Szczęście czy przekleństwo? Gorzka cena rodzicielstwa: Szantaż, zdrada i nieoczekiwany dar losu – Historia Svetlany, Kristiny i kosztownego „cudu” w Warszawie

polregion.pl 1 dzień temu

Zuzanna wyłączyła komputer i szykowała się do wyjścia z biura.

Pani Zuzanno, przyszła do pani jakaś dziewczyna. Mówi, iż w sprawie prywatnej.
Wpuść ją, niech wejdzie.

Do gabinetu weszła niewysoka, kręcona dziewczyna w krótkiej spódnicy.

Dzień dobry. Mam na imię Brygida. Chciałam zaproponować pani pewien układ.
Dzień dobry, Brygido. interesująca jestem, jaki to układ? Chyba się nie znamy
Z panią nie, ale z pani mężem, Kostkiem, owszem, dobrze się znam. O, proszę.

Dziewczyna podeszła do biurka i rzuciła na nie kartkę papieru. Zuzanna podniosła ją i zaczęła czytać.

Brygida Aleksandrowicz, ciąża 56 tygodni

Co to ma być? Nie rozumiem Po co mi to?
Nie ma tu czego nie rozumieć. Jestem w ciąży z pani mężem.

Zuzanna spojrzała na nią ze zdziwieniem. Co tu się, na litość boską, dzieje?

I co pani ode mnie chce? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. O ile oczywiście zależy pani na mężu

Za co niby?
Robię aborcję i znikam z życia pani męża. On o tym jeszcze nie wie. Przychodzę najpierw do pani. Jak pani odmówi, Kostek odejdzie do mnie przecież jest pani bezpłodna i nie może pani urodzić, choćby przez surogatkę. Wiem wszystko. I jak, decyduje się pani?

Zuzannie zakręciło się w głowie. Myśli wirują jak na karuzeli.

I ile chcesz za swoją tajemnicę?
Zaledwie trzysta tysięcy złotych. Dla pani to grosze. Mąż zostaje, wspólna starość interes życia!

Ależ szlachetność! Dzięki za taką szansę! Dobrze, Brygido. Zostaw mi numer do siebie przemyślę i zadzwonię.
Nie ma pani dużo czasu do namysłu. Muszę wiedzieć, czy robić aborcję

Brygida zanotowała swój numer na karteczce i powoli wyszła z gabinetu.

Pani Zuzanno, już pani wychodzi? Sprzątaczka czeka
Zuzanna schowała karteczkę do torebki.
Tak, wychodzę. Do jutra, Aneto!

Zuzanna wyszła z biura i wsiadła do swojej Skody. Co to w ogóle było?! Kim ta Brygida adekwatnie jest? Czy naprawdę Kostek zrobił jej dziecko?

W domu jeszcze raz dokładnie obejrzała kartkę. Musi to wszystko przemyśleć Zaraz wróci mąż.

Kochanie, wróciłem! Ale tu pięknie pachnie, co gotujesz?
Chodź, zaraz zobaczysz

Kostek, rozcierając ręce, wszedł do kuchni. Zuzanna siedziała w fotelu, noga na nogę i patrzyła mu prosto w oczy.

Co? Dlaczego tak na mnie patrzysz, nerwowo się robi
Kostek, kim jest Brygida Aleksandrowicz?
Pracuje w firmie, z którą współpracuję. A czemu pytasz?
Bo jest z tobą w ciąży Tu, przeczytaj.

Kostek zdezorientowany wziął kartkę, rzucił okiem.

To chyba żart Nic takiego między nami nie było. To w ogóle możliwe?
Tobie lepiej wiedzieć. Ale ona żąda ode mnie trzysta tysięcy złotych za aborcję. Inaczej odejdziesz do niej. Tak przynajmniej twierdzi.
Nic nie rozumiem Skąd jej to przyszło do głowy? Zuza, przysięgam na moją czapkę z daszkiem, iż nic o tym nie wiem, totalny absurd.
Też tak pomyślałam. Nie żebym cię uważała za świętego Ale widzę, iż ona ściemnia. Chciała łatwo zarobić.
Mogę dać się przebadać, cokolwiek. Nie mam się czego obawiać. Potrzebuję tylko ciebie, kochanie
Dobra, rozumiem. Chodź jeść.

Następnego dnia Zuzanna zadzwoniła na podany numer i zaprosiła Brygidę do gabinetu. Ta była po półgodzinie.

Słuchaj, Brygido, Kostek nie jest ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Łatwa kasa nie wyszła. Rób aborcję i żegnaj.
Dziwna pani Dlaczego tak bardzo pani mu ufa? Taka pewna siebie? W lusterko się pani patrzyła ostatnio? Ma pani czterdzieści lat, halo, choćby nie wiem jak wyglądała zawsze znajdzie się młodsza i ładniejsza.
Czy jeszcze coś?
Tak. Mogę zaproponować kupno tego dziecka. Proszę sobie zrobić wszystkie badania, ojcem jest Kostek. Jestem pewna.
Ale przecież nie spał z tobą! Skąd to dziecko?
Dobrze, powiem prawdę. Półtora miesiąca temu był firmowy wyjazd integracyjny. Tam poznałam Kostka.
Wcześniej jakiś wspólny znajomy zdradził mi, iż Kostek jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci, choćby przez surogatkę. On sam podobno bardzo by chciał swoje.
Idealny interes. Próbowałam go uwieść, ale był na mnie kompletnie obojętny. zwykle faceci za mną szaleją
Młoda, atrakcyjna, dobre kształty. A tu nic. Postanowiłam działać inaczej. Siostra, farmaceutka, dała mi specjalny proszek. Człowiek chwilowo nie wie, co się dzieje.
Dolałam Kostkowi do drinka, który zawsze mam przy sobie. Powiodłam go do siebie, był potulny jak baranek i nie wiedział, co robi.
Dobrze się złożyło miałam wtedy owulację. Więc jestem w ciąży. Kostek nie pamięta niczego. Tak, to możliwe. Mam też nagranie.
Brygida położyła Zuzannie telefon i włączyła filmik. Kostek, bez ubrania, z nieobecnym wzrokiem, leży na łóżku, kompletnie nieruchomy.

Dla mnie aborcja to pikuś, mam końskie zdrowie. Ale ja kocham łatwą kasę. Nie sądzę, żeby pani doniosła na mnie na policję chce pani plotek? Ma pani za dobrą posadę. Myślałam, iż przystanie pani na propozycję. Ale nie. To mogę urodzić dziecko i oddać je wam. Będę chodzić do lekarza, zdrowo jeść, wszystko cacy. Trzysta tysięcy złotych i dziecko jest wasze.

Zuzanna była w szoku. Co to się w tej Polsce wyprawia?

Brygida, nie mam słów. Powinnaś siedzieć w więzieniu, jesteś oszustką!
Trzeba sobie jakoś radzić. Mam ogromne długi, trzeba kombinować. Miałam bogatego sponsora zmarł nagle.
Proszę nie panikować, pani Zuzanno. Proszę się zastanowić. Zadzwonię za trzy dni.

Wyszła. Zuzanna wypiła szklankę wody, głowa ją rozbolała. Co za poplątanie

Wieczorem opowiedziała Kostkowi całą sprawę. On też był wstrząśnięty.

Wykorzystała mnie Podam ją do sądu
Kostek, dzisiaj różne rzeczy się zdarzają Pomyśl o tym z innej strony. Przeczytałam w internecie, iż po siódmym tygodniu ciąży można zrobić test DNA na ojcostwo z krwi matki.
Najpierw sprawdźmy, czy to naprawdę twoje dziecko. Poza tym, zawsze marzyliśmy o własnym dziecku. Los nam nie sprzyja
Nie chcieliśmy adopcji. A tu, jeżeli potwierdzi się ojcostwo, gotowe dziecko od ciebie. Co prawda nieuczciwie poczęte, ale może Bóg daje nam w ten sposób szansę? Sam pomyśl

No, jeszcze zacznij ją chwalić Głupoty! Niech robi aborcję i da nam spokój! Jeszcze mamy jej za to płacić?!

Kostek wściekły wyszedł.

Zuzanna na chwilę wróciła myślami dziesięć lat wstecz
Poznali się z Kostkiem na studiach miłość od pierwszego wejrzenia. Byli nierozłączni.
Pobrali się, mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu. Po studiach Zuzanna gwałtownie zaczęła robić karierę wujek pomógł jej otworzyć własną firmę, dał na start.
Odpłaciła z nawiązką. Kostek otworzył swój sklep, Zuza prowadziła firmę. Chcieli dzieci, ale nie wychodziło.
Pewnego wieczoru wracali pieszo z restauracji. Pogoda cudowna, więc spacerkiem
Zaatakowała ich banda zalanych chłopaków, jeden rzucił się z nożem na Kostka, Zuzanna zasłoniła męża i oberwała w brzuch.
Kilka dni lekarze walczyli o jej życie. Uratowali. Ale, żeby ją uratować, musieli wszystko usunąć macicę i jajniki. Dla Zuzanny to był cios nie do przejścia. Już nigdy nie zostanie matką
Kostek cały czas ją wspierał, pocieszał. Czuł się winny. Wolałby sam to przeżyć
Zuzanna od czasu do czasu wchodziła do kościoła, zapalała świeczkę, modliła się za bliskich, dawała na tacę.
Pewnego razu pod kościołem wręczyła kilka złotych starszej babuleńce.
Dziękuję, kochana. Widzę, iż ci smutno na duszy, nie martw się powiedziała staruszka.
Tak, babciu, wszystko mam, tylko dzieci nie będzie Ciężko to przełknąć
Oj, rozumiem aż za dobrze, sama bezdzietna Ale będziesz miała dziecko. I przyjdzie do ciebie w bardzo dziwny sposób
Zuzanna westchnęła i odeszła. Cóż babci się przyśniło Skąd może wiedzieć
Pogodziła się i rzuciła w wir pracy. Z czasem tylko umocniło ich to z Kostkiem. I wtedy to się stało.

Zuzanna przekonała Kostka, by oddał krew na testy razem z Brygidą (w dziewiątym tygodniu ciąży). Wynik: to dziecko jest Kostka.

No i co, nie kłamałam? Zapłacicie w końcu za dziecko? Brygida zrezygnowana, ale z zadowoleniem się uśmiecha.
Powiem ci jedno. Znaleźć kobietę, co za ułamek tej ceny urodziłaby dziecko od Kostka, nie byłoby trudno.
I choćby tego zimnego biznesu nie chcieliśmy robić. Ale skoro już się stało, bierzemy to dziecko. I damy ci sto pięćdziesiąt tysięcy złotych nie więcej.

Umowa jest prosta. Ty dostajesz pieniądze przy porodzie, my dziecko. Wszystko papierkowo.

Mówiłam trzysta tysięcy! Co to za targowanie?!
Teraz my stawiamy warunki. Wolisz nic? Dziękuj, iż nie zgłaszamy sprawy do prokuratury. Dobrze, iż jesteśmy za dobrzy.

***

Kostek, dogadałam się z nią. Będziemy mieli dzieciaka.
Zuza, a po co nam to Jeszcze tej płacić
A skąd wiesz, może to prezent od losu? Może czas go przyjąć?

Przez całą ciążę Brygida chodziła do lekarzy, robiła wszystkie badania zgodnie z umową. W terminie urodził się zdrowy, silny chłopczyk.
Brygida zrzekła się praw, Kostek odebrał syna jak własnego. Papierkowa robota zakończona. Brygida, z kasą w kieszeni, zniknęła. Znajomym powiedzieli, iż dziecko urodziła surogatka.

No to dzięki, iż urodziłaś syna od mojego męża rzuciła na odchodne Zuzanna.
A mały Alek zamieszkał na stałe w domu Zuzanny i Konstantyna.

Kostek, popatrz, ależ on do ciebie podobny!
Naprawdę? Ja tam się nie znam na dzieciach Ale w sumie, taki sam przystojniak jak tata
Pamiętasz tę staruszkę pod kościołem? Przewidziała wszystko Dziecko pojawiło się u nas w wyjątkowy sposób

Zachwycali się synem. Cóż ich czeka dalej, nie wiadomo. Ale byli naprawdę szczęśliwi.

Często los realizuje marzenia trochę na okrętkę

***

Kilka miesięcy później Zuzanna zobaczyła w Wiadomościach, iż w jednym z mieszkań znaleziono ciało martwej Brygidy. Okoliczności śmierci wyjaśnia policja. No, dziewczyna się doprawdy doigrałaZuzanna długo patrzyła w telewizor, ściskając synka w ramionach. Żal? Strach? Ulga? Wszystko pomieszane. Czuła, jakby jakiś rozdział się naprawdę zakończył, nieodwracalnie.

Wieczorem podeszła z Alkiem do okna. Miasto mrugało światłami, jakby dawało znaki. Nagle malutka rączka ścisnęła jej palec. Uśmiechnęła się tak cicho, bez słów, jakby szeptała dziękuję komuś tam u góry, kto prowadził ją przez ten labirynt.

Kostek objął ją ramieniem, tuląc mocno. Wszystko już dobrze, Zuzka? spytał cicho.
Tak, kochanie. Wszystko tam, gdzie powinno być. Jesteśmy razem, i to się liczy odparła.

Alek popatrzył na matkę ciemnymi oczami dokładnie takimi, jakich zawsze sobie życzyła. Los oddał jej nie to, co chciała, ale to, czego naprawdę potrzebowała.

Zuzanna zrozumiała jedno: szczęście często przychodzi w nieoczywistej formie i tylko od nas zależy, czy je przyjmiemy. Od tej chwili już nigdy nie miała wątpliwości, iż jedno wyjątkowe serce bije pod jej dachem na zawsze ich własne.

Idź do oryginalnego materiału