Niesprawiedliwość – Mamo – powtórzyła z niedowierzaniem Alina – dlaczego przelałaś mi nie milion, a…

twojacena.pl 7 godzin temu

Niesprawiedliwość

Mamo powtórzyłam, próbując doprecyzować czemu dostałam nie milion, tylko trzysta trzydzieści tysięcy złotych? Co to za suma w ogóle?

Słyszałam przez drzwi dochodzący z łazienki szum suszarki. Mama wyłączyła ją i odpowiedziała ze spokojem:

Tak, wszystko się zgadza mama, Weronika, bardzo sprawnie rozporządziła cudzym milionem. Trzysta trzydzieści.

Ale mnie powinno trafić znacznie więcej.

Trzysta trzydzieści? Mamo, a gdzie reszta? Gdzie sześćset siedemdziesiąt? Czekałam na okrągły milion. To były przecież pieniądze mojego taty, miałaś mi je przelać po sprzedaży mieszkania.

Oj, Emilko, nie zaczynaj z tą swoją księgowością odparła, przecież wiesz, iż zrobiłam wszystko uczciwie.

Jak to uczciwie, przepraszam bardzo?! parkiet aż trzeszczał oburzony razem ze mną Dałam ci pełnomocnictwo do sprzedaży mojego mieszkania, odziedziczonego po moim tacie. Prosiłam o przelanie całości sumy. Gdzie to wszystko jest? Gdzie zginęły te pieniądze?

Czułam, iż powinnam była być czujniejsza wcześniej.

Przelałam ci! suszarka znowu zaryczała, po chwili przerwała. Ale zachowałam się jak matka. Porządna matka. Podzieliłam pieniądze po równo na wszystkie dzieci. Twoja ustawowa część u ciebie.

Moja część powinna oznaczać przecież całość.

Podzieliłaś spadek po moim Tacie na troje? Na mnie i na nich? Miałam na myśli moich przyrodnich braci Mamo, to przecież były tylko moje pieniądze! Mój tata! Inni ojcowie, jeżeli jeszcze nie zauważyłaś.

Jaka to różnica, kto ojciec? mama suszyła włosy i zaczęła je modelować Pieniądze są wspólne. Oni są twoimi braćmi, ja twoją matką. Miałabym siedzieć i patrzeć, jak sama zarządzasz majątkiem, a twoi bracia mieliby ci zazdrościć? Nie. Po równo, żeby szanse były wyrównane.

Chciałabym cofnąć czas i nie podpisywać tej pełnomocnictwa Sama dałabym sobie wtedy klapsa za naiwność.

Po równo?! Podzieliłaś mój milion na trzech! Trzysta trzydzieści tysięcy a reszta, mamo? A mieszkanie było warte więcej.

Tak, po wszystkich kosztach wyszło troszkę ponad milion Weronika rzuciła z irytacją Zaokrągliłam, a resztę zostawiłam sobie za trud. Ty byś się z urzędami użerała? Nie! Wszystko zrobiłam, kiedy ty byłaś zajęta pracą.

A biedna się nie zmęczyłaś czasem??

Nie waż się tak mówić! warknęła mama Twój tata był twoim ojcem, ale ja jestem twoją matką, ja decyduję. Zresztą, jesteś już dorosłą dziewczyną, najstarszą, tobie trzeba mniej niż chłopakom. Im zaraz rodziny się będą zakładać. Ty jesteś dziewczyną, od ciebie się wiele nie wymaga.

Czyli co, ja nie muszę sobie zapewnić mieszkania, nie wolno mi mieć rodziny, bo jestem dziewczyną i wymaga się mniej? zapytałam kpiąco Przelej resztę, mamo. Natychmiast.

Nie.

Krótka odpowiedź. Kropka.

Mama wiedziała, iż nie zrobię nic radykalnego. Pozwać rodzoną matkę o pieniądze? W Polsce Nikt by mnie nie zrozumiał, wszyscy by mnie oceniali. No i mama to zawsze mama, czasem jeszcze rozmawiamy.

Po paru tygodniach, gdy już pogodziłam się z sytuacją i przeliczyłam oszczędności, zobaczyłam zdjęcia w social mediach. Janek pozował przy nowiutkim, niebieskim Polo. Damian wrzucił fotkę z podpisem:

Moja nowa furka!

Bracia kupili sobie po niedrogim aucie. Ja postanowiłam wstrzymać się z inwestycjami. Odłożyłam swoje 330 tysięcy i czekałam. Babcia zawsze mówiła, iż cierpliwość jest złotem.

Minął ponad rok. Pracowałam, oszczędzałam, planowałam. Odpuściłam sprawę na zewnątrz, ale w środku nie zapomniałam. Mama zachowywała się, jakby nic się nie stało: dzwoniła, gadała bez końca i opowiadała różne historie.

Ale dziś w głosie mamy usłyszałam coś, co wywołało dreszcz.

Zmarszczyłam brwi.

Co się stało, mamo?

Babcia Weronika zawahała się babcia Janka i Damiana zmarła dziś rano.

Poczułam dziwne, trochę filmowe oderwanie. Ta babcia nigdy nie grała w moim życiu żadnej roli. Dla mnie była mamą teściową albo po prostu babcią braci. Po ludzku jednak było mi po prostu przykro.

Och Przyjmij wyrazy współczucia.

Muszę się wszystkim zająć: pogrzeb, dokumenty, nie mam kiedy choćby odetchnąć. Jestem sama, chłopcy nie bardzo wiedzą, jak się za to zabrać. Przyjedziesz? Pomożesz?

Nie było w tym złej woli, po prostu nie mogłam wziąć wolnego w pracy.

Mamo, nie dam rady. Jestem w pracy, nie mogę rzucić wszystkiego na pogrzeb osoby, którą widziałam może trzy razy odpowiedziałam.

Do tej babci nigdy nie byłam zapraszana.

Bardzo proszę! błagała Naprawdę bardzo potrzebuję.

Nie pojadę, ale mogę pomóc pieniężnie. Ile potrzeba? Przeleję ci od razu.

Z początku chciała odmówić, ale stwierdziła, iż pieniądze zawsze się przydadzą.

To, co innego no dobrze, możesz dołożyć z dwadzieścia tysięcy?

Oczywiście. I jeszcze jedno powiedziałam, czując swoją chwilę Dorzucę parę tysięcy ekstra, żebyś nie przejmowała się wydatkami na bieżąco. Potraktuj to jako mój wkład w pamięć po ich babci.

Dziękuję, Emilko. Zawsze można na ciebie liczyć.

Rozłączyłam się mając okropne poczucie satysfakcji. Kupiłam sobie wymówkę nie pojawiłam się, ale pomogłam. Teraz nikt nie ma prawa mieć pretensji.

Pół roku minęło. Pogrzeb dawno za nami. Damian i Janek już pokazują nowe zabawki raz motocykl, raz najnowszy telefon.

Pewnego cichego wtorku postanowiłam, iż nadszedł czas. Zadzwoniłam do mamy, siedząc w stołówce przy biurowcu, jak zwykle przed kolejnym zebraniem.

Cześć, mamo! Co słychać?

Emilko! Wszystko po staremu. Damian znalazł nową, lepszą pracę, Janek też dobrze, poznał dziewczynę.

Cieszę się za nich odpowiedziałam Mamo, w sprawie jednej rzeczy chciałam się zapytać

Jakiej rzeczy? usłyszałam czujność w głosie.

Rozumiem, iż już pół roku minęło od śmierci babci. Sprawy spadkowe załatwione?

Ten temat był dla mamy trudniejszy niż rozmowa o trzystu trzydziestu tysiącach.

Emilko, do czego zmierzasz? Oczywiście, wszystko załatwione.

No właśnie. A gdzie moja część tego spadku?

Jakiego znów spadku? udawała niezorientowaną, a ja słyszałam już w głosie, iż zaczyna kluczyć Po niej.

Nie po twojej babci zauważyła.

A różnica jaka? poprowadziłam mamę jej własną logiką Ty zawsze mówiłaś, iż żadne z dzieci nie może być pominięte. Mój milion uczciwie podzieliłaś na troje. Ujednoliciłaś wszystkich. Tak mówiłaś.

Emilko, to zupełnie inna sytuacja! Weronika nagle zaczęła atakować Całkowicie inna!

Czym tak bardzo inna? Tłumaczyłaś, iż majątek jest wspólny, bo dzieci są wspólne, ty jako matka decydujesz, wszystko dla dzieci.

Ale ty tego nie możesz porównywać

Naprawdę? odpowiedziałam z przekąsem Jakim cudem to się tak wygodnie obraca? Gdy podział dotyczył pieniędzy po moim ojcu, nagle wszystko było wspólne i trzeba było dzielić. Kiedy chodzi o mieszkanie po babci chłopaków, dzielone jest już tylko między synów?

Nie czepiaj się! obraziła się mama Mam powiedzieć chłopakom, iż chcesz z nimi dzielić spadek po mojej teściowej?

Chcę tylko, byś wiedziała, iż nadużyłaś mojego zaufania, by zabrać mi sporą część majątku, tłumacząc to wspólnotą dzieci. Teraz chcę tej samej logiki, na swoją korzyść. Pomogłaś im sprzedać mieszkanie, tak?

Pieniądze już wydane!

Na co? Na samochody? Remonty? Też bym chciała coś z tego. Gdzie są moje pieniądze, mamo? Mówiłaś, iż mnie wystarczy mniej, bo jestem dziewczyną. Ale się z tym nie zgadzam.

Mama długo próbowała wymyśleć wyjście z tej pułapki, którą sama sobie zastawiła rok temu. W naszej rodzinie zawsze tak było: dla chłopaków nowy komputer, rower, najlepsza kanapka, a dla mnie stare ubrania po ciotce i milczenie. Ta babcia nigdy mnie nie lubiła byłam obca, a i mama specjalnie się nie wstawiała.

Emilka, co ty za człowiek jesteś? Po co ci w ogóle te pieniądze? Masz dobrą pracę, jesteś młoda i zdrowa. Więcej ci nie potrzeba. Damian i Janek muszą zacząć myśleć o własnym dachu nad głową. Są mężczyznami! Im trudniej!

Czyli twoim zdaniem: spadek po moim ojcu wspólny, bo jesteśmy rodzeństwem. Spadek po ich babci indywidualny, bo to chłopcy, a ja jestem dziewczynką, której kilka trzeba?

Nie pyskuj powiedziała zimno Skąd w tobie tyle chciwości?

Mama nigdy nie przyzna się do błędu. Dla niej zawsze będę wyrachowaną, bo odważyłam się domagać sprawiedliwości.

Może o tym nie wiesz, ale zgodnie z pełnomocnictwem byłaś zobowiązana przelać mi całą sumę za mieszkanie. Termin przedawnienia jeszcze nie minął. Nie sugeruję nic konkretnego, ale

Emilka!! Grozisz mi? mama prawie wyszeptała w szoku.

Nie, mamo. Ale przez cały czas mogę domagać się swoich pieniędzy. Przemyśl to.

Miesiąc później pieniądze przeszły na moje konto. A w wiadomościach widniał komunikat: Kontakt z tym użytkownikiem został zablokowany.

Idź do oryginalnego materiału