PREZENT ŚWIĄTECZNY – No synku, opowiadaj, jak Ci minął dzień, co się wydarzyło? Wiktor, wracając…

twojacena.pl 7 godzin temu

PREZENT

Dzień jak co dzień. Dziś jednak czuję, iż za chwilę będzie coś wyjątkowego. Gdy tylko tata, Paweł, wrócił z pracy, posadził mnie na kanapę i przeczesał mi ręką jasne, nieco rozczochrane włosy. Mama, Barbara, krzątała się w kuchni, rozchodzą się tam cudowne zapachy pieczonego kurczaka. W domu jest ciepło i przytulnie, a w salonie, tuż koło telewizora, miga kolorowymi światełkami niewielka, pięknie przystrojona choinka. Do Sylwestra zostały tylko dwadzieścia cztery godziny.

– I jak ci minął dzień, synku? – zapytał tata.

– Dobrze! odpowiadam. A u mojego kolegi Maćka kiepsko się zaczęło.

– Maćka? Tego z sąsiedniego bloku? – dopytuje Paweł.

– Tak, właśnie o niego chodzi przytakuję.

– Dzisiaj na zabawie noworocznej w przedszkolu nie dostał prezentu dodaje z kuchni Barbara, zanurzona w aromatach obiadu. Biedny chłopak… No to myjcie ręce, panowie, zapraszam do stołu!

– Jak to nie dostał? dziwi się tata. Wszyscy dostali, tylko on nie? Coś tu nie gra…

– Tak, wszyscy dostali, tylko on nie potwierdzam, zsuwając się z kanapy. Mikołaj i Śnieżynka rozdali każdemu prezenty, a on czekał i czekał nic.

– Co to za Mikołaj i Śnieżynka, iż potrafią dziecko tak zasmucić? mówi tata już poważniej, ciągnie krzesło i siada do stołu.

– To raczej nie o nich chodzi wzrusza ramionami Barbara. Pewnie mama Maćka nie zdążyła zapłacić za prezent albo zwyczajnie nie miała pieniędzy. Tak się czasem zdarza. Adaś, umyłeś ręce?

– Tak, razem z tatą w łazience byliśmy odpowiada Paweł, porcjując kurczaka na talerzach. Powiedzmy, nie dopłacili za prezent. Ale jak szefowa przedszkola, pani Anna Nowak mogła pozwolić na taką sytuację? Każdy widzi, iż Maćka pominęli…

– Pani Anna była naszą Śnieżynką oznajmiam. A Mikołaj to woźny.

– Tym bardziej nie rozumiem! tata łapie się za głowę. Nie mogli zorganizować jednego dodatkowego prezentu i później już wyjaśnić z rodzicami? Trochę serca…

– Widocznie nie mogli wzdycha mama. Ja na ich miejscu pewnie bym wymyśliła coś, żeby i ten chłopczyk dostał prezent.

– Co na to rodzice Maćka? – nie daje za wygraną tata. Dziwne Ale synku!

Tata spogląda na mnie, gdy zajadam kurczaka.

– Podzieliłeś się swoim prezentem z Maćkiem?

Patrzyłem na niego z lekką dozą żalu.

– Tak, tata, chciałem. I jeszcze Kuba, Ania, Bartek i paru innych. Ale Maciek od nikogo nie chciał wziąć.

– Uparty malec zaskoczony Paweł. Pewnie choćby nie płakał, co?

– Nie wiem… Nie widziałem mówię szczerze.

– Chłopak z charakterem chwali tata. Nie taki los powinien go spotkać.

– Szkoda mi go dodaje Barbara. Musiało mu być przykro.

– Proponuję naprawić ten błąd! nagle wykrzykuje tata, wyraźnie podekscytowany.

– Ale jak? – pyta mama, ocierając usta serwetką, a ja też czekam na odpowiedź.

– Zaraz zobaczycie! Adaś, wiesz może, gdzie mieszka Maćek?

– Nie kręcę głową. Nigdy nie byłem u niego, tylko na podwórku lub w przedszkolu.

– Ja może się dowiem mówi zamyślona Barbara. Mam koleżankę, całe nasze osiedle zna. Zadzwonię i dopytam. Ale po co nam to?

– Po prostu zadzwoń. Teraz. prosi tata.

– Dobrze zgadza się mama. Ale wy sprzątacie po kolacji i zmywacie naczynia!

Po paru minutach wraca i informuje:

– Mieszkają pod trzydziestką piątką, nazwisko Szydłowscy. Mama Maćka to Halina, a tata… nie mieszka z nimi. Podobno się rozstali. Więc są tylko we dwójkę.

– Skąd tyle szczegółów? – śmieje się tata.

– A moja koleżanka to prawdziwa detektywka Siedzi w radzie osiedla, wie wszystko śmieje się Barbara.

– Wszystko jasne mówi tata. Adaś, zjadłeś już cały swój prezent?

– Zostało jeszcze trochę wzdycham. Mama mówi, iż nie wolno jeść za dużo słodyczy.

– I dobrze mówi kiwa głową tata. To woreczek od prezentu został cały?

– Tak odpowiadam. Delikatnie otworzyłem.

– Super tata znów głaska mnie po głowie. Możesz przełożyć resztę słodyczy do innego woreczka, a ten dać mi?

– A po co? pytam niepewnie, ale idę do pokoju. Wracam z kolorowym, już opustoszałym woreczkiem i wysypuję zawartość na stół cukierki i ciasteczka w błyszczących opakowaniach.

Mama chwilę się temu przygląda, po czym mówi:

– Chyba chcecie dać Maćkowi prezent? Kiedy? Kto zanieście?

– Najlepiej od razu dziś odpowiada tata. Co myślisz Adaś?

– Oczywiście, dziś! zapalam się do pomysłu. Zapakuję część swoich słodyczy!

– jeżeli nie żal ci uśmiecha się Paweł.

– Pójdziemy razem do Maćka? pytam, wkładając do woreczka wybrane smakołyki.

– Już dzisiaj proponowałeś mu część swoich, i jak zareagował? Pewnie jest trochę dumny. Zróbmy to inaczej…

Tata poszedł do drugiego pokoju i wrócił… jako Mikołaj! Prawdziwy w białych filcowych butach, czerwonym płaszczu z białym futrem, czapce, z białą brodą i laską, z workiem na prezenty, tylko pustym.

Patrzę na niego z rozbawieniem. A potem pytam:

– Tata, czy to ty byłeś Mikołajem w zeszłym roku? I dwa lata temu?

– Ja przyznaje się Paweł. Przepraszam, iż wcześniej nie powiedziałem, ale i tak byś się dowiedział. W pracy poprosili, żebym w święta zabawił się w Mikołaja. Podobało się wszystkim i już od trzech lat się w to bawię. Dzięki temu i ciebie, i mamę zaskakuję. Podobał ci się zeszłoroczny Mikołaj?

– Bardzo! chwalę tatę. Fajnie, iż mamy swojego Mikołaja!

Przytulam się do jego nogi.

Mama dorzuca kilka krówek, wiąże jasną kokardę na woreczku, a tata chowa prezent do worka.

– Nie macie nic przeciwko, żebym poszedł do Maćka naprawić sprawiedliwość? pyta, poprawiając brodę.

– Jasne! zgadzają się równocześnie mama i ja.

– A ja mogę z tobą iść do niego, tato?

– Zamiast Śnieżynki? uśmiecha się tata.

– Jako Zajączek! krzyczę i biegnę do swojego pokoju. Wracam przebrany w biały kombinezon z odstającymi uszami i pomponem, w kartonowej masce z namalowanymi wąsikami i noskiem.

– No dobrze, idziemy, oby Maćkowi nie przyszło do głowy, iż to ty zgadza się tata. Ale kurtkę załóż, choćby jako zając, na dworze zima!

Wychodzimy. Mama ledwo powstrzymuje śmiech, patrząc jak koło poważnego Mikołaja drepcze zajączek w kurtce i chwiejących się uszach, ciągnąc worek z prezentem.

Po dziesięciu minutach wraca tylko tata. Wygląda na speszonego.

– A Adaś? pyta zaniepokojona mama.

– Spokojnie, został u Maćka, bawią się razem. Pójdę za pół godziny go odebrać mówi Paweł, wycierając spocone czoło brodą Mikołaja.

Siada na kanapie w swoim stroju i mamrocze:

– Ale numery…

Tłumaczy potem, co się wydarzyło okazuje się, iż byliśmy dziś już… szóstymi, którzy przynieśli Maćkowi prezent! Chyba choćby nie ostatnimi. Przed nami wyszła sama pani Anna Nowak, dyrektorka przedszkola, już bez przebrania.

– Ale się tłumaczyła, jak przepraszała Halinę i Maćka za całą aferę – opowiada Paweł, zdejmując płaszcz i brodę. Ktoś nagrał filmik z tej sytuacji i wrzucił na lokalny portal. Po paru godzinach tysiące wyświetleń i komentarzy!

– Serio? dziwi się mama. Muszę zobaczyć.

– Ale najważniejsze, iż okazało się: mama Maćka wpłaciła pieniądze na prezent, tylko z opóźnieniem…

– W sumie trochę jej wina mówi Barbara. Ale sama jedna wychowuje syna, nieraz z kasą ciężko. Przedszkole mogło coś wymyślić…

– Pani dyrektor nie roztrząsała sprawy, po prostu skreślili go z listy, i Maćka pominęli denerwuje się tata. A niewinny chłopak cierpi przez to…

– Żeby to ja rządziła tym przedszkolem! rzuca mama. Takich szefowych powinno się zwalniać

– Może i zwolnią, albo się poprawi… przytakuje tata. Ale kto pracuje z dziećmi, nie powinien być taki bezduszny.

Po chwili Paweł mówi:

– A wiesz, do Maćka przyszedł choćby jego tata! Z prezentem, przepraszając, prawie się popłakał…

– Naprawdę? mama rozpromieniona.

W tym momencie dzwoni dzwonek. Mama idzie otworzyć to Adaś wrócił.

– Czemu sam wróciłeś? dziwi się tata. Miałem cię odebrać…

– Przecież nie jestem mały burczę. A w sumie zrobiło się nudno.

– Dlaczego?

– Bo mama Maćka z tatą najpierw się kłócili, potem płakali. Weszliśmy z Maćkiem do kuchni, a oni się już obejmowali. Kiedy dołączył Maćek, wszyscy razem przytulali się i znowu płakali. Dziwni jacyś! choćby nie zauważyli, iż wychodzę…

Tata z mamą wymieniają porozumiewawcze spojrzenia, śmieją się.

– Dobrze, moi drodzy, czas na herbatę mówi mama. A potem, kto nie zaśnie, czeka na Nowy Rok. Oby był szczęśliwy dla wszystkich!

– Niech będzie! zgadzam się z uśmiechem.

Idź do oryginalnego materiału