Przed wycieczką dostałam SMS-a, który mnie zszokował. To jest nie do zaakceptowania

mamadu.pl 6 dni temu
"Moja córka wybrała się ostatnio na wycieczkę do Krakowa. Dzień przed wyjazdem, jej wychowawczyni wysłała rodzicom SMS-a, którego treść była tak bezczelna, iż nie mogłam uwierzyć, iż ktoś może mieć taki tupet. To, co przeczytałam, po prostu wykracza poza granice akceptowalnego zachowania". Przeczytajcie maila od naszej czytelniczki, Sylwii.


Zaskakujący SMS przed wycieczką


"Jako mama zawsze staram się dbać o bezpieczeństwo mojego dziecka, ale nie spodziewałam się, iż to będzie wymagało takiej organizacji. Kiedy moja córka wróciła z informacją o wycieczce do Krakowa, cieszyłam się, bo bardzo lubi wszelkiego typu wyjazdy. Wydawało mi się, iż przygotowanie do takiej wyprawy to nic nadzwyczajnego – plecak, kanapki, kosmetyki i ubrania na zmianę. Jednak wieczorem, dzień przed wyjazdem, otrzymałam SMS-a od wychowawczyni, który dosłownie mnie zszokował.

SMS zawierał informację, której absolutnie się nie spodziewałam. Wychowawczyni napisała, iż każde dziecko ma mieć własną apteczkę, a w niej plastry, bandaże, gazę oraz środek do przemywania ran. Zaskoczyło mnie to, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z takimi wymaganiami. Zrozumiałam, iż organizatorzy wycieczki nie zapewniają takich podstawowych rzeczy, co już na wstępie wydawało mi się

dziwne. Takie kwestie powinny być w końcu zapewnione przez szkołę, a nie zrzucone na barki rodziców.

Nie jestem pewna, co o tym wszystkim myśleć


Jako rodzice, oczywiście, dbamy o bezpieczeństwo naszych dzieci, ale powinniśmy móc polegać na szkole, iż zapewni im odpowiednią opiekę i zaplecze na takich wycieczkach. Wydaje mi się, iż taka sytuacja jest absolutnie nieakceptowalna, bo wycieczki szkolne to nie tylko nauka, ale również dbałość o zdrowie i bezpieczeństwo dzieci. Rozumiem, iż w dzisiejszych czasach wszystko jest obwarowane kosztami, ale nie wyobrażam sobie, żeby dzieci były odpowiedzialne za coś tak istotnego jak apteczka w sytuacjach, które powinny być pod kontrolą dorosłych.

Teraz zastanawiam się, czy to, co się wydarzyło, jest jednym przypadkiem, czy może


taki sposób organizacji wycieczek staje się coraz powszechniejszy. Na pewno poruszę tę kwestię z wychowawczynią i zapytam, dlaczego takie zasady zostały wprowadzone. Chciałabym, aby szkoła i jej organizatorzy zaczęli bardziej dbać o bezpieczeństwo dzieci w taki sposób, by nie obciążać rodziców dodatkowymi obowiązkami oraz kosztami".

(Imiona bohaterów zostały zmienione).

Idź do oryginalnego materiału