Niechciana, a jednak potrzebna wnuczka – historia Karyny, która dla babci z rodu Sokołowskich mogła istnieć tylko jako wnuk. Kiedy odrzucona przez rodzinę dziewczynka znalazła siłę w matczynej miłości i wsparciu dziadka-pułkownika, wszystko się odmieniło…

twojacena.pl 7 godzin temu

Spójrz, to ona! Mówię ci, iż to ona! szepnęła elegancka kobieta do niepozornego mężczyzny ze wsi. Poobserwujmy jeszcze chwilę.

Mała dziewczynka, może pięcioletnia, bawiła się w piaskownicy, budując prawdziwy zamek dla królewny. Jej budowla bardziej przypominała gigantyczną górkę, ale Zuzanna za nic w świecie nie chciała korzystać z pomocy dorosłych. Sama sobie poradzi! Jeszcze tylko trzeba wykopać fosę wokół zamku i wygrzebać jamę dla smoka ktoś przecież musi bronić królestwa!

Upał dawał się mocno we znaki. Zuzia, chroniona przed słońcem namiotem nad piaskownicą, nie czuła dyskomfortu, w przeciwieństwie do jej rodziców. Z obawy przed udarem słonecznym mama dziewczynki wycofała się w cień, a przy okazji wysłała męża po zimne napoje i lody. Rozkojarzona dzwoniącym telefonem, Magdalena na chwilę straciła córkę z oczu. Tylko na to czekali obserwatorzy stojący nieopodal.

Cześć, słoneczko bezczelnie przysiadła się do dziewczynki kobieta, przez co Zuzia przestraszona odsunęła się gwałtownie. Tracąc równowagę, zwaliła się prosto na swój zamek, burząc go niemal do fundamentów. W oczach dziecka natychmiast zabłysły łzy cała jej praca poszła na marne! Nie płacz, to tylko trochę piachu! Chcesz, zbuduję ci prawdziwy zamek!

MAMO! nabierając tchu, Zuzia wrzasnęła na całe gardło, przypominając sobie wszystkie przestrogi i zasady bezpieczeństwa z przedszkola i od rodziców.

Szybko zebrała się na nogi i wyskoczyła z piaskownicy, cudem wymykając się z objęć obcego mężczyzny, który próbował ją złapać.

Magdalena, usłyszawszy ten rozdzierający krzyk, rzuciła się biegiem do córki, gubiąc przy tym telefon. Jeszcze przez chwilę w słuchawce słychać było zaniepokojony głos rozmówcy.

Moja kochana, co się stało? przytuliła dziecko mocno.

Tam dziewczynka łkała, mocno obejmując mamę za szyję. Jakaś dziwna pani! I pan też! On chciał mnie złapać! Mamusiu, boję się!

W tej chwili podbiegł i ojciec rodziny. gwałtownie upewnił się, iż z córką wszystko w porządku, po czym spojrzał surowo na ludzi, którzy tak ją przestraszyli.

Starsza kobieta, okolice sześćdziesiątki, skrzywiła się nieprzyjemnie, obserwując tę scenę. Ta dziewczynka Nie ulega wątpliwości, iż jest jej wnuczką! Kolor włosów, oczy, rysy twarzy Cała kopia Piotra z dzieciństwa! Naturalnie z poprawką na płeć.

Daleko się zapędziłaś zaczęła lodowatym tonem kobieta, mierząc wzrokiem byłą synową. I jak śmiałaś zabrać moją wnuczkę tak daleko?

Paweł, zabierz Zuzię do domu. Ja się tutaj wszystkim zajmę powiedziała spokojnie Magdalena, powierzając córkę mężowi. I zadzwoń może do taty, niech kogoś pośle.

Ej, choćby nie próbuj! Chcę poznać moją wnuczkę! oburzyła się kobieta, choć nie śmiała biec za odchodzącym mężczyzną. Dwa metry wzrostu, szerokie barki Co mogłaby mu zrobić? Czemu nie sprawdzili wcześniej, czy Magda wyszła ponownie za mąż?

Pani Krystyno, odezwała się sucho Magdalena, mierząc kobietę wzrokiem pełnym niechęci. O czym my w ogóle rozmawiamy? Jaka wnuczka? Czyżby pamięć pani szwankowała? To może przypomnę

********************

No i jak tam mój przyszły wnuk? zapytała niecierpliwie pani Krystyna, gdy syn i synowa wrócili z badania.

Będziemy mieli dziewczynkę, już to mówiłam wymusiła uśmiech Magdalena, marząc, by teściowa wreszcie wyszła z ich mieszkania. Ostatnio przychodziła tu na całe dnie, tylko noc spędzała u siebie! Można się było przed nią schować jedynie w sypialni, tłumacząc się złym samopoczuciem.

Lekarz się myli. W rodzinie Nowaków rodzą się tylko chłopcy! stwierdziła kobieta z przekonaniem.

I dlatego wydziedziczyła pani starszego syna? Bo jemu też urodziła się córka? odpowiedziała Magdalena złośliwie, mając już dość wywodów teściowej. To samo każdego dnia.

To nie jego dziecko! wybuchła kobieta, nie znosząc wracać do tej historii. Basia oszukała go bezczelnie, a on, głupi, dał się nabrać! MNIE nie chciał słuchać! I poszedł za jakąś dziewczyną ostatnie słowa niemal wypluła, starając się powstrzymać przed dosadnością.

Basia ma wyniki testu DNA, dobrze o tym pani wie. Sama sprawdzała je pani kilkakrotnie. Cały czas próbowała pani wmówić Piotrowi, iż to podróbka.

To na pewno podróbka! Jak śmiesz we mnie wątpić? niemal syczała Krystyna, z trudem powstrzymując się od awantury. Jeszcze nie teraz Bo przez stres coś może się stać z dzieckiem. A wnuk jest im potrzebny! Przed koleżankami już głupio, wszędzie wnuki, a ona

Idę się położyć, jeżeli nikt nie ma nic przeciwko. Jakoś mi słabo.

Magdalena weszła do sypialni i zamknęła drzwi. Ostatnio coraz częściej zastanawiała się, czy nie popełniła błędu, wychodząc za Piotra. Tak, kochała go to było oczywiste. Ale znosić TAKĄ teściową Tego już miała dość. Mama miała rację powinni byli zamieszkać gdzieś dalej od tej szalonej rodziny.

Kilka razy próbowała rozmawiać z Piotrem o przeprowadzce, ale był stanowczo przeciw.

Jak to? Zostawić matkę samą? A ojciec? Ten nie miał zbyt wiele do powiedzenia, cały dzień siedział na kanapie, nie potrafił choćby gwoździa wbić w ścianę czy przynieść zakupów. A brat? No przecież jest skłócony z mamą. Nie słuchał jej, dał się wywieść w pole. Wyniki badań? Przecież takie dokumenty można podrobić

Wtedy Magdalena poprosiła męża, żeby chociaż porozmawiał z matką i przekonał, by nachodziła ich rzadziej i nie próbowała nim rządzić.

Mama nam dobrze życzy! oburzył się Piotr. Daje ci dobre rady, pomaga w domu. Powinnaś jej podziękować, a nie ciągle chować się do sypialni

Chodzę do sypialni, bo twoja mama mnie wykańcza! wybuchła Magdalena. Tego chyba nie możesz mi mieć za złe? Po prostu nie chcę awantur! A jeżeli jej się nie uspokoi, nie zobaczy wnuczki! Wyjadę do rodziców! Mój tata jest pułkownikiem, pamiętasz? Poradzi sobie i mi pomoże! Jasne?!

Po tej kłótni Krystyna trochę przycichła. Nie przestała przychodzić każdego dnia, ale spędzała mniej czasu w ich mieszkaniu i rzadziej się czepiała. Magdalena wiedziała jednak, iż to nie potrwa długo.

Najbardziej męczyło ją, iż teściowa całkowicie odrzucała fakt, iż może mieć wnuczkę. Chciałaby tylko chłopca! W rodzinie rodzą się wyłącznie synowie! Kłótnia ze starszym synem, który okazał się o wiele dojrzalszy, była tego zdumiewającym przykładem.

Piotr także nie chciał słyszeć o córce. Mógł mieć tylko syna! Na wyniki USG patrzył z pogardą.

Urodzi się dziewczynka wyrzucę cię z dzieckiem na bruk rzucił kiedyś, mocno podpity. To znaczyłoby, iż nie jest moja. Nie dam sobie wcisnąć kitu jak brat!

Wtedy Magdalena straciła złudzenia co do męża. Zrozumiała, iż ten cyrk pod tytułem małżeństwo czas zamknąć i zacząć myśleć o rozwodzie. Tata miał znajomości, wszystko dałoby się szybciej załatwić

Urodziła się, jak można było przewidzieć, dziewczynka. Piotr zrobił awanturę jeszcze w szpitalnej sali, nie krępując się choćby obcego towarzystwa. gwałtownie go usunięto z budynku przez ochronę.

Następnego dnia przyszła też Krystyna. Nie krzyczała, ale w dosadnych słowach wygarnęła, co jej leżało na sercu, do czasu, aż nie wkroczył ojciec Magdaleny w mundurze. Jednym spojrzeniem wyprosił ją z sali i zagroził konsekwencjami, jeżeli się nie uspokoi.

Piotr nie zwlekał natychmiast złożył pozew o rozwód. Gdy powiedzieli mu, iż według prawa dopóki dziecko nie skończy roku, nie ma na to szans, zrzekł się ojcostwa i pozwał o zaprzeczenie ojcostwa.

Prawnik, który mu w tym pomagał, niemal zapukał się w czoło, gdy usłyszał: w naszej rodzinie rodzą się tylko chłopcy. Bez DNA nikt nie uwierzy!

Nie wiem, czy pan ma szanse wygrać przyznał szczerze adwokat. Zwłaszcza, iż brat też ma córkę.

To nie jego dziecko!

Ale są wyniki testów

Fałszywe! Piotr, podjudzany przez matkę, był nieugięty.

Uprzedzam, sąd uzna wynik za dowód, jeżeli zostanie przeprowadzony.

To na pewno nie moja córka! powtarzał.

Ostatecznie test DNA nie był potrzebny. Magdalena postanowiła całkowicie zerwać kontakty z tą rodziną i uznała powództwo męża. Wolała sama być matką, niż po latach walczyć z Piotrem o córkę.

************************

No i co, przypomnieli sobie państwo? A czemu Piotra nie zabraliście ze sobą?

Piotr Piotr zginął powiedziała kobieta żałobnie. Twoja córka to jedyne, co po nim zostało. Nie martw się, dobrze ją wychowamy, damy jej godne życie

Wy? Wychowacie? Niby dlaczego? warknęła Magdalena. Dla mojej córki jesteście obcymi ludźmi. Wasz syn również! Sąd tak postanowił! Następnym razem, gdy zobaczę was w pobliżu Zuzi, zgłaszam próbę porwania na policję. Mój ojciec liczy się w tym mieście, więc nie liczcie na taryfę ulgową!

Nie rozumiesz Nam już nikt nie został!

Macie starszego syna. Przecież on też ma córkę idźcie do nich.

Nie chce nas choćby widzieć szepnęła kobieta, spuszczając głowę. Dopiero teraz pojęła swój błąd.

Mądry człowiek przyznała Magdalena z uznaniem. Wyrządziliście nam tyle krzywdy, a czego jeszcze oczekujecie? Przypomnieć, jak nazywała pani moją córkę?

Pani Magdo, coś się stało? Dwóch rosłych mężczyzn w mundurach podeszło gwałtownie do córki swojego przełożonego.

Tak. Proszę dopilnować, żeby ci państwo opuścili nasze miasteczko.

Ależ proszę pani…

Bez dyskusji uciął jeden z nich, robiąc krok do przodu. Para Nowaków natychmiast się wycofała, a na twarzy Magdaleny zagościł cień satysfakcji.

Wracając do domu, czuła się znakomicie. Przez chwilę zmarszczyła czoło, myśląc:

Niech pilnują tej rodziny Nowaków. Niech siedzą u siebie i nie pokazują się w naszym mieście. Powiem tacie, on już się tym zajmie

Życie pokazało, iż toksycznych ludzi należy odsuwać od siebie, by chronić tych, których się kocha. Czasem najważniejsza rodzina to ta, którą sami wybieramy.

Idź do oryginalnego materiału