Przyjaciel z Dzieciństwa

polregion.pl 2 dni temu

Przepraszam, Sergiuszu, ale zakochałem się w twojej żonie.

Wymawiał to, patrząc w nieokreślony kąt. Słowa zdawały się wyrwać z niego mimo własnej woli.

Sergiusz stanął w miejscu. Na twarzy pojawiła się cała paleta uczuć, a oddech stał się ciężki.

Upewniam cię, nic nie stało się między nami pospieszył przyjaciel, odwracając wzrok Jadwiga nie ma pojęcia, o co chodzi.

Sergiusz milczał. Czas zdawał się się zatrzymać.

Kiedy więc uznałeś, iż muszę to wiedzieć? zapytał zimnym, równym tonem.

Jesteśmy przyjaciółmi odpowiedział, wciąż patrząc w dół myślałem, iż podpowiesz mi, co zrobić głos mu drżał, zdradzając wewnętrzne niepokoje.

Czekasz porady ode mnie? zasugerował z goryczą przykręciłeś się do mojej żony i chcesz, żebym was pobłogosławił? Cudownie!

Nie, nie rozumiesz! Gdybym chciał ją zabrać, już bym to zrobił. Nie wątp. Znamy się od dziecka. Ale nie mogę. Jesteś dla mnie jak brat.

Brat? wstał z kanapy pamiętasz, jak uprowadziłeś Basię od Wojtka? wtedy przysięgałeś wieczną przyjaźń.

A teraz ją wspominasz! Kiedy to było? w szkole! Jadwiga to zupełnie inna sprawa.

Oczywiście, inna. To moja żona! I jest w ciąży, jeżeli tego nie zauważyłeś. Więc znikaj z naszego życia!

Naprawdę? Gotów zdradzić przyjaźń przez kobietę? w jego głosie brzmiały niedowierzanie i uraza.

Przez rodzinę. Rozumiesz różnicę? A potem: kto ma mego zdradzić?

Czy to nie ty wszystko rozpocząłeś? przytoczyła się żałosna przyjacielska prowokacja. Idź z Jadwigą do kina, nie mam czasu, pomóż jej w remoncie, zawieź ją do rodziców. Sam podawałeś mi swoją żonę! Ja lubiłem być potrzebny! Rozumiesz?

Wyjdź otworzył drzwi Sergiusz, jego spokój był przerażający. I nie wracaj. Zapomnij o nas.

Dobrze. Wiesz, przyjacielu, czekałem na inny dialog. Teraz mam czyste sumienie.

Gość wyszedł, a drzwi zaryczały cicho, kiedy je zamknął.

Dzwonił do Jadwigi.

Musimy się spotkać. To ważne.

Co się stało? zaniepokoiła się, wpadnij, Sergiusz wciąż w pracy. Poczekamy razem.

Nie mogę. On on zakazał mi przychodzić do was

Jak? Dlaczego?

Nie wiem. Myślałem, iż wyjaśnisz mi.

Nic nie rozumiem zgubiła się w słowach może spotkamy się w parku

Spotkali się.

Słuchała go bez przerywania, a on opowiadał, jak Sergiusz nagle wybuchł, oskarżając go o nieistniejące związki z Jadwigą

Nie kłamał po prostu pomijał najważniejsze szczegóły.

Twój mąż uważa, iż niszczę waszą rodzinę zakończył, przyglądając się jej zagubionym oczom.

To jednak bzdury wyszeptała.

Sergiusz po prostu zazdrości odpowiedział łagodnie naprawdę tego nie zauważyłaś?

W jej głowie układał się puzzel: nagłe pytania męża, jego niepokój o przyjaciółki, ciągłe podejrzenia. Idealna gleba dla wątpliwości

Co mam zrobić? spytała ze szelmowskim drżeniem.

Porozmawiaj z nim. Powiedz, iż się myli. Że jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Nie uwierzy.

Wtedy nie mów nic dotknął jej dłoni. Zostań dziś u mnie. Niech poczuje, co to znaczy być sam

Jadwiga spojrzała przerażona. W jej oczach tlił się konflikt: wątpliwość, strach, gniew na męża i coś nowego, niebezpiecznego.

Dobrze w końcu zgodziła się. ale liczę na twoją uczciwość

Pierwszy krok postawiony.

Resztą wieczoru udawał współczującego przyjaciela. Pili herbatę, wspominali zabawne historie, a jej spojrzenie, choć zdezorientowane, przyciągało go coraz mocniej.

Gdy gość zasnął na kanapie, nie budził go.

Rankiem zadzwonił telefon. Sergiusa. Chrypliwy, niewyspany głos.

Jadwiga u ciebie?

Tak odparł spokojnie, nie mrugając. Wszystko w porządku. Po prostu nie chce wracać.

Zapanowała cisza. W głowie wyobraził sobie twarz Sergiusza i poczuł dziwną satysfakcję.

Przekaż jej Sergiusz zamilkł, szukając słów. Że drzwi są zamknięte. Na zawsze.

Odłożył słuchawkę.

Jadwiga obudziła się, słysząc rozmowę:

Co się stało?

Sergiusz nie chce cię już widzieć. Powiedział, iż podjęłaś decyzję.

Płakała. On objął ją, szepcąc pocieszające słowa, choć nic nie czuł. Dlaczego płacze o dawne szczęście, gdy tak łatwo je zniszczył?

Po tygodniu Jadwiga spakowała rzeczy:

Jadę do mamy nie spojrzała na niego muszę być sama, przemyśleć wszystko.

Oczywiście skinął głową jedź

Odjechała, zostawiając pożegnalny szept:

Nie wierzę już ani tobie, ani jemu, ani sobie przy was

***

Został sam w pustym mieszkaniu. Cisza przyciskała, wywracając myśli na drugą stronę.

Plan, tak klarowny i elegancki, pękł. Miała błąkać się między nimi! Chciał dręczyć Sergiusza, trzymać ją przy sobie, cieszyć się jego upokorzeniem. A ona wyjechała i wszystko popsuła!

***

Usiadł na kanapie, wpatrując się w sufit. Przed oczami pojawiały się obrazy z dzieciństwa.

Wieczny szczęściarz Sergiusz! Zawsze strzelał gola w ostatniej minucie, zaliczał egzaminy bez przygotowania, przyciągał uwielbienie dziewczyn. Nic nie przychodziło mu ciężko!

Zazdrość rosła latami, cicha, żrąca, aż zamieniła się w nienawiść.

Potem życie ich rozproszyło. I nagłe spotkanie.

Znowu Sergiusz odnoszący sukcesy przedsiębiorca, piękna żona, niedługo narodziny dziecka. Jego szczęśliwy, spokojny uśmiech, pewność jutra wzbudziły w nim dawno skrywaną złość.

Nie wytrzymał. Pragnął zrównać jego dumę, odebrać choć odrobinę szczęścia! Choćby na chwilę!

Nie przewidział, iż wszystko pójdzie tak łatwo

***

Dzwonek przerwał ciszę. Nieznany numer. Głos w słuchawce informował o wypadku. Jadwiga została potrącona w drodze do mamy

Usiadł, zaszokowany, niezdolny się ruszyć. To już nie był chytry plan, nie była zemsta. To była katastrofa!

***

Sergiusz, dowiedziawszy się o zdarzeniu, spędził dni i noce w szpitalu.

Wychodząc ze szoku, Jadwiga przez łzy i ból opowiedziała mu wszystko. Jak przekonano ją, iż mąż jest nieuzasadnioną zazdrością, jak namówiono ją, by po prostu porozmawiać, by ukarać go. Sergiusz słuchał, ściskając jej rękę.

Już nie obchodziło go, co się stało. Był szczęśliwy, iż żona żyje. Zrozumiał, iż mógł ją stracić na zawsze.

Kilka dni później Sergiusz wrócił do domu, by się przeebrać.

Przy klatce stał przyjaciel z dzieciństwa. Twarz blada, oczy rozbiegane.

Jak ona? westchnął.

Sergiusz, zmęczony, zgaszonym spojrzeniem, odpowiedział krótko, myśląc o utracie dziecka:

Wszystko skończone.

Ten zbladł jeszcze bardziej. Wydawało mu się, iż Jadwigi już nie ma.

Nie chciałem! słowa spłynęły lawiną. Zazdrościłem ci całe życie! Miałeś wszystko, a ja nic! Widząc twoje szczęście, nie wytrzymałem! Postanowiłem zniszczyć twoją rodzinę, byś cierpiał! Nie przewidziałem, iż wyjedziesz, iż tak się stanie! Nie chciałem jej śmierci!

Sergiusz słuchał w ciszy, po czym rzekł:

Nigdy nie liczyłem na cokolwiek od ciebie. Ale przyznałeś się. Czy to cię ulżyło?

Przepraszam zabrzmiało słabo. Nie myślałem, iż to tak daleko pójdzie

Myśleć trzeba częściej odparł Sergiusz. Mówią, iż to pomaga. Do zobaczenia.

Zniknął w klatce.

Przyjaciel z dzieciństwa stał sam. Stał długo, nie wiedząc, w którą stronę iść. W końcu, powoli, ruszył gdzieś w ciemność

clck.ru/3QKur6

Idź do oryginalnego materiału