Razem z mężem kupiliśmy działkę i zaczęliśmy budowę domu. Fundament już stał, ściany rosły. Aż pewnego dnia znalazłam dokumenty, z których wynikało, iż działka jest zapisana na moją teściową. Było mi bardzo przykro. Dopiero później dowiedziałam się, iż teściowa dzwoniła do mojej mamy na wieś i prosiła ją o pieniądze na ziemię

przytulnosc.pl 2 dni temu

Chcę wam opowiedzieć historię mojej znajomej. Mam nadzieję, iż będzie przestrogą i ktoś wyciągnie z niej wnioski.

Poznała mężczyznę swojego życia. Spotykali się przez cztery lata, aż w końcu postanowili razem zamieszkać – u jego rodziców.

Wzięli ślub i zamieszkali u teściów. Od razu została „tą złą”. Tak przynajmniej opowiadała mi znajoma.

Teściowa ciągle się skarżyła mężowi, a on wyładowywał się na niej. I tak codziennie:

– Dlaczego siedzi w domu? Niech idzie do pracy! – Poszła do pracy, a w domu bałagan i brud! – Dlaczego śpią do 9? – Czemu siedzą w pokoju i nie pokazują nosa?

Pewnego dnia doszło do poważnej kłótni między mężem a jego matką. Jeszcze tego samego wieczoru zaczął szukać mieszkania na wynajem. Ceny były kosmiczne, ale nie mieli wyboru. Wtedy wszystko się uspokoiło. Kupiliśmy działkę pod budowę, ale brakowało nam 80 tysięcy. Musieliśmy pożyczyć od jego rodziców. Moja mama, wychowująca dwóch młodszych braci na skromnej emeryturze, nie mogła pomóc.

Budowa ruszyła. Plan, fundament, materiały. Aż pewnego wieczoru znalazłam na stole dokumenty – działka przepisana na teściową! Awantura była poważna. Tłumaczyli, iż to tylko „dla bezpieczeństwa”, a potem wszystko przepiszą na nas. Nie uwierzyłam. Wyrzuciłam męża. Przez miesiąc mieszkaliśmy osobno. Codziennie mówił, iż to naprawi, iż to wszystko dla nas. Wróciłam. Niedługo potem dowiedziałam się, iż jestem w ciąży. Byliśmy szczęśliwi.

Nagle teściowa zaczęła dzwonić niemal codziennie, wypominać, iż nie odwiedzamy. Po porodzie przyniosła ciasto i przyszła zobaczyć wnuczkę. Ale potem chciała przychodzić codziennie. Tłumaczyłam jej i mężowi, iż potrzebujemy czasu, by nacieszyć się sobą. Nic to nie dało. Znów namówiła męża, iż „dziadkowie muszą widywać wnuczkę”. Przypomniałam mu o budowie i obietnicach.

Potem teściowa zadzwoniła do mojej mamy i powiedziała, iż jeżeli chcemy, by dom był nasz, to mama musi dopłacić połowę wartości. Mama wróciła zapłakana. Teściowa powiedziała jej: „Wychowałaś złą córkę”.

Mąż mówił, iż tego nie było. Potem w domu mówił mi, iż „nigdy nie trzymałam w rękach takich pieniędzy i nie wiem, jak je zarabiać”, a to, iż żyliśmy z mojej pensji, a on wszystko wkładał w budowę – „się nie liczy”.

Codziennie mówił o budowie, a ja nie mogłam już tego słuchać. Powiedział, iż sam będzie zabierał dziecko do swojej matki, choćby jeżeli nie będę o tym wiedziała. Postanowiłam się rozwieść.

Nie słuchajcie nikogo, kto chce układać wam życie. Żyjcie po swojemu, jak wam wygodnie. Macie jedno życie i nie warto go marnować na spełnianie cudzych oczekiwań. Żałuję, iż zrozumiałam to tak późno.

Idź do oryginalnego materiału