Po tym, jak powiedziałem żonie, iż jej córka nie jest moją sprawą, cała prawda o naszej polskiej rodzinie wyszła na jaw

newsempire24.com 4 godzin temu

Po tym, jak powiedziałem żonie, iż jej córka nie jest moim problemem, wyszły na jaw sekrety naszej rodziny

Piotr od dawna żyje samotnie. choćby jego młodszy brat, Tomasz, założył już rodzinę żonę i dwóch synów. Piotr nie miał szczęścia w miłości. Wciąż szukał odpowiedniej kobiety, która mogłaby zostać jego żoną. Rodzina regularnie przypominała mu, iż marzą o tańcu na jego weselu. Sam czuł, iż jest gotowy na nowy etap. Gdy skończył 34 lata, przysiągł sobie, iż nie chce już dłużej być samotny.

Któregoś wieczoru w klubie w centrum Warszawy, dostrzegł kolegę z pracy, Marcina, który bawił się z dziewczyną. gwałtownie znaleźli temat do rozmowy.

O, witaj, Marcinie! Co cię tu sprowadza?
Cześć, Piotrze. Moja znajoma, Sylwia, odwiedziła Warszawę. Postanowiliśmy wyjść potańczyć.
Przedstawisz nas?
Oczywiście. Piotr, poznaj Sylwię.
Miło mi cię poznać, Sylwio. Ja jestem Piotr.
Cieszę się, iż poznaję nowych ludzi. Mam nadzieję, iż będziemy się zaprzyjaźniać.
Oczywiście, dobrych ludzi nigdy za wiele.

Sylwia miała w sobie wdzięk i delikatność, ale było widać, iż potrafi się odnaleźć w każdej sytuacji. Piotr poczuł, iż znalazł osobę, na którą czekał. Z rozmowy wyszło, iż Sylwia wychowuje córkę, którą posyła do szkoły. Na początku Piotr lekko się zdziwił, ale po chwili uznał, iż przecież nie jest to problem nie do przejścia.

Po jakimś czasie zamieszkali razem na Żoliborzu i życie wydawało się bardzo spokojne. Córka Sylwii, Marcelina, często była zajęta szkoła, zajęcia dodatkowe, lekcje muzyki. Na wakacje Sylwia wysyłała ją do babci na Mazury.

Sylwia była przekonana, iż nie musi pracować, bo Piotr zarabia wystarczająco dużo i zapewnia utrzymanie domu. Jednak z każdym tygodniem Piotr zauważa, iż żona zaczyna coraz więcej oczekiwać. I nie chodziło o zakupy w Biedronce czy rachunki za mieszkanie. Sylwia chciała, aby Marcelina miała dodatkowe korepetycje i zajęcia artystyczne.

Piotrze, potrzebuję trochę więcej pieniędzy na pianino dla Marceliny powiedziała żona. Dasz mi tym razem trochę więcej?
No dobrze, zawsze zależało mi na rozwoju dziecka.

Koszty rosły z tygodnia na tydzień. Dodatkowe lekcje i wyjścia sprawiały, iż miesięcznie wydatki sięgały kilku tysięcy złotych. W końcu Piotr nie wytrzymał i postanowił porozmawiać z Sylwią.

Sylwio, wczoraj dzwoniła wychowawczyni z informacją o wycieczce klasowej.
Tak, właśnie o tym chciałam porozmawiać. Chciałabym wysłać Marcelinę, ale potrzebujemy sporo pieniędzy. Źle by zrobiło dziecku, gdyby nie pojechała. Wszyscy wyrazili zgodę, teraz nasza kolej.

Sylwio, mam już dosyć ciągłych wydatków na wszelkie zajęcia dodatkowe. Czemu jej ojciec się w ogóle nie dokłada?
Piotrze, wiedziałeś, iż mam córkę, zaakceptowałeś to. Gdybyś był takim egoistą, nigdy nie byłbyś ze mną. Jest mi przykro, iż tak mówisz!

Sylwia rozpłakała się i zamknęła w sypialni. Piotr wcześniej długo się zastanawiał i postanowił ją przeprosić. Dał jej pieniądze, których potrzebowała. Ale niesmak pozostał. Wciąż nie rozumiał, dlaczego jej były mąż nie łoży na własne dziecko. Ponownie podjął temat.

Sylwio, nie chcę się kłócić, ale powiedz mi, tak szczerze, czemu twój były całkowicie zignorował Marcelinę?
Nie proszę go o pomoc. Nie chcę jego pieniędzy i nie zamierzam się upokarzać.

Uważam, iż to niesprawiedliwe. Obcy człowiek opłaca potrzeby cudzej córki, a jej ojciec kompletnie nie przejmuje się losem dziecka. To nie powinno tak wyglądać.
Uważasz się za obcego? Naprawdę? Myślałam, iż Marcelina stanie się dla ciebie rodziną. Sądziłam, iż jesteś człowiekiem z sercem.

Nie wyciągaj wobec mnie oskarżeń. Ja też mógłbym rzucać pretensje.
Jak chcesz. I tak nie poproszę mojego byłego o grosz. jeżeli nie chcesz mi dać pieniędzy, nie dawaj! Sama zapracuję, ale nie będziemy się przed nikim poniżać. jeżeli nie chcesz tej odpowiedzialności, po prostu się rozejdźmy.
Dlaczego tak się denerwujesz? Porozmawiajmy spokojnie i zastanówmy się, co dalej.

Nie potrzebuję żadnych rozmów. Idę spać do siebie. Możesz zostać w salonie.

Piotr musiał noc spędzić na kanapie. Długo przewracał się z boku na bok, rozważając całą sytuację. Zrozumiał, iż Sylwia jest zbyt dumna, a relacja z Marceliną komplikuje się. Im starsza będzie dziewczynka, tym większe będą wydatki i problemy. A jej ojciec spokojnie żyje, nie interesując się niczym.

Przypadkowo Piotr zobaczył na laptopie Sylwii zdjęcia jej byłego męża w eleganckim garniturze przy nowym mercedesie, w kosztownych ubraniach. Nie wyglądał na biednego, z pewnością mógłby pomóc dziecku, gdyby tylko Sylwia dała mu szansę. Wszystko przez jej dumę. Piotr postanowił, iż porozmawia z ojcem Marceliny osobiście.

Idź do oryginalnego materiału