Różnica w wieku: Co Oznacza w Polskim Kontekście?

polregion.pl 11 godzin temu

Zawsze pamiętam, jak siedziałem przy kuchennym stole w naszym mieszkaniu w Warszawie i próbowałem przekonać osiemnastolatkę naszą Bronisławę do przemyślenia decyzji. Bronisio, pomyśl jeszcze raz! nalegałem. On jest już naprawdę dorosły, ma dwadzieścia lat więcej niż ty. Co takiego widzisz w jego towarzystwie? Proszę, odwołaj ślub. Zrozumiesz, iż popełniłaś błąd, dopiero iż będzie za późno.

Bronisława rosła w zawrotnym tempie. Nie zdążyliśmy się obejrzeć, jak nasza niezdarna mała dziewczynka stała się smukłą, piękną kobietą. Niedawno świętowała osiemnaste urodziny, które upłynęły hucznie i wesoło. Kurier przywiózł elegancki bukiet i mnóstwo prezentów w pięknych pakunkach. Gdy zapytałem, kim jest ten hojny dżentelmen, Bronisława tylko tajemniczo się uśmiechnęła i wzruszyła ramiona:

O matko, o ojcze, to po prostu facet. Wszystko potem, wszystko potem

Postanowiliśmy nie wywierać presji. Niestety

Kilka miesięcy po przyjęciu, przy spokojnej rozmowie przy obiedzie, wybuchła prawdziwa kłótnia. Bronisława ogłosiła, iż zamierza wziąć ślub. Byliśmy zszokowani, ale pragnienie szczęścia córki było bezwarunkowe, więc natychmiast zapewniliśmy ją o naszym wsparciu, mimo nagłej wiadomości. Euforia gwałtownie zamieniła się w niepokój, gdy dziewczyna przyprowadziła swojego przyszłego męża. Okazało się, iż nie jest to młody chłopak, ale 38letni mężczyzna prawie w tym samym wieku co my.

Napięcie w salonie opadło jak ciężka zasłona. Stojąc przy stole, trzymając się na siłę, powiedziałam:

Bronisio, kochana Cieszymy się z ciebie, ale Czy naprawdę ten mężczyzna jest twoim wybrankiem?!

Bronisława, nie robiąc miny, wzięła go za rękę i przedstawiła:

Mamo, tato, to Artur. Mój narzeczony. Kochamy się i postanowiliśmy wziąć ślub. Razem jesteśmy już rok, własciwie!

Ojciec, który dotąd milczał, nie mógł powstrzymać gniewu:

Arturze, prawda? Wydaje mi się, iż mamy mniej więcej ten sam wiek. Mam 38 lat. Czy zdajesz sobie sprawę, iż jesteś o dwadzieścia lat starszy od naszej córki?

Artur, spóźniony w pewności siebie, skinął głową:

Tak, Iwanie. Rozumiem to. ale wiek to tylko liczby, gdy mowa o prawdziwych uczuciach. Bronisława i ja podzielamy te same poglądy i plany.

Plany?! wtrąciła się Stasia, nasza matka. Bronisio, jesteś pewna? Dopiero co stałaś się pełnoletnia. Co to za związek, który zaczęliście, kiedy miałeś siedemnaście lat?

Bronisława zmarszczyła brwi, czując, iż rozmowa przybiera niepożądany obrót:

Nie zamierzam dyskutować, kiedy dokładnie zaczęliśmy się spotykać. Decyzja o ślubie nie podlega dyskusji.

Iwan westchnął ciężko:

Arturze, powiedz szczerze, czy rozumiesz, iż za dwadzieścia lat, kiedy Bronisławie będzie 38, to ty będziesz miał 58? A Bronisia marzy o wielu dzieciach. Kto w twoim wieku podniesie rodzinę?

Artur uśmiechnął się, jakby to było najgłupsze pytanie na świecie:

Iwanie, jestem finansowo zabezpieczony. Mam środki, by zapewnić zarówno ją, jak i dzieci. I, jeżeli pozwolicie, nie będziemy rozmawiać o mojej starości. Mówimy o naszym szczęściu tu i teraz.

Stasia spróbowała zmienić ton, zwracając się do córki łagodnie:

Córeczko, może po prostu poczekajmy? Sprawdźmy te uczucia? Dopiero zaczęliście naprawdę razem żyć. Po co od razu biec do Urzędu Stanu Cywilnego?

Mamo, nie chcę czekać i wcale nie chcę nic sprawdzać odpowiedziała Bronisława stanowczo. Kocham Artura i on mnie. jeżeli nie jesteście gotowi to zaakceptować, bardzo mi przykro.

Iwan nie wytrzymał i gwałtownie wstał:

To nie jest pośpiech, Arturze! To wygląda, jakbyście wykorzystali niewinność i młodość naszej córki. Rozumiesz, iż dziewczyna w osiemnastej nie dostrzega wszystkich podstępnych kamieni, które zobaczyłaby w dwudziestce?

Artur nie podniósł głosu, ale jego spokój jeszcze bardziej rozwścieczał rodziców:

Nie korzystałem z nikiej młodości. Zajmowałem się dorosłą kobietą, w pełni zdolną do decyzji. Moje uczucia są szczere. Kocham Bronisię i gotów jestem to udowadniać każdego dnia. Czyż nie tego chcecie dla swojej córki by była kochana?

Stasia, próbując zahamować męża, zwróciła się do niego:

Waniu, uspokój się. Nie wywołujmy skandalu. Arturze, po prostu to bardzo niespodziewane i martwimy się o przyszłość Bronisławy. To nasza jedyna córka. To ogromna odpowiedzialność.

Odpowiedzialność brzmi pięknie. Jestem na nią gotowy przerwał Artur. Wydaje się, iż zapominacie, iż Bronisia sama tego chce. Czy naprawdę wasze pragnienie trzymać ją przy sobie jest ważniejsze niż jej własne dążenie do rodziny?

Iwan, zaciskając pięści, kontynuował, ignorując żądania żony:

A wiecie co?! Myślę o tym, żeby zgłosić sprawę na policję. Pozew o zgwałcenie wykrzyknął, zdając sobie sprawę, jak okropnie to brzmiało, ale emocje wzięły górę.

Bronisia podskoczyła z krzesła:

Tato! Czy zwariowałeś? Jak możesz? Chcesz zrujnować moje życie i swoją reputację z powodu plotek?!

Artur stanął naprzeciw przyszłego teścia, zachowując chłodny wyraz twarzy:

Iwanie, rozumiem wasz gniew. ale jeżeli pójdziecie w tę stronę, stracicie zaufanie córki na zawsze. Jestem gotów na wszelkie kontrole. Nie mam nic do ukrycia. Nie pozwolę, by fałszywe oskarżenia zniszczyły moje życie i życie Bronisławy. Ślub za trzy miesiące.

Po tej jasnej deklaracji napięcie nieco osłabło i przeszło w fazę wzajemnej oceny. Stasia podeszła do męża i delikatnie dotknęła jego dłoni:

Waniu, usiądź proszę. Bronisio, Arturze, potrzebujemy czasu, by się zastanowić. My też musimy przyzwyczaić się do tego faktu i przyjąć go.

Bronisia uśmiechnęła się do matki:

Mamo, nie musisz nic przyjmować. Potrzebuję waszego błogosławieństwa. Tylko błogosławieństwa, mamo. Resztę Artur zrobi sam. Dobrze?

Porozmawiamy jeszcze raz z Arturem, ale w cztery oczy powiedział Iwan, patrząc prosto na przyszłego zięcia. Bez dramatów, łez i teatralnych wybuchów. Chcę wiedzieć, jak zamierzacie żyć po ślubie. Bronisia wciąż studiuje, nie skończyła jeszcze pierwszego roku

Artur skinął:

Jestem gotów na poważną rozmowę. Chcę jeszcze raz podkreślić: moja decyzja jest ostateczna i nie zrezygnuję z Bronisławy.

Rodzice dostrzegli twardą determinację córki i pewność Artura, zrozumieli, iż ultimatum nie pomoże. Groźba skandalu i zerwania więzi wywoływała większy lęk niż różnica wieku.

Po tygodniu, po długich i szczegółowych rozmowach, w których poznaliśmy stabilność i plany Artura, poczuliśmy się nieco spokojniej. Zobaczyliśmy, iż naprawdę dba o naszą córkę i zdaje się móc zapewnić jej godne życie. Znowu zaprosiliśmy go na kolację.

Bronisio, kochamy cię i chcemy, abyś była szczęśliwa zaczęła Stasia, patrząc na córkę. przez cały czas martwimy się o przyszłość, ale Czy naprawdę nie wyobrażasz sobie życia bez niego?

Mamy tylko nadzieję, iż nie pożałujesz tej pośpiechu dodał ojciec. Arturze, witaj w rodzinie, jeżeli naprawdę kochasz naszą córkę. Pamiętaj, iż będziemy cię obserwować powiedział, uśmiechając się serdecznie.

Bronisia rzuciła się w objęcia rodziców, obejmując ich mocno:

Dziękuję wam! Kocham was tak bardzo! Będziemy bardzo szczęśliwi, obiecuję.

Ślub odbył się po trzech miesiącach. Stasia i Iwan, patrząc na szczęśliwą twarz córki, mieli prawdziwą nadzieję, iż wszystko ułoży się dobrze.

Młode małżeństwo mieszkało razem już pół roku i nie mieli żadnych zastrzeżeń wobec zięcia. Artur naprawdę nosił żonę na rękach, spełniał każdy jej kaprys. Zrzucił z nas ciężar finansowy: płacił za studia, ubrał, obuwie, a choćby kupił auto. Bronisia była szczęśliwa.

Pierwsze dziecko przyszedło w dniu urodzin Artura. Ojciec nie mógł powstrzymać łez przy wypisie. Do tego czasu rodzice Bronisławy całkowicie zmienili zdanie o zięciu zobaczyli w nim solidnego mężczyznę, który dla ich córki był gotów przenosić góry.

Trzeci rok przyniósł kolejnego malucha. Bronisia ukończyła studia, zdobyła dyplom. Artur wspierał jej chęć zostania gospodynią domu, zapewniając rodzinę z całego niezbędnego. Iwan i zięć stali się bliskimi przyjaciółmi poza różnicą wieku mieli mnóstwo wspólnych tematów. Tak kończy się ta niebanalna historia.

Idź do oryginalnego materiału