Kupiłem kiedyś konsolę do gier od mojego widza - msalomona. Zrobiłem to, bo bardzo zaciekawił mnie zawarty tam mikrokontroler. Wyjąłem go i zrobiłem z niego "arduino". Przy projektowaniu uwzględniłem wszystko to, co mnie denerwowało w oryginalnych płytkach ardu: Porozrzucane w cały świat GPIO, których nazwy nie mają nic wspólnego z fizycznymi portami mikrokontrolera, podwójna, zduplikowana listwa kołkowa, która daje większą stabilność względem PCB, proste połączenia ścieżek, zero bajerów, niezmywalne opisy pinów. Ten devboard posłużył mi z kolei jako królik doświadczalny, bym mógł nauczyć się komunikować z wyświetlaczem 3.5" 480x320 TFT LCD (HX8357D) - bez jakichkolwiek bibliotek. Użyłem szyny równoległej, by uprościć komunikację i przyspieszyć ją ile się da. Trzeba przyznać, iż trochę mulił na początku, ale jak tylko zwiększyłem RC mikrokontrolera na 27MHz (z 1MHz), to ruszyło wszystko z kopyta.
Płytka rozwojowa z konsoli do gier msalamon
Kupiłem kiedyś konsolę do gier od mojego widza - msalomona. Zrobiłem to, bo bardzo zaciekawił mnie zawarty tam mikrokontroler. Wyjąłem go i zrobiłem z niego "arduino". Przy projektowaniu uwzględniłem wszystko to, co mnie denerwowało w oryginalnych płytkach ardu: Porozrzucane w cały świat GPIO, których nazwy nie mają nic wspólnego z fizycznymi portami mikrokontrolera, podwójna, zduplikowana listwa kołkowa, która daje większą stabilność względem PCB, proste połączenia ścieżek, zero bajerów, niezmywalne opisy pinów. Ten devboard posłużył mi z kolei jako królik doświadczalny, bym mógł nauczyć się komunikować z wyświetlaczem 3.5" 480x320 TFT LCD (HX8357D) - bez jakichkolwiek bibliotek. Użyłem szyny równoległej, by uprościć komunikację i przyspieszyć ją ile się da. Trzeba przyznać, iż trochę mulił na początku, ale jak tylko zwiększyłem RC mikrokontrolera na 27MHz (z 1MHz), to ruszyło wszystko z kopyta.





