Kiedy przekazałam mojemu mężowi wieść o ciąży, w jego oczach nie pojawiła się choćby iskierka emocji. Oczekiwałam wybuchu euforii no bo jak inaczej? Przecież marzyliśmy o rodzicielstwie, przeszliśmy przez tysiące badań i zabiegów, by mieć dziecko. W momencie, gdy zaszłam w ciążę, on chyba już się pogodził z tym, iż zostaniemy na zawsze tymi od kotów. Co ciekawe, tuż przed moją ciążą deklarował chęć adopcji dziecka. A tu proszę! Siedzi z miną kwaśnej śliwki. Pomyślałam, iż potrzebuje czasu, żeby przetrawić tę nowinę bądź co bądź, twarde realia czasem każdego zwalają z nóg. Ja jednak kolejny raz utwierdziłam się w szczęściu.
Chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa! Latałam głową w chmurach jak gołąb na rynku w Krakowie. To, na co czekałam tak długo, w końcu się ziściło. Niestety… Ciąża okazała się drogą przez mękę. Częściej bywałam w szpitalu niż w domu, a pracę musiałam rzucić, bo lekarz walił groźbami niczym grom z jasnego nieba. A mój mąż? Zamiast serca na dłoni wieczne pretensje, fochy, gderanie. Zero wsparcia. Ciąża to nie praca, nie nosisz przecież ton węgla, kobieto. Mnie trzeba żony, nie leniucha na L4. Nie będę samotnym gospodarzem, haruję jak wół od rana do nocy! rzucał wyrzuty jakby z armaty. Lekarz mówił, żeby się nie przemęczać, nie dźwigać i odpoczywać, bo to niebezpieczne dla dziecka, powtarzałam do znudzenia. Ale grochem o ścianę jego zrozumienie gdzieś uciekło wraz z czułością.
W końcu trafiłam na długo do szpitala. Mąż? Ani telefonu, ani cienia zmartwienia jakby żył w alternatywnym wszechświecie. Poród niespodziewane cesarskie cięcie, dziecko wcześniak, ale zdrowe, dzięki Bogu! Pełna euforii łapię za telefon, żeby podzielić się tą piękną nowiną. Odpowiedź męża? Gratulacje. i muszę przyznać, iż nagle to były najpiękniejsze słowa świata. Po powrocie do domu… szok. On zniknął. Wyparował jak woda z czajnika, zostawiając mnie z dzieckiem oraz nową rzeczywistością. Strach, ból, samotność wszystko wymieszane jak w bigosie. Jednak zebrałam się w sobie dla mojego dziecka. Złożyłam uroczystą przysięgę, iż zrobię wszystko, by zapewnić nam szczęście i spokój. Bo jestem Polką i wiem, iż można żyć ze wszystkim choćby z samotnym macierzyństwem. Byle z miłością i szczyptą śmiechu!





