Szokująca propozycja: Nieznajoma odwiedza szefową, szantażuje ją ciążą z jej mężem i żąda trzech milionów złotych za milczenie – historia walki o rodzinę, zdrady, dramatycznych wyborów i niezwykłego daru losu w polskich realiach

twojacena.pl 2 dni temu

Zamknęłam laptopa i zebrałam się do wyjścia z biura. Już prawie byłam przy drzwiach, kiedy sekretarka wpadła do mojego gabinetu.

Pani Marto, przyszła do pani jakaś młoda kobieta. Twierdzi, iż to prywatna sprawa.
Wpuść ją, niech wejdzie.

Do pokoju weszła niska, kręcona dziewczyna w krótkiej spódniczce.
Dzień dobry. Mam na imię Jagoda. Chciałabym zaproponować pani pewien układ.
Dzień dobry, Jagodo. interesująca jestem, o co chodzi, bo nie przypominam sobie, żebym panią znała
Ja za to dobrze znam się z pani mężem, Konradem. Proszę.
Podsunęła mi kartkę. Spojrzałam na nią i zaczęłam czytać.
Jagoda Piotrowska, ciąża 5-6 tygodni.

Co to ma znaczyć? Nic nie rozumiem Po co mi to pokazujesz?
Nie ma co się zastanawiać. Jestem w ciąży z pani mężem.
Z niedowierzaniem spojrzałam na dziewczynę. No tego jeszcze brakowało
Czego adekwatnie pani ode mnie chce? Gratulacji?
Nie. Chcę pieniędzy. o ile kocha pani swojego męża
Za co pieniądze, jeżeli można zapytać?
Robię aborcję i znikam z życia Konrada. On choćby nie wie o ciąży. Pani jest pierwsza, do której przyszłam. jeżeli odmówi pani pomocy, on pójdzie do mnie, bo pani jest bezpłodna, nie może mieć dzieci. Wszystko o pani wiem. Więc?

Miałam mętlik w głowie. Chwilę milczałam.

Ile chcesz za tę tajemnicę?
Trzysta tysięcy złotych. To dla pani drobne, a dzięki nim mąż zostanie przy pani na stare lata…
Jakie to wielkoduszne! Zostaw mi swój numer, przemyślę to i się odezwę.
Oby nie za późno. Termin aborcji gwałtownie minie

Jagoda napisała numer na kartce i wyszła powoli z gabinetu.

Pani Marto, wychodzi już pani? Tam techniczni czekają
Złożyłam kartkę na pół i schowałam do torebki.
Tak, już idę. Do zobaczenia jutro, Aniu!

Wyszłam z biura i wsiadłam do samochodu. Co to miało być? Kim jest ta Jagoda? Czy Konrad naprawdę zrobił jej dziecko?

W domu, znowu przejrzałam dokładnie kartkę. Muszę to przemyśleć, zaraz wróci Konrad

Kochanie, już jestem! Cudownie tu pachnie, co takiego zrobiłaś?
Wejdź, to się przekonasz

Konrad wszedł do kuchni, przecierając ręce.
Dlaczego tak na mnie patrzysz? Robisz się przerażająca
Konrad, kim jest Jagoda Piotrowska?
Pracuje w jednej z firm, z którymi współpracuję A czemu pytasz?
Proszę bardzo, jest w ciąży z tobą. Spójrz.
Konrad zdziwiony złapał kartkę, przebiegł wzrokiem po tekście.
To niemożliwe Nic mnie z nią nie łączyło. Skąd to się wzięło?
Nie wiem, ona chce trzysta tysięcy złotych za aborcję. W przeciwnym wypadku grozi, iż odejdziesz do niej, bo nie mogę mieć dzieci.
Totalny absurd Przysięgam ci, Marto, nie mam pojęcia, o czym ona mówi. Chce po prostu zarobić
Wiem. Choć nie uważam cię za świętego, ale wyczuwam ludzi i wiem, iż ona kłamie. Chce wyłudzić pieniądze.
Nie mam nic do ukrycia, możesz mnie sprawdzić jak tylko chcesz. Tylko ty się dla mnie liczysz
W porządku. Chodźmy jeść.

Następnego dnia zadzwoniłam pod numer, jaki zostawiła Jagoda, i poprosiłam, by przyszła do mojego biura. Jagoda zjawiła się po pół godzinie.

Słuchaj, Jagodo. Konrad nie jest ojcem tego dziecka. Wierzę mu. Nie udało się wyłudzić pieniędzy. Rób, co chcesz.
Dziwi mnie pani święta wiara w niego. Przeglądała się pani ostatnio w lustrze? Ma pani czterdzieści lat, a zawsze można znaleźć kogoś młodszego i ładniejszego.
Chcesz coś jeszcze powiedzieć?
Owszem. Sprzedam pani to dziecko. Może pani zrobić wszystkie badania ojcem jest Konrad. Mam sto procent pewności.
Mówiłaś, iż nie uprawiałaś z nim seksu… Jak to możliwe?
Opowiem prawdę. Półtora miesiąca temu na firmowej integracji poznałam Konrada. Słyszałam, iż jest żonaty z bogatą kobietą, która nie może mieć dzieci. Idealny kandydat, żeby zarobić. Próbowałam go uwieść, ale nie reagował; normalnie mężczyźni szaleją na mój widok.
Jestem młoda, ładna, zgrabna. Postanowiłam więc działać inaczej. Moja siostra jest farmaceutką, dała mi odpowiedni proszek tracisz wspomnienia, jesteś nieprzytomny.
Dosypałam go Konradowi do napoju, zabrałam go do siebie do mieszkania. Był jak robot, nie wiedział, co robi.
Miałam wtedy owulację i oto jestem w ciąży. Konrad nic nie pamięta. Tak, to możliwe. Mam choćby nagranie.

Jagoda położyła telefon na stole, włączyła filmik. Konrad, kompletnie nagi, z nieobecnym wyrazem twarzy leżał na łóżku, nie reagując na nic.

Dla mnie aborcja to żaden problem, zdrowie dopisuje. Lubię łatwe pieniądze, a nie sądzę, żebym zgłaszała to na policję, za wysokie ma pani stanowisko, za dużo plotek by się pojawiło.
Myślałam, iż się pani zgodzi na moją propozycję. Skoro nie, mogę urodzić i oddać dziecko. Trzysta tysięcy złotych i dziecko jest pani.
Szok. Jak to możliwe?
Jagoda, jesteś zwyczajną oszustką! Powinnaś trafić do więzienia!
Muszę jakoś sobie radzić, mam ogromne długi. Znalazłam bogatego sponsora, umarł nagle, zostały długi. Pani Marto, proszę przemyśleć. Oddzwonię za trzy dni.

Jagoda wyszła. Wypiłam szklankę wody i aż rozbolała mnie głowa. Co za sytuacja

Wieczorem opowiedziałam wszystko Konradowi. Był w szoku.
Zostałem zmanipulowany Pozwiemy ją
Konrad, różne rzeczy się teraz zdarzają. Sprawdźmy, czy to twoje dziecko. W Internecie pisało, iż można już po siódmym tygodniu ciąży zrobić badanie DNA.
Może to nasza szansa na dziecko? Myślałeś o tym?
Jeszcze jej dziękuj za pomysł! To wszystko paranoja! Nie zamierzam płacić za coś takiego!
Konrad wyszedł wściekły z pokoju.

Odpłynęłam myślami dziesięć lat wstecz
Na jednym roku na studiach byliśmy z Konradem. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wzięliśmy ślub i zamieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu. Po uczelni gwałtownie zrobiłam karierę wujek pomógł mi otworzyć własną firmę, dając kapitał na początek. Po kilku latach, zwróciłam mu pieniądze z nawiązką. Konrad otworzył sklep, ja prowadziłam swoją działalność. Brakowało nam tylko dziecka, ale nie wychodziło.

Któregoś wieczoru wracaliśmy z restauracji pieszo do domu. Pogoda była piękna, chcieliśmy się przejść.
Napadła na nas grupa pijanych chłopaków, jeden rzucił się z nożem na Konrada, ale ja zasłoniłam męża i dostałam cios w brzuch.
Lekarze walczyli o moje życie. Uratowali mnie, ale nie mogłam już mieć dzieci usunięto mi macicę i jajniki.
Przeżyłam to bardzo ciężko. Już nigdy nie będę mamą
Konrad wspierał mnie, jak umiał, miał wyrzuty sumienia. Wolałby zamienić się ze mną miejscami.

Czasem chodziłam do kościoła, zapalałam świeczki, modliłam się za bliskich. Często dawałam jałmużnę.
I tym razem dałam staruszce pod kościołem.
Dziękuję, kochana. Widzę, iż coś cię trapi, ale nie martw się powiedziała.
Mam wspaniałe życie, babciu, tylko dzieci nie mogę mieć Ciężko to przyjąć
Rozumiem cię. Sama nie miałam dzieci. Ale twoje dziecko pojawi się. I to w bardzo niezwykły sposób

Westchnęłam i poszłam dalej. Skąd mogła wiedzieć
Pogodziłam się z losem, zajęłam się pracą. Związek z Konradem stał się z czasem jeszcze mocniejszy. I nagle taka sytuacja.

Przekonałam Konrada, żeby zrobił test DNA, kiedy u Jagody była dziewiąta tydzień ciąży. Analiza potwierdziła ojcostwo.
No, i co teraz? Zapłacicie za dziecko? spytała z uśmiechem Jagoda.
Za taką sumę moglibyśmy znaleźć surogatkę za dużo mniejsze pieniądze. I nigdy tego nie zamierzaliśmy robić. Ale skoro tak się stało, damy ci sto pięćdziesiąt tysięcy. My otrzymamy dziecko, ty pieniądze. Wszystko spiszemy notarialnie.
Chciałam trzy sta, po co się targować?!
Warunki dyktujemy teraz my. Nie pasuje nie dostaniesz ani grosza. Dziękuj, iż nie zgłosiliśmy cię na policję. Mamy dobre serca

***
Konrad, wszystko załatwione. Będziemy mieć dziecko.
Po co to nam, Marto jeszcze jej zapłacimy
Może to los daje nam szansę, nie zmarnujmy jej

Całą ciążę Jagoda robiła badania, chodziła do lekarzy, dbała o siebie. Na czas urodził się zdrowy chłopczyk.
Jagoda zrzekła się praw, Konrad zabrał synka do domu. Jagoda wzięła pieniądze i zniknęła z naszego życia. Znajomym powiedzieliśmy, iż urodziła surogatka.
Dziękuję, iż urodziłaś dziecko mojego męża powiedziałam jej na pożegnanie.

Chłopczyk, Alek, zamieszkał z nami.
Konrad, patrz, jak bardzo cię przypomina
Tak sądzisz? Nie znam się na dzieciach ale rzeczywiście, przystojny jak ja
Pamiętasz tę staruszkę pod kościołem? Przewidziała, iż nasze dziecko pojawi się w niezwykły sposób
Konrad i ja patrzyliśmy, jak synek śpi. Co nas czeka, nie wiedzieliśmy, ale wtedy byliśmy naprawdę szczęśliwi
Widać, los spełnia nasze prośby, ale czasem niezwykle przewrotnymi ścieżkami

***
Po kilku miesiącach w wiadomościach zobaczyłam informację, iż odnaleziono martwą Jagodę w jej mieszkaniu. Policja bada sprawę. Zagrała aż za ostroW tamtym momencie poczułam dziwne ukłucie smutku choćby wobec Jagody, która przecież tyle bólu nam przysporzyła. Jej historia zakończyła się tragicznie, nim tak naprawdę się zaczęła. Przez kilka dni zastanawiałam się, czy mogliśmy postąpić inaczej. Potem pozwoliłam temu odejść.

Patrzyłam na Alka, bawiącego się z klockami na dywanie, a Konrad z książką w dłoni od czasu do czasu zerkał na synka z uśmiechem. Mimo wszystko, życie toczyło się dalej. Mój dom wypełnił się śmiechem, którego tak bardzo zabrakło przez lata. Każda kolejna noc, kiedy utulałam Alka do snu, była jak cichy cud.

Czasem, stojąc wieczorem przy oknie, wspominałam tamtą przepowiednię staruszki. Myślałam o tym, jak bardzo los potrafi zaskoczyć dając nadzieję tam, gdzie wydawała się niemożliwa. W naszej rodzinie nic nie było zwyczajne, ale była miłość, która przetrwała wszystko.

I choć Alek nigdy nie pozna swojej biologicznej matki, nie pozwolimy, by miał mniej miłości od innych dzieci. Będzie otoczony poczuciem bezpieczeństwa, ciepłem i szczerością. Już wiedziałam, iż kiedyś opowiem mu całą prawdę ale najpierw pozwolę mu po prostu być dzieckiem, naszym cudem zrodzonym z cieni i światła.

W nocy, kiedy czułam pod palcami małą dłoń Alka, modliłam się już nie o cud ale o to, bym potrafiła być taką matką, jakiej ode mnie potrzebuje. Bo czasem to, co najcenniejsze, rodzi się z bólu, pośród żalu i niepewności. Ale potem rozkwita i promienieje, jak śmiech dziecka o poranku.

To była moja odpowiedź na przewrotność losu. Otworzyłam serce na to, co przyszło, i wybrałam miłość. I z tą myślą mogłam spać spokojnie, wiedząc, iż wszystko choćby to, co dzieje się poza zasięgiem naszych rąk znalazło swoje miejsce.

Idź do oryginalnego materiału