców bywają szlachetne - jak chęć zapewnienia lepszego startu - skutki długofalowe są często dewastujące dla poczucia wartości i motywacji młodych ludzi - powiedziała w rozmowie z eDziecko.pl Elżbieta Grabarczyk-Ponimasz, psycholog, prowadząca warszawską Pracownię Pomocy Psychologicznej Salamandra.
REKLAMA






Zobacz wideo

Po czym poznać, iż dziecko ma skrócone wędzidełko? Logopedka mówi o "domowym teście"



"Rodzice podnieśli lament"W odpowiedzi na artykuł do redakcji eDziecko.pl napisała pani Olga (nazwisko do wiadomości redakcji), matka uczennicy klasy piątej szkoły podstawowej w Warszawie. Autorka wiadomości stwierdziła, iż poprawianie choćby dobrych ocen trzeba potępiać, bo wszystko zależy od tego, co za taką poprawą stoi. - Córka ma bardzo wymagająca polonistkę. Kiedy w czwartej klasie okazało się, iż dzieci na naukę języka polskiego poświęcają tyle czasu, co na wszystkie inne przedmioty razem wzięte, a i tak sypały się dwójki, i trójki, rodzice podnieśli lament" - zaczęła swoją wiadomość nasza czytelniczka. Okazało się, iż nauczycielka wymaga od uczniów, żeby poprawiali oceny do skutku, tak, żeby mieli same piątki i szóstki, niektóre poprawiają choćby cztery, pięć razy.Nauczycielka chce mieć czyste sumienie- Jeszcze w czwartej klasie zorganizowaliśmy spotkanie z polonistką, żeby wyjaśnić tę całą sytuację. Okazało się, iż to bardzo stanowcza, charyzmatyczna, a przy tym doświadczona i zaangażowana pedagożka. Powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu, iż każe poprawiać oceny poniżej piątki, nie dlatego, żeby uczniowie mieli w dzienniku wyłącznie bardzo dobre i celujące stopnie, bo to ładnie wygląda. Wyjaśniła, iż wymaga od nich takiego opanowania materiału, żeby mogła z czystym sumieniem stawiać piątki i szóstki. A na takie stopnie niestety trzeba zapracować - napisała pani Olga. Dodała, iż rzeczywiście uczniowie, choćby ci, którzy z innych przedmiotów nie radzą sobie szczególnie dobrze, z polskiego są świetni. Swoją wiadomość pani Olga zakończyła stwierdzeniem, iż jeżeli tak ma wyglądać poprawianie czwórek, to ona nie widzi w tym nic złego. - Nie wszystkim rodzicom się podoba takie podejście polonistki, ale już się przekonali, iż nic się z tym nie da zrobić. Jestem przekonana, iż dzieciom wyjdzie to na dobre i swoją polonistkę będą dobrze wspominać na egzaminie ósmoklasisty i na maturze.A ty? Co sądzisz o poprawianiu przez uczniów dobrych ocen? Daj znać w komentarzu lub napisz w wiadomości do redakcji: ewa.rabek@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału