Oficjalne kroniki watykańskie milczą na ten temat, ale ludzka pamięć okazuje się trwalsza niż papier. W Stryszowej, małej wiosce w gminie Gdów, wciąż żyje niezwykłe wspomnienie. To opowieść o potajemnych lekcjach religii, odwadze tutejszych gospodarzy i młodym kapłanie, Karolu Wojtyle, który z zachwytem patrzył stąd na polskie pogórze.
Dziś, przeglądając oficjalne biografie św. Jana Pawła II, dowiadujemy się głównie o jego posłudze w pobliskiej Niegowici w latach 1948–1949 czy późniejszych, wielkich wizytacjach biskupich w Gdowie. Jednak najpiękniejsze, najbardziej ludzkie historie zapisały się nie w opasłych tomach, ale na podwórkach prywatnych domów. Jednym z takich miejsc jest budynek pod numerem 22 w Stryszowej.
W czasach PRL-u, gdy komunistyczne władze zacięcie walczyły z Kościołem i ostatecznie w 1961 roku całkowicie wyrzuciły lekcje religii ze szkół, polskie wsie odpowiedziały cichym, ale stanowczym oporem. Lekcje katechezy przeniosły się do prywatnych domów. Archidiecezja Krakowska stworzyła gęstą sieć takich potajemnych punktów.
Dla Stryszowej takim schronieniem dla wiary stał się dom numer 22. To tam, ryzykując nękaniem przez ówczesną bezpiekę i karami finansowymi, gospodarze otwarli drzwi dla lokalnych dzieci, by miały gdzie uczyć się religii.
Z tamtych trudnych, ale niezwykle podniosłych lat zachowała się jedna, bezcenna opowieść, którą przez lata przekazywała w tej chwili śp. pani Aniela. Wspominała ona niezwykły moment, który idealnie oddaje charakter przyszłego papieża.
Po skończonych naukach lub w przerwie duszpasterskiego spotkania, ks. Karol Wojtyła wyszedł na południową stronę za dom numer 22. Oczom młodego kapłana, zakochanego w polskich górach i pieszych wędrówkach, ukazała się malownicza, otwarta panorama Pogórza, za którą w pogodne dni majaczą szczyty Beskidów. Wojtyła zatrzymał się, odetchnął głęboko i z adekwatną sobie bezpośredniością oraz zachwytem powiedział do gospodarzy:
„Pięknie tu macie, piękne widoki”.
Te proste słowa były czymś więcej niż tylko pochwałą krajobrazu. W ustach kapłana, który zawsze szukał Boga w murach kościoła i w pięknie stworzenia, były one formą głębokiego, serdecznego podziękowania za gościnę i odwagę, jaką rodzina wykazała, otwierając swój dom dla Boga i drugiego człowieka.
Niezależnie od tego, czy Karol Wojtyła stanął na tym podwórku jeszcze jako młody, pełen energii wikary z sąsiedniej Niegowici, czy też kilkanaście lat później jako kardynał wizytujący gdowską parafię – dom w Stryszowej 22 stał się częścią wielkiej, świętej historii.
Choć świat zmienił się nie do poznania, widok na południe ze Stryszowej pozostał ten sam. Dziedzictwo tamtego spotkania i pamięć o tych słowach przypominają, iż wielka historia działa się tuż obok nas – na wyciągnięcie ręki, za progiem skromnego, wiejskiego domu, dziś mocno zarośniętego zielenią.







![Zwiedzili Sejm z posłem Grabowskim. "Super młodzież!" [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/866609375_2344700446349498_3790663288554223857_n.jpg)

