Nie dzwon już do mnie! Po co tracić czas na rzeczy, których nie potrzebujesz? Już dawno zrozumiałam, iż ani ty, ani twoje dzieci nie dbacie o to, czy babcia żyje i jak się czuje!

polregion.pl 15 godzin temu

Dziennik osobisty

Dziś znowu to samo. Nie dzwoń tu więcej! Po co tracić czas na coś, co ci niepotrzebne? Od dawna wiem, iż ani ty, ani twoje dzieci nie przejmujecie się tym, czy babcia jeszcze żyje i jak się ma.

Moje życie potoczyło się szybko. Studia skończyły się prawie równocześnie z dwoma ważnymi wydarzeniami ślubem z Markiem i pierwszą pracą w biurze. Zaczęłam jako kierowniczka w dobrej firmie. Po kilku latach poszłam na urlop macierzyński i urodziłam córkę Zosię. Wyrosła na mądrą dziewczynę, więc razem z mężem nie żałowaliśmy pieniędzy na jej edukację na Uniwersytecie Warszawskim. Po studiach Marek załatwił jej solidną posadę.

Rok później przedstawiła nam swojego narzeczonego, a niedługo potem wzięli ślub. Niedługo później urodziły się bliźniaczki Hania i Ola.

Miały osiem lat, gdy zmarł ich dziadek. To był straszny cios dla nas wszystkich. Zosia rozumiała, jak bardzo cierpię, więc dzwoniła codziennie po pracy, opowiadała o swoim dniu, a ja dzieliłam się swoimi sprawami.

Ale z czasem córka stała się coraz bardziej zajęta. Kiedy dzwoniłam, zawsze miała wymówkę: Mamo, nie mogę teraz, sprzątam albo Wychodzimy. W końcu ograniczyła się do krótkich rozmów raz na kilka dni takich na odczepnego. Pewnego dnia nie wytrzymałam i gdy zadzwoniła, rzuciłam:

jeżeli nie masz czasu dla własnej matki, to po co w ogóle dzwonisz? Lepiej wcale nie dzwonić, niż udawać!

Zosia jakoś to przemilczała, a ja przeprosiłam za ostrość. Przez chwilę dzwoniła częściej, ale potem znowu wróciła do jednego telefonu w tygodniu.

Dosłownie mnie to zjadało. Przestałam jeść, nie mogłam spać. Aż w końcu nie odebrała moich telefonów przez cały tydzień. Kiedy wreszcie zadzwoniła, wybuchnęłam:

Nie dzwoń więcej! Po co ci to? I tak dawno zrozumiałam, iż ani ty, ani moje wnuczki nie dbacie o to, czy jeszcze żyję. Liczy się tylko jedzenie, które wam przynoszę, i prezenty na urodziny!

Zosia wpadła w złość i krzyknęła, iż skoro jestem taka egoistka, to rzeczywiście lepiej przestać dzwonić. Jej słowa przeszyły mnie jak nóż. Serce zaczęło łomotać, w oczach pociemniało Ocknęłam się w szpitalu.

Pielęgniarka, słuchając mojej historii, pokiwała tylko głową i powiedziała:

Wy, starsi, zapominacie, iż my, młodzi, mamy masę obowiązków pracę, dzieci, dom, rozwój. Trudno w tym wszystkim znaleźć czas na długie rozmowy. Powinniście cieszyć się, iż w ogóle pamiętają o was, choćby jeżeli dzwonią w biegu. Moja rada? Znajdź sobie zajęcie, które cię pochłonie. Wtedy nie będziesz liczyć dni między telefonami.

I wiecie co? Miała rację. Kiedy robisz coś, co kochasz, przestajesz się zamartwiać, czy ktoś o tobie pamięta.

Idź do oryginalnego materiału