„Shipy” to nie zawsze żart. NASK ostrzega przed upokarzaniem nastolatków w sieci

thefad.pl 2 godzin temu

Ktoś bierze zdjęcia dwojga nastolatków, ogłasza w internecie, iż powinni być parą, a inni dopisują złośliwe komentarze. Tak działają niektóre profile nazywane „shipami”. Eksperci NASK ostrzegają, iż pozornie niewinna zabawa może stać się sposobem na publiczne poniżanie młodych ludzi.

Dla dorosłego to może wyglądać jak kolejna niezrozumiała moda z mediów społecznościowych. Dla ucznia, którego zdjęcie trafia na konto obserwowane przez kolegów z klasy, sprawa bywa znacznie poważniejsza. Wystarczy kilka fotografii, imiona albo zrzuty ekranu z profili, by inni bez trudu rozpoznali bohaterów publikacji. Potem pojawiają się komentarze, żarty i domysły, na które przedstawione osoby często nie mają żadnego wpływu.

23 października 2026 roku zespół Dyżurnet.pl, działający w NASK, opublikował ostrzeżenie dotyczące profili typu „shipy”. Eksperci zauważyli w ostatnich tygodniach zwiększoną liczbę zgłoszeń dotyczących tego zjawiska. Nie podali jednak liczby samych kont ani osób, które padły ofiarą takich publikacji. Nie ma więc podstaw do przedstawiania „shipów” jako osobnej, policzonej epidemii.

Co to są „shipy” i kiedy zabawa staje się przemocą?

Słowo „shipować” pochodzi od angielskiego „relationship”, czyli relacji lub związku. W młodzieżowym języku oznacza kojarzenie dwojga ludzi jako możliwej pary. Samo wyobrażanie sobie, iż dwie osoby mogłyby być razem, nie musi nikomu szkodzić. Problem zaczyna się wtedy, gdy pomysł zostaje wykorzystany do publicznego ośmieszania konkretnych osób, zwłaszcza bez ich wiedzy i zgody.

Według Dyżurnet.pl autorzy takich profili często publikują serie zdjęć. Pierwszy obrazek zapowiada zabawę, a kolejne pokazują osoby, które rzekomo powinny stworzyć parę. Zdarza się, iż do fotografii dołączane są nazwiska, zrzuty ekranów kont społecznościowych, seksualizujące sugestie lub obraźliwe komentarze. Przekaz może wzmacniać wulgarna muzyka, a odbiorcy dopisują własne uwagi i przekazują post dalej.

Nie chodzi wyłącznie o nieprzyjemne słowa w internecie. Takie konta często odnoszą się do konkretnej szkoły, dzielnicy lub niewielkiej miejscowości. Osoby przedstawione na zdjęciach mogą następnego dnia spotkać autorów komentarzy na szkolnym korytarzu. Granica między siecią a codziennym życiem gwałtownie się zaciera. Dlatego choćby pozornie drobna publikacja może stać się źródłem wstydu, stresu i obawy przed reakcją rówieśników.

NASK ostrzega również przed innymi kontami, które publikują dane młodych osób

Eksperci wymieniają także profile działające pod nazwami „spotted”, „szony” czy „babiarze”. Ich sposób działania bywa różny, ale niebezpieczeństwo jest podobne: zdjęcie i informacja o konkretnej osobie trafiają do publicznej dyskusji, w której łatwo o wyśmiewanie, seksualizowanie i nękanie. NASK podkreśla, iż zgłoszenia otrzymuje nie tylko od samych nastolatków, ale także od rodziców, nauczycieli i pracowników szkół.

29 października, sześć dni po ostrzeżeniu o „shipach”, NASK wraz z Ministerstwem Cyfryzacji i Związkiem Nauczycielstwa Polskiego rozpoczął ogólnopolską kampanię dotyczącą przemocy w internecie. Do szkół ma trafić poradnik pomagający rozpoznawać hejt, radykalizację oraz inne zagrożenia cyfrowe. Kampania nie dotyczy wyłącznie „shipów”, ale szerszego problemu, z którym mierzą się uczniowie i nauczyciele.

Skalę pracy Dyżurnet.pl pokazują najnowsze dane instytucji. Od stycznia do października 2026 roku zespół otrzymał 20 tysięcy zgłoszeń dotyczących nielegalnych i szkodliwych treści, podczas gdy w porównywalnym okresie poprzedniego roku było ich ponad 14 tysięcy. Tylko w październiku zgłoszeń było około trzech tysięcy. Te liczby obejmują bardzo różne zagrożenia internetowe, dlatego nie wolno utożsamiać ich z liczbą zgłoszonych „shipów”.

Co zrobić, gdy zdjęcie dziecka pojawi się na takim profilu?

Pierwszym krokiem powinna być spokojna rozmowa z dzieckiem. Warto ustalić, kto opublikował materiał, gdzie można go zobaczyć i czy podobne sytuacje zdarzały się wcześniej. Nie należy zakładać, iż nastolatek przesadza albo iż wystarczy nie czytać komentarzy. Dla młodej osoby reakcje kolegów mogą być równie dotkliwe jak sama publikacja. Ważne, by miała pewność, iż dorosły potraktuje sprawę poważnie, a nie dodatkowo ją zawstydzi.

NASK zaleca zgłaszanie szkodliwych postów i kont administratorom platform. Można też skorzystać z formularza Dyżurnet.pl, który analizuje zgłoszenia dotyczące nielegalnych oraz szkodliwych treści. Przed zgłoszeniem warto zachować adres publikacji, datę i zrzuty ekranu, które pomogą odtworzyć sytuację. Materiałów ośmieszających dziecko lepiej nie rozpowszechniać dalej, choćby z zamiarem napiętnowania ich autorów.

Jeżeli publikacja dotyczy uczniów jednej szkoły, warto powiadomić wychowawcę lub pedagoga i domagać się reakcji, która rzeczywiście zatrzyma nękanie. Samo usunięcie profilu nie zawsze rozwiązuje problem między rówieśnikami. W przypadku gróźb, szantażu lub innych poważnych naruszeń bezpieczeństwa należy również rozważyć zawiadomienie policji. Nie każda nieprzyjemna publikacja automatycznie stanowi przestępstwo, ale każda zasługuje na uważne potraktowanie.

Odpowiedzialność za bezpieczeństwo najmłodszych użytkowników sieci nie kończy się na rodzicach. Platformy, szkoły i autorzy publikacji także wpływają na to, czy upokarzające treści będą krążyć bez przeszkód. W dyskusji o ograniczaniu dzieciom dostępu do mediów społecznościowych łatwo skupić się na wieku użytkowników i regulaminach. Przypadek „shipów” przypomina jednak, iż równie ważna jest szybka reakcja wtedy, gdy czyjeś zdjęcie staje się narzędziem przemocy.

Źródła: NASK, Dyżurnet.pl

Idź do oryginalnego materiału