Oksana dorastała jak sierota, choć miała oboje rodziców – matkę znała tylko z fotografii i wideorozm…

newskey24.com 22 godzin temu

Dawno temu, w jednej z małych miejscowości pod Poznaniem, mieszkała Bogna. Choć jej rodzice byli żywi, dorastała adekwatnie jak sierota. Matkę widywała jedynie na fotografiach i podczas rozmów przez telefon, a ojciec choć mieszkał tuż za ścianą, w sąsiednim domu nie brał udziału w jej życiu. Bogna zawsze odnosiła wrażenie, iż ojciec boi się choćby na nią spojrzeć, żeby przypadkiem nie poprosiła go o pomoc.

Kiedy była młodsza, czuła żal do matki, iż ta goniąc za swoim szczęściem zostawiła ją z dziadkami, ale z czasem przyszło zrozumienie. Trudno chyba wychowywać dziecko, kiedy samemu ma się ledwie szesnaście lat, a ojciec dziecka to kolega z klasy i sąsiad zarazem. Dobrze, iż matka nie przestraszyła się i urodziła. Mogło być przecież zupełnie inaczej. Choć matka zostawiła ją pod opieką swoich rodziców Bogna była im wdzięczna, bo życie matki nie wskazywało na ciepłe, macierzyńskie uczucia.

Dzięki temu Bogna miała jednak cudowne dzieciństwo. Dziadkowie otaczali ją miłością, czułością i troską, a matka choć nieobecna od czasu do czasu przysyłała paczki z Warszawy: modne ubrania, zabawki, przeróżne drobiazgi. Kiedy Anna, matka, wyszła za mąż za cudzoziemca, z Niemiec zaczęły napływać coraz częstsze przesyłki i przelewy w euro, zamieniane przez dziadków na złotówki.

Czasem Bognie wydawało się, iż matka próbuje w ten sposób zagłuszyć własne wyrzuty sumienia. Na osiemnaste urodziny choćby przesłała pieniądze, żeby dziadek mógł kupić Bognie małe mieszkanie w Poznaniu. Zbliżały się studia, więc własny kąt był lepszym rozwiązaniem niż pokój w akademiku.

Tak, Anna stopniowo próbowała pokazuje Bognie, iż jej starania są po to, by córce niczego nie zabrakło. Dziadkowie do matki żalu nie mieli. Zresztą i Bogna nie była zła na Annę, choć nie czuła też do niej wielkiej czułości. Gdy Anna czasem wracała do domu rodzinnego, wielu sąsiadów brało je za siostry były do siebie bardzo podobne, a matka w wieku trzydziestu czterech lat wyglądała najwyżej na dwadzieścia pięć.

No i co, Bognuś, może przyjedziesz ze mną do Niemiec? pytała Anna.

Nie, muszę jeszcze skończyć studia.

No dobrze, ucz się, ucz Po kim ty taka bystra Tu masz mój nowy numer. Jak będziesz czegoś potrzebowała, pieniędzy czy czegokolwiek, dzwoń w każdej chwili.

Dziękuję, mamo. Naprawdę dałaś mi tyle rzeczy i pieniędzy, iż starczy mi na długo.

Bogna choćby nie zauważyła, jak jej matka wzdrygnęła się na słowo mama. Anna nigdy nie weszła w rolę matki i swojemu mężowi Niemcowi opowiadała, iż pomaga rodzicom i młodszej siostrze, a iż ma dorosłą córkę w Polsce, wolała nie wspominać. Może i kochała Bognę, ale to nie była miłość matczyna, raczej uczucie bliskiej krewnej lub dobrej znajomej.

Kiedy Anna została porzucona przez niemieckiego męża, pierwsze co zrobiła pojechała do Polski, do Bognie.

Bognuś, myślisz, iż mogłabym u ciebie zamieszkać?

Oczywiście, nie mam nic przeciwko. Niedługo i tak wychodzę za mąż, a potem z Oskarem planujemy zamieszkać w jego mieszkaniu.

Wychodzisz za mąż? Nie za wcześnie? Dopiero co skończyłaś dwadzieścia lat.

Za wcześnie?

Chciała już dodać przecież sama miałaś mnie w szesnastym roku życia, ale zamilkła. Nie chciała być dla matki zbyt ostra. Była już dorosła, mogła sama podejmować decyzje.

Bardzo często Bogna porównywała rodziców swojego narzeczonego z własną matką. Oni pokochali ją jak własną córkę, dopytywali o jej plany, przyszłość i dobro. Anna choćby nie zapytała, kim adekwatnie jest Oskar.

Przyjadę na ślub mówiła Anna. Ale teraz muszę odpocząć i zebrać siły. Lecę do Grecji.

Grecja Musi być pięknie Oskar też czasem bywa tam służbowo.

Nadszedł czas przygotowań do ślubu. Bogna była bardzo zmęczona Oskar wyjechał służbowo, mama nie odzywała się od wyjazdu i Bogna nie wiedziała, co o tym sądzić.

Ale wiedziała jedno: Oskar oszaleje ze szczęścia, kiedy dowie się, iż zostanie ojcem! Nie planowała dziecka przed ślubem, ale skoro już tak się stało ślub za pasem, nikt nie będzie plotkował.

Wreszcie jesteś! Już się bałam, iż pokochałeś jakąś Greczynkę i nie zamierzasz się ze mną ożenić! śmiała się Bogna.

Co ty, kochanie. Przecież wiesz, iż dla mnie nie liczą się przelotne znajomości.

Choć tu Oskar nie był do końca szczery Miał przecież romans Wszystko jak bajka wyjazd, spotkanie, chwile, których nie da się zapomnieć.

Nagle przed drzwiami stanęła obca dziewczyna.

O co tu chodzi? zapytała Bogna, nie rozumiejąc sytuacji.

Jak to o co? Ja jestem w ciąży z Oskarem. Już dawno mu powiedziałam, żeby cię poinformował powiedziała.

Powtórz?! Jesteś w ciąży z moim narzeczonym?! To chyba jakiś żart?!

Wyglądam ci na żartownisię? Poznaliśmy się w Grecji, spędziliśmy razem kilka nocy, a potem tutaj, w trakcie waszego ślubu Oskar, powiedz jej, jak nam było dobrze!

Wynoście się! Żadnego z was nie chcę więcej widzieć! krzyknęła Bogna.

Wybacz, Bognuś To był błąd! próbował się tłumaczyć Oskar.

Błędem było, iż rozważałam małżeństwo z kimś, kto potrafi tak podle się zachować.

Bogna złożyła pozew rozwodowy. Oskarowi nie wybaczyła nigdy, a z matką przestała się kontaktować.

Wróciła do rodzinnej wsi, do dziadków, gdzie w spokoju urodziła i wychowała synka. O matce ani byłym mężu nie chciała słyszeć, ani myśleć.

Ale pewnego dnia, miesiąc po urodzeniu syna, zadzwonił telefon ze szpitala w Poznaniu:

Czy rozmawiam z córką Anny Kowalskiej?

Tak, co się stało?

Pańska mama zmarła podczas porodu. Pozostawiła córeczkę. Pomyśleliśmy, iż może chciałaby pani zabrać dziecko. Proszę powiedzieć, czy mamy zgłosić dziecko do domu dziecka, czy jednak przyjedzie pani do szpitala?

Ja Tak, przyjadę!

Bogna nie potrafiła postąpić inaczej. Zabrała dziewczynkę do domu. Wiedziała, iż Oskar i tak by dziecka nie uznał, a dla niego wszystkiemu winna była tylko Anna. A Bogna sądziła, iż to ich wspólna odpowiedzialność. Dzieci bowiem nie mogą płacić za błędy dorosłych.

Dzieci to szczęście. Jej szczęście. A szczęścia, jak wiadomo, nigdy za wiele.

Idź do oryginalnego materiału