„Nie chcę być mamą! Chcę wychodzić z domu i się bawić!” – usłyszałam od dorastającej córki po tym, jak urodziła dziecko w wieku 15 lat. Przez miesiące ukrywała ciążę, nie znała dobrze ojca dziecka, a ja i mąż – zszokowani sytuacją – przejęliśmy opiekę i wychowanie wnuka, gdy córka nie chciała być matką. Jednak po latach wszystko się zmieniło: dziś córka kocha synka nad życie, a w naszej rodzinie w końcu zapanował spokój.

newsempire24.com 18 godzin temu

Nie chcę być mamą! Chcę mieć wolność! usłyszałem od mojej córki, Hani.

Moja Hania zaszła w ciążę w wieku 15 lat. Przez długi czas trzymała to w tajemnicy. Razem z żoną dowiedzieliśmy się o wszystkim, gdy była już w piątym miesiącu ciąży. Oczywiście usunięcie ciąży nie wchodziło w grę.

Nigdy nie odkryliśmy, kim był ojciec jej dziecka. Hania mówiła tylko, iż spotykali się przez trzy miesiące, potem każde poszło w swoją stronę. Nie była choćby pewna, ile miał lat.
Może miał siedemnaście, może osiemnaście… no, może dziewiętnaście odpowiadała, gdy dopytywaliśmy.

Byliśmy z żoną przerażeni tą wiadomością. Wiedzieliśmy, iż przed nami bardzo trudny czas. Co gorsza, nasza córka powtarzała, iż bardzo chce być matką, mieć swoje dziecko. Przeczuwałem jednak, iż nie zdaje sobie sprawy, ile to wszystko znaczy.

Cztery miesiące później urodził się zdrowy, silny chłopczyk. Hania miała bardzo ciężki poród i przez kolejne cztery miesiące dochodziła do siebie. Oczywiście bez pomocy żony nie dałaby rady, dlatego żona postanowiła zrezygnować z pracy, by zająć się córką i wnukiem.

Gdy Hania odzyskała siły, zupełnie odsunęła się od dziecka. W nocy spała, za dnia nie chciała się nim opiekować. Żona robiła, co mogła. Prosiła ją, tłumaczyła, kłóciła się i krzyczała, żeby pomogła przy dziecku. Wtedy Hania powiedziała:
Widzę, iż kochasz go bardziej niż ja. To go adoptuj! Będę jego siostrą, nie matką. Ja chcę spotykać się z koleżankami, wychodzić na imprezy, bawić się! Nie chcę być mamą!

Myśleliśmy, iż może to depresja poporodowa, ale okazało się, iż po prostu nie czuła więzi z dzieckiem.
W końcu doszliśmy do wniosku, iż musimy zacząć działać. Udało nam się z żoną uzyskać opiekę nad wnukiem. Hania stała się jeszcze bardziej nieprzewidywalna. Nie chciała nas w ogóle słuchać. Nocami wymykała się z domu, a wracała nad ranem. W ogóle nie interesowała się synem.

Tak minęło kilka lat. Myśleliśmy, iż już nic się nie zmieni. Nasz wnuk rósł i rozwijał się. W ciągu dwóch lat przeszedł ogromną metamorfozę: urósł, nauczył się chodzić i mówić. Był bardzo pogodnym i wesołym dzieckiem.

Uwielbiał, gdy Hania wracała do domu: biegł wtedy do niej, przytulał się i opowiadał jej różne rzeczy. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego serce mojej córki zmiękło i stała się prawdziwą matką. Teraz spędza z synkiem każdą wolną chwilę. Przytula go, całuje i nie spuszcza z oka. Często mówi:
Nigdy nie myślałam, iż mogę być tak szczęśliwa! Mój syn jest najważniejszy na świecie! Nigdy go nie oddam!

Razem z żoną jesteśmy dziś naprawdę szczęśliwi, iż w naszym domu wreszcie zapanował spokój i miłość.

Idź do oryginalnego materiału