Pewnego dnia zięć oznajmił, iż moja pomoc w domu już nie jest potrzebna, i poprosił mnie, żebym się wyprowadziła z mieszkania

twojacena.pl 9 godzin temu

Moja córka wyszła za mąż za Niemca. Przez dwa lata mieszkałam razem z nimi w Berlinie, pomagając w opiece nad wnuczkiem i prowadząc dom.
Córka i jej mąż pracowali razem w jednej firmie i wracali późnym popołudniem. Liczyłam na to, iż będę mogła zostać z nimi na stałe, ale, jak się okazało, nie było mi to pisane. Pewnego dnia zięć oznajmił, iż moja pomoc nie jest już potrzebna i poprosił mnie, żebym się wyprowadziła. Po miesiącu wróciłam do Polski. Niestety tu również nie zostałam serdecznie przyjęta. Gdy mieszkałam za granicą z córką, mój syn rozwiódł się z żoną i wyprowadził się od niej, a potem zamieszkał w moim mieszkaniu w Warszawie.
Sprowadził do mnie swoją drugą żonę, która była wtedy już w ciąży. Nigdy choćby nie zapytał mnie, czy może ją u mnie zameldować.
Co mam zrobić w tej sytuacji? Wyrzucić syna z ciężarną żoną? Oczywiście, iż nie! Ale jak tu żyć w trójkę, a za chwilę w czwórkę, w jednopokojowym mieszkaniu? Ani mój syn, ani ja nie mamy pieniędzy, żeby wynająć inne lokum. Zadzwoniłam do córki, opowiedziałam wszystko tak, jak jest. Liczyłam, iż to zrozumieją i może mi pomogą. Nie oddzwonili. Przykre to, ale co mogę poradzić? Widocznie mamy zupełnie inny obraz życia
Zachowanie mojego syna też jest na swój sposób zrozumiałe. Przecież nie spodziewał się, iż wrócę do kraju. Teraz śpię na rozkładanej kanapie w kuchni. W dzień wychodzę z domu, chodzę na zakupy, odwiedzam koleżanki z dawnej pracy, rozmawiam z nimi jak za dawnych lat. Z synem rozmawiam normalnie, bez kłótni ale synowa udaje, iż mnie nie zauważa. Ewidentnie przeszkadza jej moja obecność.
Nigdy w życiu nie spodziewałam się, iż w wieku sześćdziesięciu lat stanę się niepotrzebna i to w dodatku we własnym mieszkaniu a moje miejsce zajmie inna kobieta. Syn dba tylko o swoją ciężarną żonę i zupełnie nie przejmuje się sprawami mieszkaniowymi.
Szukam pracy na pół etatu, żeby choć trochę sobie radzić. Rodzice synowej mieszkają na podlaskiej wsi. Może powinnam zaproponować, by synowa wróciła do rodziców? Ale czy syn znajdzie tam pracę? Raczej wątpię. Mam ciągle dylemat i nie umiem podjąć decyzji…
Czasem los wystawia nas na próby, których się nie spodziewamy. Choć jest mi ciężko, staram się niczego nie oczekiwać od innych i szukam własnej drogi. Zrozumiałam, iż choćby w rodzinie nikt nie jest nam nic winien każdy ma swoje życie i obowiązki. Najważniejsze to odnaleźć w sobie siłę, by zadbać o własne szczęście i mieć odwagę iść naprzód, niezależnie od okoliczności.

Idź do oryginalnego materiału