"Nie mam parcia, żeby być babcią. Jak zdecydują dzieci, tak będzie"

gazeta.pl 2 godzin temu
Czy bycie babcią i dziadkiem to zawsze spełnienie marzeń? Czy każdy rodzic dorosłych dzieci powinien niecierpliwie czekać na wnuki? A może to wcale nie jest obowiązkowy etap życia? Jak się okazuje, nie wszyscy się do tego spieszą i nie wszyscy tego potrzebują.
O tym, iż nie wszyscy rodzice z niecierpliwością wyczekują wnuków, wie nasza czytelniczka, pani Zosia, która podzieliła się z portalem eDziecko.pl swoją historią. - Kilka dni temu odwiedziłam rodziców. Mieszkają w bloku, na trzecim piętrze. Jest tam kilka takich starszych rodzin, ale większość to młodzi z dziećmi. Siedzieliśmy i oglądaliśmy coś w telewizji. Nagle usłyszeliśmy dzieci biegające po klatce schodowej. Było naprawdę głośno, coś piszczały, krzyczały. Jeden wielki harmider. W pewnym momencie mama zapytała tatę: "Chciałbyś teraz wnuki na ferie?" - wspomina pani Zosia.

REKLAMA





Jak sama zauważyła, żadna ze stron nie kipiała entuzjazmem. - Na szczęście, oboje się do tego nie kwapią, a ja, póki co, dzieci nie planuję - dodała kobieta.


Zobacz wideo Wysokobiałkowa pizza w 20 minut. Nikt nie narzeka, iż jest bez mąki



"U nas presja zaczęła się po ślubie"
Zupełnie inne doświadczenia ma pani Tamara (imię zostało zmienione). W jej rodzinie temat wnuków pojawił się bardzo gwałtownie i był poruszany regularnie. - Wszystko zaczęło się w momencie, w którym wyszłam za mąż. Wcześniej była cisza, ale po ślubie lawina ruszyła. Kiedy przyjeżdżaliśmy do rodziców razem z mężem, pojawiały się niewinne sugestie w stylu: "Oj, ale by było fajnie, jakby nam tutaj taki maluszek biegał" - opowiada nasza czytelniczka.


Rodzice często przywoływali też przykłady z otoczenia. - Słyszałam, iż koleżanka mamy została babcią, iż tamta już ma dwójkę wnuków. Ciągle coś - dopowiada. Kiedy jednak pani Tamara przyjeżdżała sama, pytania były już znacznie bardziej bezpośrednie.
Pytali wprost, czy myślimy o dzieciach, czy wiemy, iż zegar tyka. Wpuszczałam to jednym uchem, a wypuszczałam drugim. Wiedziałam, iż nie chcą źle
- tłumaczy.



Z czasem pojawiły się wnuki i wtedy wszystko się zmieniło. - Mam dwie córeczki. Dziadkowie są w siódmym niebie. Fajne jest to, iż są dziadkami 'pełną gębą'" - mówi pani Tamara. Angażują się, pomagają i wyraźnie sprawia im to wielką przyjemność.


"Chcieli wnuków, ale do pomocy się nie palą"
Nie każda historia ma jednak tak pozytywny finał. Jakiś czas temu do redakcji odezwała się pani Ilona, która nie ukrywa swojego rozczarowania postawą rodziców. - Kiedy nie było wnuków, nie mogli się doczekać. A teraz, kiedy są i czasami potrzebuję przy nich pomocy, jakoś niespecjalnie się do niej kwapią - mówi. Jak dodaje, pomoc co prawda się zdarza, ale bywa okupiona komentarzami. - Fakt, coś tam pomogą, ale ile się przy tym nagadają, to tylko ja wiem - dodaje z rozżaleniem w głosie.
A Ty jakie masz doświadczenia w tym temacie? Chcesz dodać coś od siebie lub podzielić się z nami swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl
Idź do oryginalnego materiału