Szefowa resortu edukacji twierdzi, iż placówki potrzebują narzędzi, dzięki którym nauczyciele będą mogli egzekwować od uczniów strój zgodny z „przyjętymi normami społecznymi i zasadami bezpieczeństwa”. Chodzi m.in. o zbyt szerokie spodnie czy niebezpieczne kolczyki. Uczniowie będą mieli jednak swobodę, jeżeli chodzi o zmianę koloru włosów czy stylu ubioru, pod warunkiem iż strój „nie nawołuje do nienawiści”. Zapowiedzi są jednak mało precyzyjne, natomiast najważniejszy może okazać się zapis gwarantujący „swobodę ekspresji” uczniów. Z proponowanych zmian wynika, iż uczeń w szkole „ma prawo w szczególności do: kształtowania własnego stroju i wyglądu”. Przysługuje mu też wolność „od dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu”, a w szczególności ze względu m.in. na wygląd.