To nie jest zwykłe badanie statystyczne, ale potężna maszyna diagnostyczna, która już teraz ratuje życie mieszkańców regionu. Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Opolu podsumował pierwszy rok realizacji pionierskiego projektu CV-IMP. Efekt? 600 przebadanych osób, wykryte niebezpieczne schorzenia i model opieki, który może zrewolucjonizować polską kardiologię.

Miażdżyca nie wybiera, ale rzadko uderza tylko w jedno miejsce. Często, gdy pacjent leczy serce, w jego tętnicach szyjnych lub naczyniach kończyn dolnych tyka „zegarowa bomba”, o której nie ma pojęcia. Właśnie to holistyczne podejście – patrzenie na człowieka jako na system naczyń połączonych – legło u podstaw wartego 18 milionów złotych projektu, finansowanego przez Agencję Badań Medycznych.
Diagnoza, która wyprzedza wyrok
Program „WygrajMY z miażdżycą” to ambitne przedsięwzięcie realizowane przez USK w Opolu, Uniwersytet Opolski oraz partnerów społecznych i naukowych. Docelowo ma objąć 1500 mieszkańców województwa opolskiego, u których już rozpoznano miażdżycę. Wyniki po pierwszym roku są wymowne: 600 osób przeszło już przez ręce specjalistów, a to, co lekarze odkrywają w trakcie badań, potwierdza sens każdej wydanej złotówki.
– Widzimy codziennie, co u pacjentów możemy odkryć, czego oni nie wiedzą. Możemy stwierdzić, iż mają na przykład niekontrolowane nadciśnienie albo rozpoznajemy cukrzycę, której nie mieli – wyjaśnia prof. dr hab. Marek Gierlotka, główny badacz projektu. – Okazuje się, iż pacjent, który chorował na serce, ma krytyczne zwężenia w tętnicach szyjnych bądź problem z kończynami dolnymi.
Dla pacjentów, takich jak pani Irena, udział w programie to bezpieczeństwo, którego nie da się wycenić.
– Przechodzę badania i są bardzo szczegółowe. Wiem, iż zajęli się mną super. Objawy miałam bardzo poważne, między innymi zawał tętnic trzewnych – mówi uczestniczka programu.
Nauka w służbie człowieka, nie dla szuflady
Projekt CV-IMP to rzadki przykład idealnej symbiozy nauki, dydaktyki i praktyki medycznej. Z perspektywy Uniwersytetu Opolskiego, zaangażowanie w badania 50 studentów kierunku lekarskiego to inwestycja w przyszłe elity medyczne.
Dr hab. Daniel Pietrek, prof. UO, prorektor ds. nauki, zaznacza z dumą, iż sukcesy opolskich studentów na Lekarskim Egzaminie Końcowym (LEK) nie biorą się z próżni:
– Właśnie takie przedsięwzięcia pokazują jakość badań prowadzonych w Uniwersytecie Opolskim. Projekt jest fascynujący naukowo, holistyczny, interdyscyplinarny. Z pewnością stanie się w kolejnych latach podstawą wielu doktoratów i habilitacji.
Profesor Pietrek dodaje również, iż nauka w Opolu nie jest „sztuką dla sztuki”. Ma realnie poprawiać jakość życia, a pacjenci nie są tu tylko numerami w tabeli, ale podmiotami, które otrzymują dostęp do diagnostyki najwyższej światowej klasy.
Nowy model opieki na mapie Polski
Ambicje opolskiego zespołu sięgają jednak znacznie dalej niż tylko przeprowadzenie serii badań. Efektem końcowym ma być wypracowanie nowego, optymalnego modelu opieki nad pacjentem z wielochorobowością.
– Projekt ma pokazać, w którym miejscu powinna być większa rola neurologa, w którym chirurga naczyniowego, a gdzie powinien się pojawić kardiolog – tłumaczy dr n. med. Piotr Feusette, dyrektor ds. lecznictwa USK w Opolu. – Realizacja tego dużego projektu daje nadzieję na to, iż w naszym centrum będziemy mogli realizować jeszcze bardziej skomplikowane zadania badawcze.
W walkę z miażdżycą zaangażowany jest gigantyczny sztab ludzi: od lekarzy wielu specjalności, przez pielęgniarki i statystyków, aż po wolontariuszy. Wspólnie tworzą oni m.in. biobank, który w przyszłości posłuży do zaawansowanych analiz genetycznych.
Program potrwa jeszcze cztery lata. Dla mieszkańców Opolszczyzny to jasny sygnał: medycyna jutra, oparta na precyzyjnej prewencji i ścisłej współpracy nauki z lekarzem praktykiem, dzieje się tu i teraz – w Opolu.

Fot. USK







