Poszła z synem na łyżwy. "Wytrzeszczył oczy, a potem powiedział coś, o czym nie mogę zapomnieć"

gazeta.pl 2 godzin temu
W pierwszych latach życia maluchy wpatrują się w rodziców jak w obrazek. Każde słowo, gest czy uśmiech mają dla nich ogromne znaczenie. Z wiekiem jednak obserwują nas z pewnym dystansem, a my, coraz częściej, staramy się im zaimponować. Taką właśnie historią podzieliła się z nami pani Aneta, mama 9-letniego chłopca.
- Tomek dorasta i nie da się tego nie zauważyć. Coraz bardziej liczą się dla niego koledzy i to, co oni powiedzą. Moje słowa powoli zaczynają mieć dla niego coraz mniejsze znaczenie, więc staram się jakoś wzmocnić naszą więź - opowiada nam pani Aneta.

REKLAMA







Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!



Pierwsze wspólne wyjście na lodowisko
Kilka dni temu pani Aneta zabrała syna na łyżwy, to było ich pierwsze takie wspólne wyjście. - Dwa lata temu jeździł z tatą, trzymał się takiego pingwinka, teraz poszliśmy we dwoje. Założyliśmy łyżwy, weszliśmy na lodowisko i zaczęliśmy jeździć. W pewnym momencie Tomek zatrzymał się, stanął obok mnie i powiedział słowa, o których nie mogę zapomnieć: "Mamo, jesteś moim mistrzem". Wtedy poczułam, jakbym unosiła się dwa metry nad ziemią - wspomina.


Podobną historią podzieliła się z nami pani Kasia, która po kilku latach przerwy wróciła na stok snowboardowy, tym razem ze swoim 10-letnim synem. - Na początku wynajęliśmy mu instruktora, zjeżdżał też mój mąż, a ja zajmowałam się młodszym dzieckiem. Po czterech dniach zamieniliśmy się rolami - mąż pojechał z córką na wycieczkę, a ja wzięłam snowboard i wjechałam z synem na górę. Zobaczyłam w jego oczach taki podziw. Nic nie powiedział, ale zjeżdżaliśmy jak równy z równym - opowiada.
Mam wrażenie, iż wtedy syn zobaczył we mnie nie tylko mamę, ale też przyjaciółkę, kompana. Nasza relacja wkroczyła na lepsze tory.
- dodaje pani Kasia.


Jak poprawić relację z dzieckiem? Psycholożka zabiera głos
O to jak poprawić relację z dzieckiem zapytaliśmy psycholożkę Katarzynę Kaczmarek. - Wspólne aktywności, takie jak jazda na łyżwach czy nartach, mogą sprzyjać zbliżeniu z dzieckiem, ponieważ tworzą przestrzeń do "bycia razem", poznawania i budowania relacji. Kontakt w ruchu, obok siebie, bez rozmów wychowawczych i ocen, często łatwiej przełamuje lody niż bezpośrednie rozmowy. najważniejsze jednak jest nastawienie dorosłego - obecność, ciekawość i brak presji. Rodzic nie musi być przyjacielem dziecka, wystarczy iż pozostaje bezpiecznym, dostępnym emocjonalnie dorosłym - wyznaje eskpertka.



Po czym dodaje, co zrobić, gdy rodzic nie można nawiązać wspólnego języka z dzieckiem. - Gdy nie ma "wspólnego języka", warto zacząć od bycia, czyli autentycznego zainteresowania się światem dziecka bez poprawiania, oceniania i natychmiastowego dawania rad. Czasem najważniejsze jest obniżenie oczekiwań wobec dziecka, usłyszenie tego, co do nas faktycznie mówi. Fundamentem kontaktu są poczucie bezpieczeństwa, wspólnie spędzony czas i humor. jeżeli jednak napięcie utrzymuje się długo, wsparcie psychologa może pomóc zrozumieć, co w relacji blokuje kontakt - podsumowuje psycholożka Katarzyna Kaczmarek.
A Ty chcesz podzielić się z nami swoją historią, albo dodać coś od siebie? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@grupagazeta.pl. Gwarantujemy anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału