„Nie chciałbyś mieć córki? Mogę być twoją córką, jeżeli tylko tego chcesz.” Dziewczyna pojawiła się sama w naszej rodzinie

newsempire24.com 10 godzin temu

Ta historia wydarzyła mi się piętnaście lat temu. Dziewczynka z domu dziecka patrzyła na mnie swoimi zielonymi oczami przez kilka długich minut, a potem niespodziewanie zapytała:
Ma pani córkę?
Nie mam, odpowiedziałam zaskoczona.

Westchnęła ciężko i spojrzała na mnie jeszcze smutniej:
A nie chciałaby pani mieć?
Zanim zdążyłam się zastanowić, dodała:
Mogę być pani córką. Oczywiście, jeżeli pani chce…

Myśli mi się zaczęły plątać. Mam syna, dwudziestolatka. Drugiego dziecka przecież nie potrzebuję. Ale te jej słowa: Córka nigdy nie zaszkodzi, i te wielkie oczy… coś mnie w niej zaczarowało.

Zawsze marzyłam o córeczce. Chciałam mieć małą księżniczkę, kupować ubranka, spineczki, lalki, razem malować paznokcie, grać w gry typowo dziewczyńskie. Ale miałam syna i nie odważyłam się na drugie dziecko. Pomyślałam więc: jestem już dojrzałą kobietą, nie dam chyba rady wychować dziewczynki? Przecież to tylko marzenie…
Jasne, iż tak! wypaliłam, a ona rzuciła mi się na szyję, jakbyśmy były rodziną odkąd się urodziła.

W tym uścisku oddała mi całą miłość, jaką przez te lata nazbierała w murach domu dziecka. Hania (tak miała na imię) miała pięć lat. Do domu dziecka trafiła, mając półtora roku. Jej rodzice zginęli tragicznie w wypadku samochodowym, razem z sześcioma innymi osobami. Od tego czasu marzyła o rodzinie, ale jako iż domy dziecka przyjmują dzieci hurtowo, na spełnienie jej marzenia trzeba było długo czekać.

Nie wyobrażacie sobie, jaka była szczęśliwa mając nagle tylu nowych krewnych gwałtownie wszystkich poznała, zapamiętała imiona i statuty rodzinne lepiej niż niejedna ciotka. Wszyscy się w niej zakochali, bo była uroczą i wesołą dziewczynką. Mój mąż na początku był nieco sceptyczny, ale urok Hani rozbroił go w pięć minut. Od razu zaczęła mówić do nas mamo i tato, a mój mąż choćby nie przeszło mu przez myśl, żeby z niej zrezygnować.

Hania świetnie sobie radziła, gwałtownie nadrobiła zaległości i dogoniła rówieśników. Już w pierwszej klasie zwracała uwagę swoją bystrością i logicznym myśleniem. Ostatnio wciągnęła się w nową pasję pisze wiersze. Stała się oczkiem w głowie całej naszej rodziny. A ja codziennie dziękuję losowi, iż wtedy, któregoś nudnego popołudnia, wybrałam się do tego konkretnego domu dziecka w Warszawie zamiast siedzieć w domu i oglądać telewizję.

Idź do oryginalnego materiału