– Ona po prostu manipuluje moim mężem! – oburzała się Inna, patrząc, jak znowu dzwoni do niego była żona

newsempire24.com 2 godzin temu

Przecież ona tylko manipuluje moim mężem! oburzała się Jadwiga.

Jadwiga patrzyła na telefon i czuła, jak w środku znów narasta dobrze znane rozdrażnienie.

Tomek dzwonił już trzeci raz tego wieczoru.

Jadzia, wybacz mi, proszę głos był zmęczony, przygaszony, aż do bólu znajomy. Wiem, umawialiśmy się na teatr, ale No, wiesz Anka dzwoniła, iż Staś ma czterdzieści stopni gorączki. Sama nie daje rady No rozumiesz?

Jadwiga rozumiała.

Aż za dobrze.

Tomek, mamy kupione bilety powiedziała spokojnie, choć w środku wszystko w niej wrzało. Czekaliśmy na tę sztukę półtora miesiąca!

Wiem, kochanie. Wszystko ci wynagrodzę, obiecuję. Ale to dziecko, nie mogę go tak zostawić.

Po odłożeniu słuchawki Jadwiga zadzwoniła do Agaty.

Aga, wyobrażasz sobie? chodziła po pokoju, wymachując rękami. Znowu! Trzeci raz w tym miesiącu! Najpierw syn chory, potem byłej samochód się zepsuł, potem coś tam jeszcze!

Jadzia, może naprawdę syn jest chory? ostrożnie zapytała Agata.

No wiem! Jadwiga opadła ciężko na kanapę. Pewnie, iż jest chory. Dzieci ciągle chorują, to normalne. Ale nienormalne jest to, iż ona ZAWSZE dzwoni akurat do Tomka! Ona nie ma rodziny? Przyjaciółek?

Yyy…

Żadne yyy! Jadwiga zerwała się z kanapy. Ona nim manipuluje! Tomek jest zbyt dobry, ślepy zupełnie. Ona dobrze wie, iż rzuci wszystko i przybiegnie. I korzysta z tego!

Agata westchnęła po drugiej stronie.

A jesteś pewna, iż to ona jest problemem?

A niby kto inny?! Jadwiga na chwilę znieruchomiała.

Nie wiem Pomyśl. Jak kobieta dzwoni do byłego, a on zawsze rzuca wszystko i jedzie to kto tu kim gra?

Jadwiga aż oniemiała, po czym poczuła znajome, kłujące ukłucie w żołądku.

Aga, nie gadaj głupot powiedziała ostro. Tomek jest po prostu odpowiedzialnym ojcem. Nie zostawi przecież własnego dziecka.

Dobrze, dobrze zgodziła się gwałtownie Agata. Tak tylko mówię

A to tak tylko utkwiło gdzieś głęboko jak drzazga. Mała, wredna, nie do wyciągnięcia.

Tomek wrócił późno. Zmęczony, przygaszony, z miną winowajcy.

Przepraszam cię, głupolu ze mnie objął ją od tyłu, wtulając nos w jej szyję. Kupię ci nowe bilety. Na najlepsze miejsca, przysięgam.

Jadwiga milczała. Patrzyła przez okno i myślała: ile już było tych obietnic? Pięć? Dziesięć? Dwadzieścia?

I zawsze to samo: No wiesz, rozumiesz przecież.

Rozumiem, myślała Jadwiga. Tylko czy na pewno wiem, co i dlaczego?

A potem zaczęły się kolejne drobiazgi, gromadząc się jak kurz na półce niewidoczny, dopóki nie przejedziesz palcem i nie zobaczysz siwego osadu.

Zauważyła, iż Tomek zaczął jakoś dziwnie chować telefon. Kiedyś rzucał go na stół, kanapę, choćby w łazience zostawiał. Teraz nosił go przy sobie wszędzie choćby po wodę do kuchni.

Tomek, czemu wszędzie nosisz ze sobą komórkę? zapytała pewnego wieczoru, starając się zachować lekki ton.

Co? aż się wzdrygnął. Tak już mam. W pracy ciągle dzwonią.

No dobrze.

Potem Jadwiga przypadkiem spojrzała w kalendarz w jego telefonie. Chciała tylko zapisać wspólny wypad do teatru (tego, na który wtedy nie poszli). A tam: Odebrać Stasia z przedszkola 16:00, Zawieźć Ani dokumenty od auta, Zadzwonić do A. o szczepieniu.

A. to Anna.

Tomku zagadnęła przy kolacji, mieszając herbatę tak długo, iż cukier dawno się rozpuścił a wiesz kiedy bronię magisterkę?

Oderwał wzrok od talerza.

Magisterkę? Eee, w maju chyba?

W marcu. Za dwa tygodnie.

A, tak. Przepraszam, głowa jak sito.

Głowa jak sito. Ale plan dnia Ani pamiętał co do minuty.

Były też pieniądze.

Natrafiła przypadkiem na wydruk z banku Tomek zostawił go na stole. Trzy przelewy po dwa tysiące złotych. Odbiorca A. Nowacka.

Tomku podeszła do niego z kartką w dłoni. Co to?

Ani się nie speszył. Tylko westchnął.

Ani pomagałem. Jej mama chora, leki drogie, potem Staś na jakieś zajęcia musiał. No, ona sama z dzieckiem.

Sześć tysięcy przez trzy miesiące, Tomek.

I co z tego? To mój syn! Mam patrzeć, jak się biedują?

Jadwiga odłożyła kartkę na stół.

Jasne. Tylko mi dziwne, iż zapomniałeś o tym wspomnieć.

Nie zapomniałem, tylko wiedziałem, iż zrobisz z tego aferę!

To aferę zabrzmiało tak, jakby Jadwiga była histeryczką. Małostkową, czepialską zazdrośnicą.

Była też przygoda z rysunkiem w samochodzie.

Wsiadła na miejsce pasażera i zobaczyła na tylnym siedzeniu laurkę. Narysowany domek. Kwiaty. Słońce. I trzy osoby. Tata. Mama. Staś.

Bez niej.

Jadwiga wzięła rysunek do ręki, obracała go chwilę. Z tyłu koślawym pismem dziecka: Dla Taty od Stasia. Nasza rodzina.

Tomku zawołała cicho.

Hm?

Skąd to?

Spojrzał.

A, Staś narysował. Fajny, utalentowany chłopak, co?

Jadwiga patrzyła na rysunek, potem na Tomka i znowu na rysunek.

Tomku, tu jest napisane nasza rodzina.

No tak Wiesz, dla niego rodzina to ja, Anka i on. Jest mały. Tak widzi świat. Dziecięca psychika.

Jadwiga odłożyła rysunek, usiadła równo, zapięła pasy i całą drogę milczała.

A potem Anna zaczęła pojawiać się osobiście.

Najpierw raz po rzeczy Stasia u Tomka. Potem ustalić wakacje. A potem po prostu przechodziłam, to wpadłam.

Anna była spokojna. Uśmiechnięta. Uprzejma.

Cześć, Jadziu! witała z uśmiechem, jakby były przyjaciółkami. Nie przeszkodziłam? Tomek jest?

Zawsze po tych wizytach Tomek stawał się zamknięty. Zamyślony. Siedział cicho, gapił się w jeden punkt. Odpowiadał półsłówkami.

Co się dzieje? pytała Jadwiga.

Zmęczony jestem.

Coraz częściej czuła się tą trzecią, zbędną. Tą, która przeszkadza.

Aż któregoś dnia przypadkiem usłyszała rozmowę.

Tomek był w łazience. Myślał pewnie, iż drzwi zamknięte, ale się uchyliły. Jadwiga usłyszała:

Aniu, nie płacz Przecież ci pomogę Oczywiście, iż ci pomogę. Wiesz, iż zawsze jestem.

Głos był cichy, łagodny, prawie czuły.

Jadwiga odsunęła się od drzwi. Usiadła na kanapie. I nagle zrozumiała.

To nie nim się manipuluje.

To on sam na to pozwala.

Bo tak mu wygodnie.

Jadwiga przez trzy dni niczego nie mówiła. Po prostu obserwowała. Jak naukowiec rzadkiego owada pod mikroskopem spokojnie, z dystansem.

I co widziała?

Tomek znał plan dnia Anny lepiej niż jej Jadwigi. Wiedział, kiedy Staś ma przedszkole, kiedy zajęcia, kiedy Anna idzie do lekarza. Wszystko miał w kalendarzu. O obronie magisterki Jadwigi zapomniał.

Ciągle coś pisał na telefonie. Gdy dzwonił sms, natychmiast go łapał, czytał w pośpiechu, odpisywał z jakimś takim poczuciem winy, jakby robił coś zakazanego.

Pewnego wieczoru, kiedy Tomek był pod prysznicem, zadzwonił telefon. Jadwiga zerknęła.

Anna.

Ręka sama sięgnęła po słuchawkę. Odebrała.

Tomek? po drugiej stronie cicho, prawie ze łzami. Tomuś, możesz Możesz przyjechać? Jest mi tak źle, nie wiem do kogo już iść

Jadwiga milczała.

Tomku? Słyszysz mnie? Już nie daję rady sama. Proszę. Zawsze byłeś przy mnie

Jadwiga rozłączyła się. Odłożyła telefon. Usiadła i nagle zaczęła się śmiać.

Matko święta Ależ ona była naiwna. Ślepa i naiwna.

Tomek wyszedł spod prysznica mokry, z ręcznikiem na biodrach, krople wody na włosach.

Anna dzwoniła powiedziała spokojnie Jadwiga.

Zamarł.

Odpowiedziałaś?!

Tak. Jadwiga wstała. Spojrzała prosto na niego. Płakała. Mówiła, iż jest jej ciężko. Że zawsze byłeś obok.

Milczał. Szukał słów, przesuwał je w myślach widziała to po jego twarzy.

Słuchaj zaczął Anna teraz przeżywa trudny okres. Nie ma nikogo poza mną. Nie mogę jej tak po prostu zostawić!

Zostawić? Jadwiga się uśmiechnęła z przekąsem. Tomek, rozwiedliście się cztery lata temu. Nie jest już twoją żoną. Jest byłą. Już ją zostawiłeś. Od dawna.

Ale mamy wspólne dziecko!

Ale co to znaczy? Jadwiga podeszła bliżej. Że musisz zawsze pędzić, kiedy zadzwoni i powie magiczne Staś? Że masz jej potajemnie przesyłać pieniądze, znać jej terminy lepiej niż moje?

Przesadzasz!

Ja?!

Poczuła, jak w niej coś pęka. Sięgnęła po torbę. Zaczęła się pakować.

Wiesz, Tomek, długo wierzyłam, iż to jej wina. Że tobą manipuluje. Że wykorzystuje dziecko. Jest złą kobietą, która nie potrafi odpuścić.

Odwróciła się.

Prawda jest inna. To nie ona jest problemem. Problem jest w tobie. Pozwalasz jej na wszystko. I co najwyżej sam tego chcesz. Bo tak ci wygodniej. Masz dwa życia. Byłą, która cię potrzebuje. I nową, która to wszystko znosi. Nie wybierasz. Bo ci z tym dobrze.

Jadzia, nie zostawiaj mnie.

Nie zostawiam powiedziała cicho. Po prostu wychodzę. Z tego trójkąta, gdzie zawsze jestem ostatnia. Rozumiesz? Nie będę walczyć z twoją byłą żoną. Po prostu odchodzę z waszej gry.

Tomek stał na środku salonu mokry, zagubiony, żałosny.

Jadwiga, poczekaj! Pogadajmy chociaż.

Nie ma o czym rozmawiać. Założyła kurtkę. Ty wybrałeś już dawno. Ja byłam zbyt głupia, żeby to zobaczyć. Teraz widzę. Aż za wyraźnie.

Otworzyła drzwi.

Żegnaj, Tomku. Pozdrów Anię od mnie. Teraz może już dzwonić o każdej porze.

Drzwi zamknęły się cicho.

Miesiąc później Jadwiga siedziała z Agatą w kawiarni.

I jak sobie radzisz? spytała przyjaciółka ostrożnie.

Dobrze. Jadwiga uśmiechnęła się. Naprawdę dobrze.

To była prawda. Na początku było ciężko ściskało w piersi, chciało się napisać, zadzwonić, wrócić. Ale wytrzymała. Wynajęła małą kawalerkę, załapała dodatkową robotę, obroniła magisterkę.

Tomek dzwonił. Wysyłał wiadomości długie, poplątane, przepraszające, błagalne.

Jadzia, wybacz mi, jestem idiotą. Ty miałaś rację. Zaczniemy od nowa?

Jadwiga już nie odpowiadała. Bo wiedziała zaczynać od nowa nie ma sensu. Bo problem nie był w Annie. Problem był w nim. Dopóki sam sobie tego nie uświadomi nic się nie zmieni.

A co z nim? spytała Agata.

Z kim? zamrugała Jadwiga.

No z Tomkiem przecież.

Aaa Wzruszyła ramionami. Nie wiem. Nie mamy kontaktu.

Przez chwilę trwała cisza.

Jadwiga, nie żałujesz?

Jadwiga się namyśliła. Żałuje? Nie. To dziwne, ale nie. Czuła tylko ulgę. Jakby nareszcie zdjęła z siebie ciężki plecak, który nosiła miesiącami.

Wybrałam. Wypiła resztę kawy. I za niego, i za siebie.

Agata się uśmiechnęła.

Dzielna jesteś.

Eh tam machnęła ręką Jadwiga. Po prostu dorosłam.

Tomek został sam.

Anna, o dziwo, przestała dzwonić bardzo szybko. Okazało się, iż bez Jadwigi jako widza ta gra straciła sens. A gdy Tomek spróbował odnowić dawną bliskość usłyszał chłodną odmowę.

Sam sobie ją wtedy wybrałeś powiedziała Anna spokojnie. I żyj z tym wyborem. Ja swoje życie poukładałam. Twojej pomocy nie potrzebuję.

Tomek usiłował odzyskać Jadwigę. Przychodził pod jej dom, czekał pod pracą, pisał długie wiadomości. Ale ona była nieugięta.

Tomku, zostaw mnie powiedziała mu ostatecznie. I siebie zostaw. Nie pasujemy do siebie. Ty chciałeś dwóch żyć naraz. Ja wolę jedno. Ale prawdziwe.

Jadwiga szła wieczorną Warszawą i myślała, jak dziwnie to wszystko wygląda. Tak długo bała się być sama. Tak bała się stracić Tomka. A gdy go straciła zrozumiała, iż nie straciła nic.

Bo kto nie potrafi wybierać, nie potrafi też niczego prawdziwego dać.

A ona zasługiwała na miłość prawdziwą.

Co myślisz czy warto mu teraz zwrócić pierwszą żonę? Skoro z Jadwigą się nie udałoJadwiga uśmiechnęła się do swoich myśli, przecinając światła miasta. W kieszeni zadzwonił telefon numer nieznany. Odebrała odruchowo.

Dobry wieczór, z tej strony organizatorzy konkursu literackiego. Zgłosiła pani pracę Trójkąt we mgle. Gratulujemy została pani finalistką!

Zacisnęła dłoń na słuchawce, zaskoczona.

Naprawdę?

Naprawdę. Zapraszamy na galę za tydzień. Do zobaczenia!

Rozłączyła się, patrząc na czarne niebo ponad dachami. Miała ochotę podskoczyć z euforii napisała tę historię w złości, w żalu, ale też w prawdzie. Pomyślała: każda rana może stać się początkiem czegoś nowego. choćby tej, którą zostawił Tomek. choćby tej, którą nosiła pod sercem jak ślad po niewidzialnym nożu.

Przeszła przez ulicę, zatrzymała się na chwilę. W witrynie kwiaciarni odbijała się jej sylwetka: drobna, z zadziorną uśmiechniętą twarzą, zupełnie inna niż ta Jadwiga sprzed roku. Kupiła sobie bukiet tulipanów na przekór lutowej szarudze. Na przekór wszystkiemu.

Weszła do swojej kawalerki, postawiła kwiaty w wazonie, usiadła przy biurku, otworzyła laptopa. Nowy plik, nowy tytuł. Rozpoczęła: Zdarzyło się pewnej kobiecie, iż wybrała siebie. I świat nie rozpadł się na kawałki. Stał się jasny jak tulipany na parapecie

Za oknem śnieg zaczął cicho padać. Jadwiga nie czuła już ciężaru dawnych rozterek. Czuła się lekka jak płatek śniegu.

Bo czasem, by być szczęśliwym, wystarczy przestać walczyć o to, co ciągle nam umyka i wreszcie pozwolić sobie wygrać siebie.

I tego właśnie pragnęła najbardziej na świecie.

Idź do oryginalnego materiału