W sobotni poranek mama poprosiła syna, by zrobił sobie śniadanie. Nie dlatego, iż nie chciało jej się wstać. Chciała, by zaczął wykonywać proste czynności, które kiedyś będą dla niego codziennością.
Po chwili usłyszała:
– Mamo, tu jest coś popsute.
Kiedy weszła do kuchni, zobaczyła jajka leżące na blacie, patelnię postawioną na zimnym palniku i chłopaka, który wpatrywał się w kuchenkę jak w zagadkę logiczną. choćby nie spróbował jej włączyć.
Dla matki to był moment otrzeźwienia. Nie dlatego, iż syn nie zrobił jajecznicy. Ale dlatego, iż dotarło do niej, jak mało ma kontaktu z realnym życiem.
Dzieci „obsługują” tablety, ale nie garnki
W wielu domach obowiązki domowe traktowane są jak przykry dodatek do życia, coś, od czego należy dzieci chronić. „Niech się uczą”, „niech odpoczywają”, „jeszcze się w życiu namęczą” – słyszymy często. Efekt? Nastolatki świetnie odnajdują się w świecie aplikacji, ale kompletnie nie radzą sobie z obsługą podstawowych sprzętów.
To nie wina dzieci. Po prostu rzadko mają okazję ćwiczyć. jeżeli nigdy nie smażyły jajka, nie ma powodu oczekiwać, iż nagle zrobią to bez problemu.
Obowiązki nie są karą – są przygotowaniem do życia
Historia z jajecznicą jest dla wielu rodziców bolesnym sygnałem. Dzieci potrzebują obowiązków nie po to, by ich „uczyć pokory”, tylko by stopniowo przygotowywać do samodzielności.
Włączenie palnika, umycie talerza, posprzątanie po sobie – to nie jest ciężka praca. To element codzienności, który nastolatek musi umieć ogarnąć.
Jeśli nie damy im miejsca na naukę, dorosłość spadnie na nich jak zimny prysznic.
Zobacz także: 7 sposobów na złość u nastolatka. Już nie skończy się trzaskaniem drzwiami













