Nowej fali podwyżek w sklepach jeszcze nie ma, ale pojawił się pierwszy sygnał

300gospodarka.pl 2 godzin temu

Tempo podwyżek w sklepach ponownie zaczęło przyspieszać, ale na razie jest to jedynie sygnał ostrzegawczy. Te wnioski płyną z comiesięcznego raportu UCE Research i Uniwersytetów WSB Merito „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”. We wrześniu codzienne zakupy zdrożały średnio o 1,9 proc. w skali roku. W sierpniu wzrost wyniósł 1,7 proc. rok do roku, a w lipcu i czerwcu ceny w sklepach zwiększyły się odpowiednio o 1,9 proc. i 2,7 proc.
– Wrześniowy wzrost nie pozostało wystarczającym argumentem, aby mówić o trwałym odwróceniu dotychczasowego trendu. Zmiana o 0,2 pkt proc. w stosunku do sierpnia pozostaje stosunkowo niewielka, szczególnie jeżeli uwzględnimy, iż w czerwcu dynamika cen wynosiła jeszcze 2,7 proc., a w maju – 3,4 proc. Możemy więc mówić raczej o wyhamowaniu procesu dezinflacji niż o rozpoczęciu nowej fali podwyżek – uważa Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu DSW Ideis.


Jej zdaniem ostatni wynik w obecnych warunkach gospodarczych może być sygnałem ostrzegawczym. Nie przesądza on jeszcze o powrocie wysokiej inflacji, ale wskazuje, iż dalsze ograniczanie dynamiki cen może być coraz trudniejsze.


– Wrzesień nie jest początkiem nowej fali inflacyjnej. W mojej opinii szczególnie istotne będzie to, co wydarzy się w kolejnych miesiącach. jeżeli w październiku zostanie odnotowany wyższy wzrost niż we wrześniu, będziemy mieli znacznie mocniejszy argument, iż nastąpiło odwrócenie trendu – dodaje Rafał Parvi z Uniwersytetu WSB Merito.

Żywność drożeje wolniej niż cały koszyk


We wrześniu ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły o 1,1 proc. rok do roku, natomiast wszystkie analizowane kategorie podrożały średnio o 1,9 proc. w ujęciu rocznym. Różnica wyniosła więc ponownie 0,8 pkt proc., tyle samo co w sierpniu. Zatem żywność przez cały czas drożeje wolniej niż cały badany koszyk.


Autorzy raportu zwracają też uwagę na to, iż wrześniowe przyspieszenie ogólnej dynamiki z 1,7 proc. do 1,9 proc. w skali roku nastąpiło mimo tego, iż wzrost cen przyspieszył tylko w części analizowanych kategorii, a w pozostałych dynamika przez cały czas słabła.

Energia, surowce i płace pod obserwacją


– W kolejnych miesiącach obserwowałbym pięć rzeczy. Pierwsza z nich to ceny surowców rolnych, zwłaszcza zbóż, mięsa i mleka. Drugi obszar do monitorowania to energia i paliwa, które wpływają na produkcję, chłodzenie, magazynowanie i transport. Trzeci czynnik to koszty pracy, szczególnie w sektorze produkcji żywności, logistyce i handlu. Jako czwartą kwestię należy traktować politykę promocyjną sieci handlowych. Silne promocje mogą znacząco zmieniać cenę faktycznie płaconą przez konsumenta. Piątą sprawą są marże producentów i detalistów. Przedsiębiorstwa mogą przez pewien czas nie przenosić wzrostu kosztów na klienta, a później dokonać korekty cen – wylicza Rafał Parvi.


Również ekspertka z Uniwersytetu DSW Ideis uważa, iż na kierunek zmian cen wpłyną przede wszystkim koszty energii i surowców. Równie ważne będą kurs złotego, konkurencja handlowa i sezonowy wzrost popytu przed świętami.


– Według mnie najbardziej prawdopodobny jest scenariusz utrzymywania się umiarkowanej, ale bardziej zmiennej dynamiki cen. Wrześniowy wynik nie przesądza jeszcze o odwróceniu trendu. Jednak pokazuje, iż stabilizacja cen staje się coraz bardziej uzależniona od sytuacji geopolitycznej i działań osłonowych państwa – mówi Anna Motylska-Kuźma.


Raport dotyczył 17 kategorii i ponad 100 najczęściej wybieranych przez konsumentów produktów codziennego użytku. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 102 tys. cen detalicznych z ponad 47 tys. sklepów należących do 64 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.




Polecamy również:



  • Nad Wisłą mamy mało wody, ale dobry klimat dla centrów danych. AI komplikuje rachunek

  • Chińskie firmy wybierają Polskę. Wynajęły więcej magazynów niż w Niemczech, Francji i Holandii razem wziętych

  • Aż 35 tys. zł znika przy zakupie nowego auta. Zainwestowane mogłoby urosnąć czterokrotnie

Idź do oryginalnego materiału