Spędziłam dwa lata za granicą i po powrocie dowiedziałam się, iż mój syn przeżył niespodziankę. Moja córka, Jadwiga, poślubiła obywatela czeskiego. Przez ostatnie dwa lata mieszkałam z nimi w Krakowie, opiekowałam się wnuczką i prowadziłam dom. Jadwiga i jej mąż pracują w tej samej firmie i wracają do domu dopiero wieczorem. Miałam nadzieję, iż tak zostanie, ale nieprawda się okazało. Pewnego dnia powiedzieli mi, iż nie potrzebują już mojej pomocy i poprosili, żebym opuściła mieszkanie. Miesiąc później wróciłam do własnego domu, a tam nie byłam mile widziana.
Podczas gdy mieszkałam u Jadwigi, mój syn Marek rozwiódł się z pierwszą żoną, opuścił jej mieszkanie i wprowadził się do mnie. Przyjechała z nim jego druga żona, Magda, która jest już w ciąży. Nie zapytał mnie o zgodę. Co mam zrobić? Wyrzucić syna i ciężarną żonę? Nie. Jak mamy trójka, a niedługo czwórka, zmieścić się w jednopokojowym mieszkaniu? Nie mam ani Marek, ani ja pieniędzy, żeby wynająć nowe lokum. Zadzwoniłam do Jadwigi i wyjaśniłam sytuację, licząc na jej zrozumienie i zaproszenie z powrotem. Nie przyszło. Mają inne podejście do życia.
Zachowanie Marka wydaje się zrozumiałe nie przewidział mojego powrotu. Teraz śpię na sofie w kuchni, w ciągu dnia wychodzę z domu, robię zakupy, odwiedzam przyjaciół. Marek i Magda żyją ze sobą bez kłótni, ale moja synowa ignoruje mnie. Widać, iż nie lubi mnie w mieszkaniu. Nigdy nie pomyślałam, iż w wieku sześćdziesięciu lat będę niepotrzebna, a ktoś inny przejmie mój dom. Marek myśli tylko o ciężarną żonę i nie ma pojęcia o problemie mieszkaniowym. Szukam pracy na pół etatu, chcę samodzielnie mieszkać w własnym mieszkaniu. Te nowi teściowie mieszkają na wsi. Czy powinnam powiedzieć synowej, żeby przeprowadziła się do rodziców? Czy Marek znajdzie tam pracę? Wątpię. Nie wiem, co zrobić.






