Polska szkoła jest świecka tylko z nazwy. Znowu czas na rekolekcje kosztem matematyki

mamadu.pl 2 godzin temu
Rekolekcje w szkole znów dzielą rodziców i uczniów. W czasie Wielkiego Postu publiczne szkoły organizują wyjścia do kościoła w godzinach lekcyjnych, a część dzieci trafia w tym czasie do świetlicy. Czy świecka szkoła powinna rezygnować z zajęć na rzecz praktyk religijnych?


Świeckie szkoły organizują wyjścia na rekolekcje


Rozpoczął się Wielki Post – czterdzieści dni poprzedzających Wielkanoc. Teoretycznie wiara i placówki państwowe powinny funkcjonować w dwóch odrębnych porządkach. Każdy jednak, kto ma dzieci w publicznej szkole, wie, iż w praktyce wygląda to inaczej. Przy okazji Bożego Narodzenia czy Wielkanocy w planie lekcji pojawiają się rekolekcje – wyjścia do kościoła albo spotkania z duchownym na terenie szkoły.

I to mimo iż uczniowie masowo wypisują się z katechezy, a coraz więcej rodzin dystansuje się od instytucji Kościoła. Szkolny zwyczaj pozostaje niezmienny: rekolekcje realizowane są nie tylko w parafii, ale także w czasie godzin lekcyjnych.

W szkole mojego dziecka na razie nie zapadła decyzja, czy w tym roku rekolekcje wielkopostne się odbędą. Syn mojej przyjaciółki chodzi jednak do innej podstawówki w tym samym mieście i tam dyrekcja już wpisała do kalendarza dwa dni wyjść do kościoła przed Wielkanocą.

Znajoma nie kryje złości – jej rodzina nie jest wierząca, a syn uczęszcza na etykę zamiast religii, więc w mszy rekolekcyjnej udziału nie weźmie. W czasie, gdy pozostali uczniowie będą w kościele, dla nieuczestniczących przewidziano opiekę na świetlicy albo możliwość wcześniejszego wyjścia do domu (za zgodą rodziców, jeżeli to ostatnia lekcja).

Formalnie wszystko się zgadza. W praktyce jednak trudno nie odnieść wrażenia, iż to forma cichej segregacji. Ci, którzy chodzą na religię, wychodzą wspólnie do kościoła. Reszta zostaje w świetlicy – często bez realnej alternatywy edukacyjnej, bez zaplanowanych zajęć, z poczuciem bycia "tymi z boku".

W takich momentach wraca jak bumerang opinia, iż szkolna świetlica bywa jedynie przechowalnią – miejscem, w którym uczniowie mają przeczekać, aż reszta klasy wróci z wyjścia.

Msza ważniejsza niż realizacja podstawy progamowej


Jest też drugi aspekt tej sprawy. Publiczna szkoła jest instytucją świecką, a nauczyciele mają obowiązek zrealizować obszerną podstawę programową, której znajomość później weryfikują egzaminy – ósmoklasisty czy maturalne. Tymczasem w ciągu roku szkolnego i tak wypada wiele lekcji: z powodu chorób nauczycieli, świąt państwowych, wycieczek, niskiej frekwencji czy innych nadzwyczajnych sytuacji.

Uczniowie tracą kolejne godziny, a część materiału muszą nadrabiać samodzielnie. Skoro tak często słyszymy, iż "nie ma czasu", iż program jest przeładowany, iż młodzież jest przemęczona – dlaczego dodatkowo rezygnujemy z zajęć dydaktycznych na rzecz praktyk religijnych?

Według prawa rekolekcje w szkole realizowane są na podobnych zasadach co katechezy. Podstawą prawną organizacji rekolekcji wielkopostnych w szkołach publicznych jest art. 10 Rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach.

Nie chodzi o odbieranie komukolwiek prawa do przeżywania wiary ani o podważanie sensu rekolekcji. Pytanie dotyczy miejsca i czasu. Czy naprawdę muszą one odbywać się kosztem lekcji w publicznej, świeckiej szkole?

A może przyszedł moment, by jasno oddzielić to, co wspólnotowe i wyznaniowe, od tego, co powinno być przestrzenią równą dla wszystkich uczniów – niezależnie od ich światopoglądu? Dopóki te granice pozostają rozmyte i szkoły nie widzą w tym problemu, dyskusja będzie wracać każdej wiosny razem z Wielkim Postem.

Idź do oryginalnego materiału