Próbowała pokłócić syna z jego ciężarną żoną

polregion.pl 3 godzin temu

Staram się wywołać kłótnię między synem a ciężarną żoną. Po prostu Mama mówi, iż stałaś się dziwna. Ach, mama mówi wymrucza Jadwiga. Od razu przychodzi jej na myśl ostatnia sprzeczka. Czyżby teściowa nie mogła opowiadać, jak Jadwiga ją obraziła, kiedy tylko zaczęła wspominać o swoim smutnym życiorysie? Pewnie po raz setny. Pani Natalio, przejdźmy na inny temat mówi Jadwiga uprzejmie, ale stanowczo.

Teściowa, dopiero co wpadła w swój wyczerpany monolog o przedwczesnych ciążach sprzed lat, zachowuje się rozdrażniona, wdycha powietrze i patrzy na młodą kobietę z niedowierzaniem. Jadwiga, chcę cię wesprzeć. Dziękuję, nie potrzebuję wsparcia od kogoś o empatii jak u chleba. Czy to mnie właśnie tak nazwałaś, głupia? w oczach teściowej zbierają się łzy.

W innym dniu Jadwiga spróbowałaby załagodzić konflikt, może wymyśliłaby wymówkę i wymknęła się pod pretekstem pilnego telefonu służbowego lub spotkania, którego przegapiła. W każdym razie, znalazłaby wymówkę, by uciec od Natalii Leonowicz i jej niekończących się opowieści o życiowych tragediach. Gorymówy to osobliwa rzecz, zwłaszcza gdy zakłócają pracę całego organizmu w ciąży.

Do piątego miesiąca ciąży Jadwiga przeistacza się z cichej i cierpliwej w kobietę, która zaciąga rękawy i pyta, gdzie jest kołowrotek i chatka, po czym samodzielnie rozwiązuje swoje problemy. Jak mam cię nazywać, jeżeli już setny raz powiedziałam, iż nie chcę dyskutować o twoich nieudanych doświadczeniach macierzyńskich?

Znam faceta wysokofunkcjonującego autysty który nagle zaczyna tańczyć w miejscu publicznym albo nie łapie żartu, ale choćby on rozumie, iż rozmawianie o takiej sprawie z ciężarną to szczyt idiotyzmu. Czyli oprócz tego, iż jestem głupia, to jeszcze mam cię odrzucać?! Tak się do mnie zachowujesz, a ja tylko okazałam życzliwość. Nie słyszałam od ciebie ani jednego miłego słowa

No cóż, za co te słowa? syka Jadwiga, zamykając drzwi wejściowe. Wydycha, wdycha i uśmiecha się, w pełni zadowolona ze swego zachowania. Miała nadzieję, iż teraz zostanie od niej zostawiona na kilka tygodni, a najlepiej na zawsze. Nadziei nie miało się jednak w tej chwili, bo rozmowa z teściową rozpoczyna kolejne problemy.

Krzysztof, mąż Jadwigi i syn Natalii, siedzi przy kolacji cicho, zamyślony. Jadwiga najpierw próbuje z nim pogadać, ale on odpowiada jej jedynie krótkimi zdaniami, wydaje się, iż myśli gdzie indziej. Na wszystkie pytania, co się stało, krzyczy tylko, iż wszystko jest w porządku. Jadwiga odpuszcza. Połączyć milczenie Krzysztofa ze sprzeczką z matką nie przychodzi jej do głowy. Myśli, iż może przepracował coś w biurze albo ma jakiś osobisty problem, o którym nie chce jej mówić, by nie niepokoić jeszcze bardziej.

Rozmowa w końcu dochodzi po kilku dniach. Krzysztof zaczyna temat zupełnie inny. Jadwiga, mówiło ci się coś o depresji poporodowej? Może się ona rozwinąć choćby w ciąży, prawda? pyta. Może, ale raczej nie nazywa się poporodową. Nie wydaję się osobą w depresji, co nie? odpowiada.

Dla twojego spokoju mogę iść do psychiatry, ale tylko pod warunkiem, iż pójdziesz ze mną i wyjaśnisz mu, co w moim zachowaniu sprawiło, iż podejrzewałam tę depresję. mówi Krzysztof.

Po prostu Mama mówi, iż stałaś się dziwna. powtarza Jadwiga. Ach, mama mówi wymrucza.

Znowu przychodzi jej na myśl sprzeczna sytuacja z teściową, której nie mogła opowiadać, jak Jadwiga ją zadręczała, podnosząc temat swojego smutnego życia, prawdopodobnie już setny raz. Krzysztof, powiem to wprost: jeżeli ktoś ma iść do specjalisty, to twoja mama jest pierwsza. Wiesz, co mi powiedziała?

Wiem, iż ciągle się kłócicie. Ona uważa, iż celowo podpalasz jej życie radą o maskach czy wysyłając rzeczy na niewłaściwy adres

O co ci chodzi? nie rozumie Jadwiga, bo Krzysztof nie wyjaśnia, co ma na myśli. Krzysztof przypomina, iż kilka tygodni temu jego mama kupiła taką samą maskę, jaką Jadwiga miała w domu, i twierdziła, iż to Jadwiga jej poleciła. Mama użyła tej maski i pomyślała, iż celowo podsunęła jej złą maskę, a dobrą, w której twoje włosy rosną gęsto, schowała dla siebie.

Co? Krzysztof, od razu widać, iż w naszych damskich sprawach nic nie rozumiesz. Gdybyś zrozumiał, od razu wyczułbyś pułapkę. Jadwiga w ciągu trzech minut tłumaczy, iż nie ma pojęcia o farbach amoniakalnych, prostownicach i iż jej naturalne, gęste włosy nie mogłyby jej skłonić do polecania jakiejkolwiek maski pielęgnacyjnej matce, której włosy regularnie rozjaśnia i niszczy chemikalia, nazwane dziś bioprostownicą, a mimo to szkodzą włosom bardziej niż pieczeń.

adekwatny adres wysłałam, kiedy miałbym odebrać paczkę od twojego kolegi. Mam choćby zapisane nasze konwersacje odblokowuje telefon i pokazuje Krzysztofowi odpowiednią rozmowę. W porządku, rozumiem. Przepraszam, chyba nie powinnam ufać mamie. Można powiedzieć, iż kiedyś była w porządku, a potem zaczęła opowiadać o swoich tragediach, kiedyś cztery razy po kolei, dopóki nie pojawiłeś się ty, ale nie można o tym gadać cały czas, zwłaszcza przy mojej sytuacji. Nie mam już ochoty słuchać cudzych problemów.

Chcesz powiedzieć, iż ona chce mnie zabić? wykrzykuje Krzysztof i dzwoni do matki. Po rozmowie wraca do domu i stawia Jadwigę przed faktem: nie będą już utrzymywać kontaktu z matką. Jadwiga cieszy się, bo teściowa już ją doprowadziła do granic wytrzymałości, a jej próby oczerniania młodej kobiety przed mężem nie przyniosły niczego. Kuzynowie Krzysztofa jeszcze długo krytykowali, iż zamienił matkę na obcą. On tylko wzdychał i twierdził, iż matka jego dziecka nie jest obca, a skoro ona jest winna wszystkiego, to od niej ma się liczyć.

Teraz pytają: po co matce się udało wznieść sprzeczkę między nią a ciężarną żoną? Odpowiedź nie przychodzi szybko. Przypuszczają, iż to typowa historia, kiedy matka nie chce dzielić syna z inną kobietą. Nie musiała dzielić straciła go całkowicie. Jest winna sama, więc nie ma co obarczać Krzysztofa i Jadwigę.

Przynajmniej niech zobaczy dziecko gniewa się rodzina. Jedyna euforia babci to wnuk w podeszłym wieku, a nieodpowiedzialny syn jej tego odbiera.

Chcesz taką babcię podsuwać swoim wnukom? Czyli zmuszać żony i mężów do kontaktu z nią? Zobaczymy, ile waszych silnych małżeństw wytrzyma ripostuje Krzysztof. Wydaje się, iż lubi tę wymianę zdań z krewnymi w wiadomościach. Może choćby żałuje, iż po propozycji opieki nad babcią nie zostaje im nic innego, niż odcinać ją od rozmowy.

Krzysztof doskonale rozumie, iż rodzina nie lubi jego matki, i pojął przyczyny tej sytuacji. Nie mógł jej naprawić, więc kilka razy dał im do zrozumienia, by nie wtrącali się w jego sprawy i zerwał z nimi kontakt raz na zawsze. To oznaczało, iż przestały przychodzić z pomocą. W końcu kochający ludzie zostali zmuszeni zostawić rodzinę Krzysztofa w spokoju.

Mały synek dorasta w ciszy i spokoju. Krzysztof i Jadwiga robią wszystko, by ten spokój trwał jak najdłużej, najlepiej przez cały wczesny okres dzieciństwa. Gdy zbliży się do szkoły, nauczą go zarówno rozmawiać, jak i prawidłowo odpowiadać na takie przyczepki. Nauka przyjdzie, bo po ciąży Jadwiga wciąż ma zęby, a Krzysztof nie różni się skromnością. Skromność w dzisiejszych czasach już kilka pomaga, a Jadwiga uważa, iż szczęśliwa, iż zrozumiała to wcześnie, zanim było już za późno, by naprawić i odciąć od siebie wszelkie pasożyty różnego rodzaju.

Idź do oryginalnego materiału