Obietnica
Dariusz prowadził pewnie swoje srebrne auto szosą do Warszawy, obok siedział jego wierny przyjaciel, Kamil. Wracali właśnie z delegacji do Łodzi, którą szef załatwił im na dwa dni.
– Kamil, ale z nas jest zgrany duet! Kontrakt podpisany na ogromną kwotę, szef będzie wniebowzięty uśmiechnął się Dariusz, zadowolony jak pies po kąpieli.
– No, mieliśmy farta! potwierdził Kamil, który od lat dzielił z Dariuszem biuro.
– Jednak najlepiej wracać do domu, gdy ktoś na ciebie czeka ciągnął Dariusz. Moja Agnieszka jest w ciąży, narzeka na mdłości. Strasznie mi jej szkoda, ale bardzo chcieliśmy dziecko. Powiedziała, iż wszystko zniesie dla naszego malucha.
– Dziecko to euforia A u mnie z Martą wciąż nic. Siedem lat się staramy, a nie udaje się. Już drugie podejście do in vitro przed nami, pierwsze nie wyszło Kamil podzielił się z przyjacielem smutkiem. Z Martą byli bardzo zgodnym małżeństwem, ale w kwestii dziecka los im nie sprzyjał.
Dariusz ożenił się dopiero w wieku trzydziestu dwóch lat. Oczywiście miał wcześniej kobiety, ale żadna nie przewróciła mu świata do góry nogami. Gdy spotkał Agnieszkę, zakochał się na zabój. Po niej już nie patrzył na inne.
Gdy Dariusz przedstawił Agnieszkę Kamilowi, a potem jeszcze zaprosił go jako świadka na ślub, Kamil poczuł lekką zazdrość. Agnieszka była piękna, delikatna, zupełnie zrozumiał, iż Dariusz dla niej stracił głowę.
Za oknem padał jesienny, drobny deszcz, sporadycznie pracowały wycieraczki, w środku toczyły się pogawędki. Dariusz odebrał telefon.
Cześć, Agnieszka, już jedziemy, będziemy za jakieś dwie godziny. Jak się czujesz? Wciąż źle? Nie podnoś nic ciężkiego, ja wszystko zrobię jak wrócę. Całuję cię, do zobaczenia!
Kamil słuchał i wyobrażał sobie Agnieszkę, jak czeka na przyjaciela, martwi się o niego. Porównywał do siebie:
Marta choćby nie zadzwoni, ona wie, iż jestem jej wierny, do bólu. Nie dba tak jak Agnieszka o Dariusza. U niej wszystko jest na czas, praca-dom-praca.
Nagle Dariusz gwałtownie skręcił, prosto na nich jechał bus, collision nieuniknione, ale w ostatnim momencie wpadli na latarnię od strony kierowcy i zjechali na pobocze. Kamil ocknął się, głowa mu pulsowała bólem, z ręki ciekła krew, drzwi z jego strony były otwarte. Spojrzał na Dariusza ten się nie ruszał.
Ludzie podbiegali, samochody zatrzymywały się. Kamil leżał na mokrej trawie, czekali na karetkę. Wyciągnęli Dariusza i ułożyli na noszach. Kamil nachylił się do niego, a Dariusz cicho wyszeptał:
Pomóż Agnieszce
Pogotowie zabrało ich do szpitala. Kamil miał złamaną rękę i mocny wstrząs mózgu, ale był przytomny. Wciąż pytał:
Co z Dariuszem, z moim przyjacielem?
Po kilku godzinach pielęgniarka przyszła z wiadomością:
Pan Dariusz nie żyje
Kamil był zupełnie rozbity. Na pogrzeb nie mógł pójść, zbyt słaby. Marta była tam i potem opowiadała, jak żona Dariusza płakała jak bóbr, nie mogła się pogodzić z tym, iż męża już nie ma. Ledwo stała przy trumnie.
Po wyjściu ze szpitala Kamil pojechał z Martą na cmentarz, stali długo przy grobie przyjaciela. W myślach przyrzekał:
Nie martw się, kumplu, nie zostawię jej samej. Pomogę, tak jak prosiłeś
Po dwóch dniach odwiedził Agnieszkę, zadzwonił do drzwi. Gdy go zobaczyła, rozkleiła się.
Jak ja mam żyć bez niego? Nie mogę uwierzyć, iż Dariusza już nie ma.
Agnieszka, obiecałem mu, iż będę ci pomagał. Razem damy radę. Dzwoń zawsze, gdy czegoś potrzebujesz. Będę wpadał.
Czas mijał. Agnieszka powoli dochodziła do siebie, bała się, iż straci dziecko przez stres, lekarz też ją ostrzegał. Kamil odwiedzał ją dwa razy w tygodniu, przywoził sprawunki z Lidla, kupował witaminy, odwoził do przychodni, gdzie trzeba. Agnieszka korzystała z jego pomocy tylko w nagłych sytuacjach.
Kamil, czułabym się lepiej, gdybyś nie poświęcał mi tyle czasu.
Nie sprawia mi to trudności, obiecałem Dariuszowi.
Kamil żywił do Agnieszki mieszane uczucia. Nigdy nie trafił na taką kobietę. Z jednej strony był zachwycony, z drugiej czuł się nieprzygotowany do nowej roli.
W czasie gdy Agnieszka przechodziła ciążowe katusze, Kamil z Martą znów biegali po lekarzach, znowu badania, znowu rozczarowanie. Bezpłodność była dla nich jak zajęcie na pół etatu. Marta nie wiedziała o pomocy męża dla Agnieszki, bo on ukrywał kontakty, w telefonie widniała pod nazwą Pomoc Społeczna, bo wiadomo kobiety mają rentgen w oczach.
Po drugiej nieudanej próbie in vitro napięcie w domu narastało. Marta podejrzewała męża, a Kamil coraz bardziej zamykał się w sobie.
Marta widziała, iż Kamil jest rozkojarzony, czasem wybuchowy, często gdzieś znika na załatwianie spraw. Ale romans był mało prawdopodobny w tej kwestii wszystko grało.
Kamil czuł, iż życie prywatne to istny rollercoaster, ale za to zawodowo był mistrzem. Wrócił do projektu, który zaczynał z Dariuszem i udało się podpisać kolejny świetny kontrakt.
U Agnieszki, im większy brzuch, tym więcej kłopotów. Rodziców miała daleko, aż za Poznaniem, nikogo z bliskich w mieście. Męczyły ją migreny, opuchnięte nogi, ale nie narzekała zbyt często.
Wpadł kiedyś Kamil z zakupami, a Agnieszka stała na drabinie, zawieszała nowe zasłony.
Umiałam już okno umyć, teraz zawieszam zasłony powiedziała wesoło.
Agnieszka, złaź natychmiast! rozkazał Kamil, patrząc na jej ogromny brzuch. Spadniesz, dziecku zrobisz krzywdę! Takie rzeczy to dla ludzi o mniejszych gabarytach.
Pomógł jej zejść, prawie się przytulili, a Kamil poczuł dreszcze.
Dzięki, Kamil powiedziała, po czym pobiegła do łazienki, bo mdłości znów przypuściły atak.
Kamil ocierał pot z czoła, myśląc:
Dariusz pewnie się śmieje z góry, sam prosił, to ma.
Następnym razem Agnieszka odezwała się podczas spaceru:
Kamil, może pomógłbyś mi urządzić pokój dziecięcy? Potem nie będę miała siły. Upatrzyłam super tapety!
Kamil nie mógł pozwolić, by ciężarna sama się męczyła. Remont robili razem Agnieszka głównie doradzała, Kamil pocił się nad tapetowaniem. W końcu było gotowe. Kamil miotał się między domem, gdzie żona przeżywała kolejne kryzysy i a Agnieszką, która lada chwila miała rodzić.
Marta czuła, iż jeżeli chce ratować związek, musi się czymś zająć. Pisała artykuły do gazet, a teraz dostała własną kolumnę w znanym czasopiśmie. Od razu z tego był porządny przelew w złotówkach. Kupiła całą torbę smakołyków i dwie butelki dobrego wina, wróciła szczęśliwa do domu.
Ooo, co to za rarytasy? Jakaś uroczystość? zapytał Kamil, wracając z pracy.
Tak, należy mi się! Czekałam na ten kontrakt wieki.
Rozłożyła przekąski, nalała wino, w telewizji leciał ich ulubiony polski film, domówka była naprawdę przyjemna.
Nagle rozległ się dzwonek, Kamil rzucił okiem na ekran, Marta wyłapała nazwę Pomoc Społeczna, a Kamil natychmiast wyszedł do kuchni.
Co się stało? zapytał szeptem.
Kamil, przepraszam, ale chyba rodzę Już wezwałam karetkę.
Ale to za wcześnie!
Cóż, siódmy miesiąc, to się zdarza słychać było, iż boli ją coraz bardziej.
Jadę do szpitala, nie ma wyboru.
Szybko się ubrał, Marta patrzyła za nim pełna niepokoju.
Ty wychodzisz?
Tak, muszę. Szef wymyślił jakiś pilny temat dotyczący pomocy społecznej. Wyjaśnię wszystko później.
Marta była sceptyczna:
Pomoc społeczna, szef akurat teraz? Coś kręcisz, Kamil
Kamil wsiadł do samochodu i popędził do szpitala. Agnieszka już była zabrana, czekał dwa długie godziny, aż pielęgniarka powiedziała, iż Agnieszka urodziła synka. Odetchnął jak po maratonie i wrócił do domu, całkiem wypompowany.
Marta nie spała i już go przeszyła spojrzeniem.
Widzę, iż ta twoja pomoc społeczna cię wykańcza rzuciła z przekąsem.
Kamil padł na kanapę, nie zdejmując płaszcza.
Tak, Marta Agnieszka urodziła syna, obiecałem Dariuszowi, iż jej pomogę. Jest całkiem sama powiedział szczerze.
Wszystko jasne, puzzle się ułożyły westchnęła żona. Teraz będziesz pomagać przy jej dziecku, prawda?
Prawda odpowiedział z przekonaniem.
Wiesz co, Kamil Nie będę tego tolerować. Nie będę patrzeć, jak oddajesz innemu dziecku swój czas, skoro własnego nie mamy i najpewniej już nie będziemy mieć. Złożę pozew o rozwód, rób co chcesz. Może poznam kogoś i zdążę urodzić od kogoś innego.
Kamil spojrzał na nią zaskoczony, zrozumiał, iż ona wciąż wini go za brak dzieci.
Twoje prawo, Marta. Niczego nie będę tłumaczyć. Muszę pomóc Agnieszce i jej synkowi.
Czas mijał. Marta dopięła swego, rozwód. Kamil zamieszkał z Agnieszką, pomagał jej wychowywać małego Danika. Po jakimś czasie pobrali się. A dwa lata później urodziła im się córeczka.
Dzięki za przeczytanie, za suba i za wsparcie. Powodzenia w życiu!







