No, ta wasza Jagoda to się zrobiła zarozumiała! Prawda, pieniądze ludziom szkodzą! Zupełnie nie rozumiałem, o co chodzi i czym mogłem tak urazić innych.
Kiedyś miałem wspaniałe małżeństwo. Żona i dwójka dzieci. Życie wydawało się proste, aż pewnego dnia wszystko się rozpadło. Moja ukochana wracała z pracy i miała wypadek. Myślałem, iż nie przeżyję tego bólu, ale mama przekonała mnie, iż muszę być silny dla dzieci. Wziąłem się w garść. Zacząłem ciężko pracować, a kiedy dzieci podrosły wyjechałem za granicę, żeby zarabiać. Musiałem zapewnić im przyszłość, bo wsparcia nie miałem od nikogo.
Najpierw trafiłem do Niemiec, później do Anglii. Pracowałem, gdzie się dało, zanim zacząłem normalnie zarabiać. Wysyłałem dzieciom pieniądze co miesiąc, potem kupiłem każdemu mieszkanie, a u siebie zrobiłem porządny remont. Byłem z siebie dumny. Myślałem już o powrocie do Polski na stałe, aż rok temu wszystko się zmieniło poznałem kobietę. Była Polką, już od dwudziestu lat mieszkała w Anglii. Zaczęliśmy rozmawiać i poczułem, iż może nam się uda.
Ale niepewność nie pozwalała mi spać. Andrzej nie chciał wracać do Polski, a mnie ciągnęło do domu. W końcu ostatnio przyjechałem. Najpierw spotkałem się z dziećmi, potem z rodzicami. Tylko teściów nie mogłem odwiedzić tyle spraw mi się nazbierało. Kiedyś przyszła do mnie koleżanka, Iwona, która jest ekspedientką, i powiedziała:
Twoja teściowa jest na ciebie bardzo zła!
Skąd to wiesz?
Słyszałam, jak rozmawiała z sąsiadką. Mówiła, iż się wywyższasz i iż pieniądze cię zepsuły. I ponoć w ogóle im nie pomagałeś finansowo.
Bardzo mnie to zabolało. Przecież sam wychowywałem dzieci i wszystko robiłem dla nich. Nie miałem możliwości, żeby jeszcze pomagać teściom. Musiałem też zadbać o siebie, wiecie jak jest?
Po tym wszystkim nie chciałem już iść do teściów. Przełamałem się jednak, zrobiłem zakupy i poszedłem. Na początku atmosfera była w porządku, ale wciąż myślałem o tej rozmowie. W końcu powiedziałem:
Wierzcie mi, nie było mi łatwo przez te lata. Wszystko robiłem dla dzieci, bo naprawdę nie miałem na kogo liczyć.
My też zostaliśmy bez pomocy. Każdy ma dzieci, które pomagają, a my? Sami sobie musimy radzić. Tylko sieroty! Powinieneś wrócić i wesprzeć nas.
Teściowa sprawiła, iż poczułem się winny. choćby nie miałem odwagi opowiedzieć, iż w Anglii mam już nową kobietę. Wyszedłem stamtąd przygnębiony. Teraz nie wiem, co robić. Czy naprawdę muszę pomagać rodzicom zmarłej żony? Czuję się wypalony.
Życie nauczyło mnie, iż nie da się wszystkich zadowolić, a godność to nie tylko pieniądze. Najważniejsze, by w zgodzie z sobą wybrać własną drogę i nie umożliwić innym, by decydowali o moim szczęściu.










