Szkoła może zamknąć się z dnia na dzień. Przepisy nakazują uruchomić naukę zdalną. To może stać się jeszcze w tym roku

warszawawpigulce.pl 54 minut temu

Pandemia skończyła się kilka lat temu, ale nauczanie zdalne na stałe zostało w polskim prawie oświatowym. Dziś nie chodzi już o ogólnopolskie zamykanie szkół, ale o sytuacje kryzysowe: silny mróz, awarię ogrzewania, zagrożenie epidemiologiczne, klęskę żywiołową albo inne zdarzenie powodujące, iż prowadzenie lekcji w budynku staje się niebezpieczne. I nie jest to martwy przepis. W lutym 2026 roku lekcje odwołało 46 warszawskich placówek, a dzień później w całym kraju zamkniętych było 549 szkół. W części z nich uruchomiono zdalne lekcje.

Zamknięta szkoła. Zdjęcie poglądowe, generowane przy pomocy AI.

Nowy rok szkolny 2026/2027 jest pod tym względem inny od poprzednich. Do ponad 14 tys. szkół skierowano 100 tys. specjalnych zestawów do prowadzenia lekcji zdalnych i hybrydowych. Jednocześnie przepisy jasno określają, kiedy dyrektor może lub musi zawiesić zajęcia stacjonarne. o ile taka przerwa trwa dłużej niż 2 dni, od 3. dnia trzeba zorganizować kształcenie na odległość. Wyjątek jest możliwy tylko w szczególnie uzasadnionej sytuacji i wymaga dodatkowych zgód.

Warszawa przećwiczyła ten scenariusz kilka miesięcy temu

2 lutego 2026 roku uczniowie na Mazowszu mieli wrócić do szkół po feriach. Zamiast normalnego początku drugiego semestru pojawił się jednak silny mróz. W Warszawie zajęcia zawiesiło 46 placówek. W całym województwie mazowieckim tego dnia było ich 175. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska informowała wówczas, iż tylko w czterech stołecznych szkołach bezpośrednim problemem była temperatura w pomieszczeniach poniżej wymaganych 18 stopni. W pozostałych przypadkach decyzje wynikały przede wszystkim z ekstremalnych warunków pogodowych i bezpieczeństwa uczniów.

Skala problemu rosła bardzo szybko. 3 lutego MEN informowało już o 549 zamkniętych szkołach w Polsce, w tym 217 na Mazowszu. Dzień później zamknięte pozostawały 173 placówki, a resort zaznaczał, iż w części z nich dyrektorzy organizują nauczanie zdalne oraz zajęcia opiekuńcze. 5 lutego, wraz z kolejną falą trudnych warunków, zajęcia odwołano ponownie w 532 szkołach.

To ważne, bo pokazuje różnicę pomiędzy dzisiejszym systemem a tym, co Polacy pamiętają z 2020 roku. Wtedy nauczanie zdalne było wielką, ogólnopolską operacją związaną z pandemią. Dziś może dotyczyć pojedynczej szkoły, kilku placówek w gminie albo większego obszaru dotkniętego pogodą czy innym zagrożeniem. Nie potrzeba żadnej nowej ustawy ani specjalnego „lockdownu szkół”. Mechanizm jest już wpisany do Prawa oświatowego.

18 stopni to granica wpisana w przepisy

Najbardziej konkretna zasada dotyczy temperatury wewnątrz szkoły. Rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w szkołach stanowi, iż w pomieszczeniach, w których realizowane są zajęcia, trzeba zapewnić co najmniej 18 stopni Celsjusza. o ile szkoła nie jest w stanie tego zrobić, dyrektor zawiesza zajęcia na określony czas i informuje organ prowadzący. Tutaj nie chodzi więc o swobodną decyzję w rodzaju „uczniom będzie trochę chłodno”. o ile wymaganej temperatury nie da się zapewnić, zajęcia należy zawiesić.

Inaczej działa znana zasada dotycząca dużego mrozu na zewnątrz. o ile temperatura mierzona o godz. 21 przez 2 kolejne dni wynosi -15 stopni Celsjusza lub mniej, dyrektor może za zgodą organu prowadzącego zawiesić zajęcia. Nie oznacza to automatycznego zamknięcia każdej szkoły po dwóch mroźnych nocach. Przepis daje możliwość podjęcia takiej decyzji, a pod uwagę można brać między innymi bezpieczeństwo dojazdów uczniów i lokalne warunki. Przed lutową falą mrozów dokładnie te zasady przypominało dyrektorom Kuratorium Oświaty w Warszawie.

Sytuacja Co przewidują przepisy?
W salach nie można zapewnić 18°C Dyrektor zawiesza zajęcia na określony czas
Przez 2 kolejne dni o godz. 21 jest -15°C lub mniej Dyrektor może zawiesić zajęcia za zgodą organu prowadzącego
Zagrożenie epidemiologiczne Możliwe jest czasowe zawieszenie zajęć zgodnie z przewidzianą procedurą
Inne nadzwyczajne zagrożenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa Prawo pozwala zawiesić zajęcia stacjonarne
Zawieszenie trwa ponad 2 dni Najpóźniej od 3. dnia należy uruchomić naukę na odległość

Po dwóch dniach kończy się zwykłe „odwołanie lekcji”

Kluczowy jest art. 125a Prawa oświatowego. o ile zajęcia stacjonarne zostały zawieszone na okres dłuższy niż 2 dni, dyrektor ma zorganizować zajęcia z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość. Muszą rozpocząć się nie później niż 3. dnia zawieszenia. To właśnie dlatego jednodniowe zamknięcie szkoły z powodu gwałtownego mrozu nie musi oznaczać natychmiastowego uruchamiania Teamsa czy innej platformy. o ile wiadomo jednak, iż uczniowie nie wrócą również po dwóch dniach, prawo zakłada kontynuowanie nauki z domu.

Przepisy przewidują wyjątek, ale nie może on wynikać wyłącznie z tego, iż szkole wygodniej byłoby dać uczniom wolne. W szczególnie uzasadnionych przypadkach dyrektor może odstąpić od nauczania na odległość dopiero po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i pozytywnej opinii organu nadzoru pedagogicznego. Mazowieckie kuratorium przypominało o tym dyrektorom również podczas tegorocznych mrozów.

Zdalne nie musi oznaczać 7 godzin przed kamerą

Prawo jest w tej kwestii bardziej elastyczne niż pandemiczne przyzwyczajenia wielu rodziców. Kształcenie na odległość może wykorzystywać narzędzia informatyczne i komunikację elektroniczną pomiędzy nauczycielem, uczniem i rodzicem, ale przepisy dopuszczają również przekazywanie materiałów i zadań oraz inne sposoby pozwalające kontynuować naukę. Szkoła powinna też tak organizować zajęcia, aby uwzględniać bezpieczeństwo korzystania z urządzeń, możliwości techniczne rodzin oraz łączenie aktywności ekranowej z pracą bez komputera.

Nie oznacza to więc, iż uczeń 1 klasy podstawówki musi siedzieć przed laptopem dokładnie od 8 do 14 i uczestniczyć w sześciu wideokonferencjach. Zasady organizacji zdalnych zajęć powinny być określone przez szkołę, a dyrektor decyduje, jakie metody zostaną wykorzystane. Dla starszych uczniów może to być więcej lekcji prowadzonych na żywo, a dla młodszych połączenie spotkań z nauczycielem, pracy z podręcznikiem, ćwiczeń oraz materiałów przekazywanych elektronicznie.

100 tys. sal dostało zaplecze do prowadzenia takich lekcji

Dużą różnicą w porównaniu z początkiem pandemii jest wyposażenie. Wiosną 2020 roku nauczyciele często prowadzili zajęcia z prywatnego laptopa, przy użyciu zwykłego mikrofonu i kamery wbudowanej w komputer. W 2026 roku zakończono wielką operację doposażania placówek. Program KPO objął 100 tys. zestawów przeznaczonych do 14 015 szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Jedna szkoła mogła otrzymać wiele kompletów – choćby do wyposażenia połowy swoich sal lekcyjnych.

Nie są to przy tym kolejne zwykłe laptopy. Typowy zestaw składa się z tabletu graficznego, słuchawek z mikrofonem, mikrofonu zbierającego dźwięk z sali, kamery, wysokiego statywu i koncentratora USB. Dzięki temu nauczyciel może na przykład pisać równania na tablecie, pokazywać doświadczenie kamerą albo prowadzić lekcję hybrydową dla części klasy przebywającej poza szkołą. Samorządy publikujące informacje o dostawach potwierdzały, iż sprzęt fizycznie trafiał do szkół w maju, czerwcu i kolejnych miesiącach 2026 roku.

Równolegle program cyfryzacji przewiduje przekazanie szkołom 735 tys. laptopów, tabletów i laptopów przeglądarkowych przeznaczonych do dyspozycji uczniów. MEN wskazuje 16 511 placówek objętych tym elementem wsparcia. Sprzęt pozostaje wyposażeniem szkół, co pozwala placówkom wykorzystywać go również wtedy, gdy pojawia się konieczność nauki poza budynkiem.

Zdalne wracało już przed tegoroczną falą mrozów

Przepisy nie funkcjonują wyłącznie na papierze. Jesienią 2025 roku problemy pojawiły się w Kielcach. W dwóch placówkach trwała termomodernizacja, a temperatura w budynkach była zbyt niska. Uczniowie części klas Szkoły Podstawowej nr 33 przeszli wtedy na naukę zdalną, a zajęcia zawieszono również w VI Liceum Ogólnokształcącym. Nie była to pandemia ani ogólnopolska decyzja Ministerstwa Edukacji, ale lokalna konsekwencja warunków panujących w konkretnych budynkach.

Podobny mechanizm może zadziałać po awarii ciepłowni, uszkodzeniu instalacji w szkole, powodzi, poważnej awarii infrastruktury czy innym nadzwyczajnym zdarzeniu. Dlatego wyposażenie do zdalnych zajęć nie należy traktować jako zapowiedzi kolejnego ogólnopolskiego zamknięcia szkół. To raczej techniczne zabezpieczenie na wypadek sytuacji, które rzeczywiście już się zdarzają.

Te zasady obowiązują w roku szkolnym 2026/2027 i nie wygasają za rok

Rodzice mogą pamiętać pandemiczne rozporządzenia, które wprowadzano na kilka tygodni, przedłużano i później uchylano. Obecny art. 125a Prawa oświatowego działa inaczej. To stały przepis ustawy, obowiązujący niezależnie od COVID-19. Oznacza to, iż mechanizm normalnie obowiązuje w rozpoczętym właśnie roku szkolnym 2026/2027.

Na dziś nie ma również przepisu mówiącego, iż możliwość nauczania na odległość kończy się wraz z czerwcem 2027 roku. o ile ustawodawca nie zmieni prawa, takie same zasady będą obowiązywały również w roku szkolnym 2027/2028 i w kolejnych latach. Zdalna edukacja przestała być rozwiązaniem stworzonym na jedną pandemię i stała się awaryjnym sposobem zapewnienia ciągłości nauki.

Szkoła zamknięta, a rodzic musi iść do pracy. Nie ma automatycznego „wolnego”

Największy praktyczny problem zaczyna się wtedy, gdy rano przychodzi wiadomość: jutro szkoła jest zamknięta. Samo przejście dziecka na naukę zdalną nie powoduje automatycznie, iż rodzic może zostać w domu z zachowaniem pełnego wynagrodzenia. Sytuacja zależy przede wszystkim od wieku dziecka, sposobu zamknięcia placówki oraz uprawnień przysługujących konkretnemu pracownikowi.

Jeżeli doszło do nieprzewidzianego zamknięcia szkoły, ubezpieczony rodzic zdrowego dziecka, które nie ukończyło 8 lat, może skorzystać ze zwykłego zasiłku opiekuńczego. ZUS uznaje zamknięcie za nieprzewidziane, gdy rodzic dowiedział się o nim mniej niż 7 dni wcześniej. Zasiłek może przysługiwać maksymalnie przez 60 dni w roku kalendarzowym, przy czym jest to wspólny limit dotyczący opieki i nie mnoży się przez liczbę dzieci ani rodziców. Co do zasady nie przysługuje, o ile we wspólnym gospodarstwie domowym znajduje się osoba mogąca zapewnić dziecku opiekę. Miesięczny zasiłek opiekuńczy wynosi 80 proc. podstawy jego wymiaru.

Tę możliwość ZUS przypominał również bezpośrednio podczas lutowych mrozów w 2026 roku. Nie chodzi więc o dawny dodatkowy zasiłek covidowy, ale o zwykłe, przez cały czas obowiązujące przepisy dotyczące nieprzewidzianego zamknięcia szkoły. Podstawą jest faktyczne zamknięcie placówki lub odpowiedniej części jej działalności, a nie sama decyzja rodzica, iż ze względu na pogodę nie pośle dziecka na lekcje.

Dziecko ma 10 lat? Tutaj sytuacja rodzica wygląda inaczej

Zwykły zasiłek z powodu nieprzewidzianego zamknięcia szkoły dotyczy zdrowego dziecka do ukończenia 8 lat. o ile uczeń ma 9, 10 czy 13 lat, samo zamknięcie szkoły z powodu mrozu nie tworzy analogicznego prawa do zasiłku. Rodzic zatrudniony na umowę o pracę może jednak skorzystać z innych przysługujących mu rozwiązań.

Jednym z nich jest art. 188 Kodeksu pracy. Pracownik wychowujący przynajmniej jedno dziecko w wieku do 14 lat ma w roku kalendarzowym 2 dni albo 16 godzin płatnego zwolnienia od pracy. Uprawnienie jest wspólne dla rodziców – mogą się nim podzielić, ale liczba dzieci nie zwiększa jego wymiaru. o ile więc rodzice wykorzystali te 2 dni wcześniej, kolejne nagłe zamknięcie szkoły nie tworzy nowego limitu.

Sytuacja rodzica Co może zrobić?
Zdrowe dziecko poniżej 8 lat, szkołę nieprzewidzianie zamknięto Możliwy zasiłek opiekuńczy, jeżeli spełnione są warunki ZUS
Dziecko do 14 lat 2 dni lub 16 godzin zwolnienia z art. 188 Kodeksu pracy
Praca pozwala na wykonywanie obowiązków z domu Można uzgodnić z pracodawcą pracę zdalną
Okazjonalna praca zdalna Można wnioskować o maksymalnie 24 dni w roku
Rodzic dziecka do 4 lat Wniosek o pracę zdalną pracodawca co do zasady powinien uwzględnić, chyba iż uniemożliwia to organizacja lub rodzaj pracy

Szkoła przechodzi na zdalne, ale zakład pracy rodzica nie przechodzi razem z nią

To rzecz, którą szczególnie łatwo pomylić po doświadczeniach z pandemii. Dyrektor szkoły może zdecydować, iż dzieci od środy uczą się z domu, ale nie daje to rodzicom automatycznego prawa do pracy zdalnej. Pracownik może poprosić o okazjonalną pracę zdalną – Kodeks pracy przewiduje do 24 takich dni w roku – ale nie jest to uniwersalne prawo do jednostronnego pozostania w domu w dowolnym momencie.

Silniejszą ochronę mają między innymi pracownicy wychowujący dziecko do ukończenia 4 lat. Ich wniosek o pracę zdalną pracodawca co do zasady powinien uwzględnić, chyba iż nie pozwala na to organizacja pracy albo rodzaj wykonywanych obowiązków. Z kolei rodzic dziecka do 8 lat może wystąpić o elastyczną organizację pracy, obejmującą także pracę zdalną, ale taki wniosek składa się co najmniej 21 dni przed planowanym rozpoczęciem. To dobre rozwiązanie do zaplanowania dłuższego okresu, ale słabe narzędzie, gdy szkoła wieczorem informuje o zamknięciu od następnego ranka.

Dla nauczyciela zdalne również nie oznacza wolnego

Jeżeli szkoła uruchamia kształcenie na odległość, nauczyciele normalnie wykonują pracę, tylko w zmienionej formie. choćby w pierwszych dniach nagłego zawieszenia zajęć sytuacja nie oznacza automatycznej utraty wynagrodzenia. Podczas lutowych mrozów MEN wskazywało, iż nauczycielowi pozostającemu w gotowości do pracy przysługuje wynagrodzenie zasadnicze.

Dyrektor musi natomiast zorganizować sposób prowadzenia zajęć, poinformować o nim uczniów i rodziców oraz zgłosić przyjęte rozwiązanie organowi prowadzącemu i nadzorowi pedagogicznemu. W przypadku większej awarii może więc wyglądać to zupełnie inaczej niż podczas COVID-19: w poniedziałek i wtorek zajęcia stacjonarne są zawieszone, a szkoła organizuje system, natomiast od środy uczniowie zaczynają normalny plan w formule zdalnej albo mieszanej.

Nie ma planu zamknięcia szkół. Jest system przygotowany na sytuację, która już się zdarzała

100 tys. zestawów do zdalnych lekcji, setki tysięcy urządzeń dla uczniów i stałe przepisy dotyczące kształcenia na odległość mogą brzmieć jak przygotowania do kolejnego wielkiego zamknięcia szkół. Nie ma jednak informacji o planowanym ogólnopolskim przejściu na nauczanie zdalne. Dzisiejszy system został skonstruowany przede wszystkim po to, żeby lokalna awaria, silny mróz, powódź czy inne zagrożenie nie oznaczały wielodniowej przerwy w edukacji.

I właśnie zima 2025/2026 pokazała, iż nie jest to scenariusz hipotetyczny. W Warszawie jednego dnia zajęcia zawiesiło 46 placówek, na Mazowszu liczba zamkniętych szkół przekraczała 200, a w całym kraju w najtrudniejszym momencie ponad 500 szkół jednocześnie nie prowadziło normalnych lekcji stacjonarnych. W roku szkolnym 2026/2027 przepisy pozostają takie same, ale szkoły mają już znacznie więcej sprzętu niż kilka lat wcześniej. o ile więc nadchodzącej zimy pojawi się podobna fala mrozów lub duża awaria ogrzewania, pierwsze 2 dni mogą oznaczać zawieszenie zajęć, ale od 3. dnia prawo zakłada powrót do nauki – tyle iż z domu.

Idź do oryginalnego materiału