Rodzicielska nadopiekuńczość szkodzi. 3 kroki do wychowania "dziecka sukcesu"

mamadu.pl 13 godzin temu
Nadopiekuńczość i ciągłe skupienie na wynikach miały dać dzieciom lepszy start, a coraz częściej odbierają im spokój i pewność siebie. Badania pokazują, iż presja sukcesu prowadzi do lęku, perfekcjonizmu i poczucia, iż bez osiągnięć dziecko czuje, iż jest niewystarczające. Tymczasem kluczem do wychowania silnego, szczęśliwego dziecka są inne nawyki.


Zrezygnuj z nadopiekuńczości


Zwykle rodzice, wychowując dzieci, chcą dla nich wszystkiego, co najlepsze. Zależy im, żeby miały dobre oceny, wygrywały konkursy, inwestują w rozwijające dodatkowe zajęcia i czasem snują ambitne plany na przyszłość. Wszystko po to, by wychować dziecko sukcesu, które będzie miało lżej i łatwiej w życiu niż oni sami. Ta skłonność rodziców skupiona na ciągłym dbaniu o osiągnięcia, jest dziś bardzo popularna. Problem w tym, iż ten sposób w ogóle nie działa.

Badania i rozmowy z setkami ambitnych, odnoszących sukcesy dzieci pokazują coś niepokojącego. Wiele z nich żyje w stałym napięciu, nieustannie porównuje się z innymi i ocenia swoją wartość przez pryzmat ocen, rankingów i wyników. Wciąż czują dookoła siebie presję i mają poczucie, iż bez sukcesów kilka znaczą. Część zaczyna się choćby zastanawiać, czy miłość rodziców zależy od tego, jak dobrze sobie radzą np. w szkole.

Rodzicielstwo nastawione wyłącznie na wyniki bieże się zwykle z tego, iż rodzxice mieli w zyciu pod górkę, do wszystkoego musieli dojść sami. Teraz nie chcą takiego samego trudu dla swoich dzieci. Mówią o "lepszej przyszłości", ale w praktyce często ich postawa prowadzi do perfekcjonizmu, lęku i obniżonego poczucia własnej wartości u pociechy. Dziecko zaczyna myśleć: "Jestem tyle wart, ile moje oceny w szkole/osiągnięcia naukowe". A to bardzo krucha podstawa.

Coraz więcej specjalistów zwraca uwagę na coś zupełnie innego, co jest kluczem w wychowaniu pewnych siebie, odnoszących sukcesy dzieci. To poczucie bycia potrzebnym i użytecznym. Gdy dziecko uczy się bycia sprawczym i pomocnym, buduje zdrowszą, stabilniejszą tożsamość. Taką, która jest oparta nie na krótkotrwałych sukcesach w szkole, ale na relacjach i realnym wpływie na świat.

Oto 3 proste kroki, które naprawdę mają znaczenie w wychowaniu dziecka:


1. Pomóż mu zauważać potrzeby innych, naucz empatii


Nie chodzi o branie udziału we wszystkich akcjach charytatywnych. Wystarczy skupienie na codziennych sytuacjach: pomoc starszej sąsiadce, która potrzebuje zrobienia zakupów w warzywniaku, pomoc koledze w zrozumieniu materiału z lekcji. Chodzi o to, by widzieć innych, pytać ich o to, jak się czują, czy potrzebują pomocy i wsparcia.

Takie doświadczenia dają dzieciom poczucie sprawczości i euforia z bycia potrzebnym. To coś, co psychologowie nazywają "euforią pomagania". Najlepiej zacząć tego uczyć, dając przykład swoim zachowaniem. Bycie życzliwym i empatycznym sprawia, iż wszyscy czujemy spełnienie i dumę.

2. Włącz odpowiedzialność w codzienne życie


Dzieci nie muszą pomagać w domu od czasu do czasu. Warto, by czuły, iż są istotną częścią rodziny. Stałe, drobne obowiązki – nakrywanie do stołu, opieka nad zwierzęciem, pomoc młodszemu rodzeństwu – budują w dziecku tożsamość osoby, która wnosi coś do wspólnoty.

Dawanie obowiązków sprawia, iż czujemy się wząni i potrzebni, a przy okazji budują w dzieciach poczucie, iż wszyscy domownicy wspólnie pracują nad tym, by w domu było czysto i komfortowo.

Badania pokazują, iż gdy mówimy dziecku "Jesteś pomocny", a nie tylko "Dziękuję za pomoc", chętniej angażuj się w kolejne działania. To wszystko dlatego, iż zaczyna myśleć o sobie: "Jestem kimś, kto pomaga".

3. Pokazuj i tłumacz troskę o innych


Dzieci uczą się przez obserwację, ale potrzebują też komentarza i tłumaczeń. Gdy pomagasz komuś, nazwij to w rozmowie z dzieckiem prostymi słowami: "Zaprosiłam sąsiadkę na kolację, bo nie chciałam, żeby była sama" albo "Twój kolega z klasy wydawał się przytłoczony, więc chciałam mu ulżyć, pytając, czy mogę mu jakoś pomóc".

Dzięki temu dziecko uczy się nie tylko iż pomagamy, ale dlaczego to robimy. Dostaje gotowy "scenariusz", z którego samo może skorzystać w przyszłości, kiedy bez towarzystwa rodzica doświadczy podobnej sytuacji.

Źródło: cnbc.com


Idź do oryginalnego materiału