Gdy Magdalena dowiedziała się, iż spodziewa się dziecka, atmosfera w domu wypełniła się ciężkim milczeniem. Rodzina nie mogła pojąć, jak to możliwe, iż angażuje się w taki związek z człowiekiem, którego według nich niedługo może już tu nie być.
Magdalena była zwyczajną dziewczyną z Krakowa, wychowana w przeciętnej polskiej rodzinie. Od zawsze miała wsparcie mamy i ojczyma, który traktował ją jak własną córkę. Czuła się kochana, wiedziała, iż ma na kogo liczyć, ale przyszłość była niepewna. Ukończyła liceum i chociaż maturę zdała, o indeks musiała mocno zawalczyć, bo angielski nie należał do jej najmocniejszych stron.
Postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zaczęła szukać korepetytora. Wybór padł na Dawida, Polaka z Poznania, którego poleciła znajoma. Dawid przez kilka lat mieszkał w Warszawie, gdzie uczył się i dawał prywatne lekcje angielskiego. Początkowo nauka szła opornie. Magdalena stresowała się, czuła się niepewnie, ale z czasem między nimi zrodziła się nić porozumienia. Podobało jej się jego ciepło, zrozumienie i cierpliwość. Zostali parą, a rozstania były coraz trudniejsze.
Kiedy Magdalena zobaczyła dwie kreski na teście, rodzina zareagowała gniewem i łzami. Według nich Dawid był ledwie epizodem, a ona zostanie sama z dzieckiem, które przez urodę i zachowanie będzie się wyróżniać wśród rówieśników. Opór najbliższych był druzgocący wyobrażali sobie Magdę jako samotną matkę, marzącą o ich akceptacji i wsparciu.
Po studiach Dawid dostał pracę w Gdańsku. Wyjechał, ale nie zerwał więzi. Codziennie rozmawiali przez telefon, widywali się przez Internet, z niecierpliwością czekając na narodziny córki. Kiedy w końcu przyszła na świat, Magdalena odetchnęła z ulgą. Ale chłód i niechęć ze strony rodziny stały się nie do zniesienia. Postanowiła dla siebie i dziecka wyjechać do Gdańska, by zbudować tam życie.
Jednak życie na Pomorzu okazało się trudne. Osiedlili się w bloku, wśród obcych ludzi i zimnych, północnych wiatrów. Przez długi czas nie mogli się odnaleźć tęsknota i poczucie wyobcowania nie dawały spokoju. niedługo urodziła im się druga córeczka, Julia. Rodzina rok za rokiem nie odzywała się, a Magda wiedziała, iż nie poświęci swojego szczęścia dla ich pozornej aprobaty.
Patrzyli na siebie z Dawidem zmęczeni, ale pełni nadziei. Planują wyjechać do Kanady, wierząc, iż wśród kanadyjskich rodzin znajdą akceptację, której w Polsce nigdy nie zaznali. W sercach mieli jedno marzenie żeby ich córki dorastały w świecie, gdzie miłość nie zna granic, a ludzi nie dzielą pochodzenie czy wygląd.










