Sztuczna inteligencja nie musi wywoływać masowych zwolnień, żeby poważnie zmienić rynek pracy. Najnowsze badanie amerykańskiego Uniwersytetu Stanforda pokazuje, iż największe problemy mogą mieć osoby dopiero rozpoczynające karierę zawodową. W grupie młodych pracowników zatrudnionych w zawodach szczególnie narażonych na automatyzację odnotowano niepokojącą różnicę sięgającą 19 procent względem zawodów mniej podatnych na AI. Podobne trudności z wejściem na rynek pracy widać już w Polsce.
Grafika poglądowa, stworzona przy pomocy AI.Przez lata obawiano się, iż rozwój sztucznej inteligencji doprowadzi do masowych zwolnień. Tymczasem pierwsze sygnały zmian mogą wyglądać zupełnie inaczej. Firmy niekoniecznie muszą redukować zatrudnienie wśród doświadczonych pracowników. Zamiast tego mogą ograniczać rekrutację nowych osób, wykorzystując AI do wykonywania części obowiązków, które dotychczas powierzano początkującym.
To szczególnie istotne dla absolwentów szkół wyższych, młodych programistów, pracowników administracyjnych i osób rozpoczynających karierę w zawodach wymagających pracy z informacjami. Ich problemem może być nie utrata już posiadanego stanowiska, ale brak możliwości zdobycia pierwszego doświadczenia zawodowego.
Autorzy badania Stanford Digital Economy Lab, Erik Brynjolfsson, Bharat Chandar i Ruyu Chen, przeanalizowali dane dotyczące milionów amerykańskich pracowników. Wyniki opublikowane 12 sierpnia 2026 roku obejmują informacje o zatrudnieniu do czerwca tego roku.
Okazało się, iż sytuacja młodych pracowników wyraźnie różni się w zależności od tego, jak bardzo wykonywany zawód jest podatny na wykorzystanie sztucznej inteligencji.
W grupie osób w wieku od 22 do 25 lat zatrudnienie w zawodach silniej narażonych na AI zmniejszyło się o około 11 procent między listopadem 2022 a czerwcem 2026 roku. W tym samym czasie zatrudnienie rówieśników w zawodach mniej narażonych wzrosło o około 10 procent.
Badacze oszacowali, iż gdyby zatrudnienie młodych w bardziej narażonych zawodach podążało za trendem obserwowanym w mniej narażonych, byłoby w tej chwili o około 19 procent wyższe.
Nie oznacza to, iż sztuczna inteligencja zlikwidowała co piąte miejsce pracy. Badanie wykazuje wyraźną różnicę między grupami zawodowymi, ale nie pozwala jeszcze jednoznacznie ustalić, jaka jej część została bezpośrednio spowodowana przez AI.
Największy problem? Firmy nie zwalniają, tylko przestają zatrudniać
Jednym z najważniejszych ustaleń badania jest sposób, w jaki zmienia się zatrudnienie. Naukowcy nie zaobserwowali powszechnej fali zwolnień wywołanej przez sztuczną inteligencję. Zauważyli natomiast, iż w zawodach bardziej narażonych na automatyzację ograniczana jest przede wszystkim rekrutacja młodych pracowników.
Mechanizm można wyjaśnić prostym przykładem. Firma zatrudnia pięciu doświadczonych specjalistów i dotychczas przyjmowała dwóch początkujących pracowników, którym powierzano przygotowywanie raportów, podstawowe analizy, porządkowanie danych czy tworzenie prostych materiałów. o ile część tych obowiązków może zostać zautomatyzowana, pracodawca może uznać, iż zatrudnianie kolejnych osób nie jest konieczne.
Dotychczasowi pracownicy zachowują stanowiska, a firma przez cały czas funkcjonuje. W statystykach zwolnień nie pojawia się żaden spektakularny wzrost. Problem zaczyna się jednak po stronie osób, które chciałyby dopiero rozpocząć karierę.
Jest to przykład możliwego mechanizmu, a nie opis konkretnej firmy objętej badaniem Stanforda. Pokazuje jednak, dlaczego zmiany w zatrudnieniu mogą być mniej widoczne niż tradycyjne redukcje etatów.
Doświadczenie zawodowe staje się coraz cenniejsze
Badacze zwrócili uwagę na kolejną istotną różnicę. Sztuczna inteligencja szczególnie dobrze radzi sobie z wykorzystywaniem wiedzy opisanej w podręcznikach, dokumentacji, procedurach i cyfrowych bazach informacji.
Tymczasem doświadczeni pracownicy posiadają także wiedzę praktyczną, którą znacznie trudniej sprowadzić do zestawu instrukcji. Potrafią rozpoznawać nietypowe sytuacje, oceniać ryzyko, wykorzystywać doświadczenie zdobyte przez lata i podejmować decyzje w warunkach niepewności.
Wyniki Stanforda wskazują, iż w zawodach opartych na takiej wiedzy doświadczeni pracownicy radzą sobie lepiej niż osoby dopiero rozpoczynające karierę.
Może to prowadzić do paradoksalnej sytuacji. Pracodawcy będą przez cały czas poszukiwać specjalistów z wieloletnim stażem, ale jednocześnie ograniczać zatrudnianie ludzi, którzy dopiero muszą ten staż zdobyć.
Powstaje wówczas pytanie o przyszłość całych branż: skąd za kilka lub kilkanaście lat wezmą się doświadczeni pracownicy, o ile dzisiaj zabraknie miejsc pozwalających początkującym nauczyć się zawodu?
Polska również ma problem. Na jedną ofertę przypada niemal 100 kandydatów
Niepokojące sygnały można znaleźć także w Polsce. W raporcie „Junior na rynku pracy 2026”, opracowanym na podstawie danych portali justjoin.it i rocketjobs.pl, przeanalizowano sytuację młodych osób poszukujących zatrudnienia.
W branży IT udział ofert przeznaczonych dla juniorów spadł z około 12 procent w latach 2021–2022 do zaledwie 4,8 procent w pierwszej połowie 2026 roku. Chociaż liczba ofert dla początkujących zaczęła ponownie rosnąć w 2025 roku, wciąż pozostawała znacznie poniżej poziomu z okresu największego zainteresowania zatrudnianiem nowych pracowników.
Konkurencja jest ogromna. W pierwszym półroczu 2026 roku na jedno ogłoszenie dla juniora w IT przypadało średnio niemal 100 aplikacji. W przypadku stanowisk związanych z Pythonem było to około 170, a JavaScriptem choćby 236.
Dla porównania, wśród ofert dotyczących pozostałych zawodów umysłowych na rocketjobs.pl stanowiska juniorskie stanowiły 21,5 procent ogłoszeń. Pokazuje to, iż sytuacja początkujących pracowników różni się w zależności od branży.
Dane z Polski nie dowodzą, iż wszystkie te zmiany wywołała sztuczna inteligencja. Znaczenie miały również wcześniejsze ograniczenia zatrudnienia w sektorze technologicznym, sytuacja gospodarcza i polityka kosztowa przedsiębiorstw. Trudno jednak ignorować fakt, iż coraz więcej zadań wykonywanych dotychczas przez początkujących pracowników można wspierać lub częściowo automatyzować dzięki AI.
Ponad pięć milionów stanowisk w Polsce może podlegać częściowej automatyzacji
Skala potencjalnych zmian wykracza daleko poza informatykę. Według opublikowanego w 2025 roku raportu NASK i Międzynarodowej Organizacji Pracy ponad pięć milionów stanowisk w Polsce, czyli około 30,3 procent, może zostać częściowo zautomatyzowanych z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji.
Ponad 800 tysięcy osób pracowało natomiast w zawodach zakwalifikowanych do grupy o najwyższej podatności na automatyzację.
Nie oznacza to, iż osoby te stracą zatrudnienie. Automatyzacja wybranych obowiązków może również prowadzić do zwiększenia wydajności, powstawania nowych zadań oraz zmian w sposobie wykonywania pracy.
Warto jednak zwrócić uwagę, iż szczególnie podatne na wykorzystanie AI są niektóre zadania biurowe, związane z dokumentacją, przetwarzaniem informacji i przygotowywaniem standardowych materiałów. To właśnie tego rodzaju obowiązki często stanowią punkt wyjścia dla początkujących pracowników.
Największe pytanie dotyczy przyszłości młodego pokolenia
Jeżeli ograniczanie zatrudnienia początkujących pracowników stanie się trwałym zjawiskiem, konsekwencje mogą wykraczać poza sam rynek pracy.
Późniejsze rozpoczęcie kariery zawodowej oznacza możliwość opóźnienia uzyskania samodzielności finansowej, wyprowadzki z rodzinnego domu czy podjęcia decyzji o zakupie mieszkania. Dłuższy okres poszukiwania pierwszego zatrudnienia może także utrudnić zdobywanie doświadczenia i osiąganie wyższych zarobków w kolejnych latach.
Jednocześnie firmy, które dziś ograniczają zatrudnianie młodych, mogą w przyszłości stanąć przed problemem braku odpowiednio przygotowanych specjalistów.
Naukowcy ze Stanforda podkreślają jednak, iż nie można jeszcze przesądzić, czy obserwowane tendencje będą się pogłębiały, ustabilizują się, czy też ulegną odwróceniu. Dotychczasowe wyniki stanowią sygnał ostrzegawczy, a nie dowód nieuchronnej likwidacji stanowisk.
Jedno jest natomiast pewne: dyskusja o sztucznej inteligencji i zatrudnieniu nie powinna koncentrować się wyłącznie na liczbie zwalnianych pracowników. Równie ważne jest to, ile osób otrzymuje możliwość rozpoczęcia kariery.
Bo dla młodego człowieka najpoważniejszym problemem może okazać się nie to, iż technologia odbierze mu dotychczasową pracę, ale to, iż nigdy nie dostanie szansy, by ją zdobyć.







