Tajemnica z podlaskiego miasteczka: niezwykłe losy pięknej Larysy, trzy syny-bez ojca, plotki sąsiad…

polregion.pl 23 godzin temu

Tajemnica
W małym miasteczku, bardziej przypominającym wieś, mieszkała sobie dziewczyna o imieniu Jadwiga. Pewnego dnia jej mama, która wierzyła w przeróżne przesądy i zabobony, zabrała córkę do miejscowej wróżki.

Ta rozłożyła karty i rzekła:
Szczęśliwa będzie twoja Jadwiga. Wszystko jej się w życiu ułoży. Tylko mężczyzny przy niej nie widzę.
Jadwiga miała wtedy jakieś dziesięć lat. Słowa tajemniczej staruszki głęboko wbiły się jej w pamięć, choć nie do końca zrozumiała ich znaczenie.

Lata mijały. Jadwiga wyrosła na rosłą, piękną pannę. Miejscowi chłopcy nie mogli od niej oderwać oczu. Jednak żadnemu nie dawała prawdziwej nadziei. Spotykała się to z jednym, to z drugim, ale nigdy na dłużej.

Po liceum nigdzie nie wyjechała, choć uczyła się dobrze. Została pracować w miejscowej mleczarni. Plotkowano, iż ma romans z jakimś kierownikiem, ale nikt ich razem nie widział.

Kobiety w zakładzie ostrzegały nowe pracownice:
Uważaj, Jadwiga, nie ugrzęźnij tu na zawsze! choćby się nie obejrzysz, a życie ci przeleci. Lepiej byś pojechała do miasta. Z twoją urodą tam się o ciebie pobiją!

Jadwiga przysłuchiwała się, uśmiechała lekko i nie wdawała się w dyskusje.

Aż tu nagle po całej okolicy rozniosła się wieść: Jadwiga jest w ciąży!
Zaraz rozpoczęła się dyskusja: kto i kiedy uszczęśliwił najpiękniejszą dziewczynę w okolicy? Rozmyślano, snuto domysły, ale ostatecznie nikt nie dowiedział się, kto jest ojcem dziecka.

Matka Jadwigi nie rozważała długo:
Dorobiłaś się! Wstyd przyniosłaś! Radź sobie sama, jak potrafisz. Na mnie nie licz. Poradziłaś sobie z jednym, to wychowaj i dziecko. I jeszcze coś myśl, gdzie będziesz mieszkać. Miesiąc ci daję.

Dobrze, mamo odpowiedziała ze spokojem Jadwiga odejdę. Tylko potem już mnie nie wołaj.

Po dwóch tygodniach Jadwiga kupiła mały domek razem z całym wyposażeniem. Miała szczęście, bo dzieci dawnej właścicielki zabrały ją do miasta i sprzedały dom praktycznie za grosze. Skąd kobieta w ciąży wzięła choćby te niewielkie pieniądze to do dzisiaj tajemnica.

Potem zaczęły dziać się cuda. Domek bardzo gwałtownie został odnowiony i zaczął wyglądać nowocześnie. Wokół postawiła nowy płot, na podwórzu pojawiła się studnia. Przyjeżdżali jacyś ludzie, wszystko robili błyskawicznie.

Później sąsiedzi widzieli, jak kurier przywozi Jadwidze paczki ze sprzętem AGD i nowe meble. Sama Jadwiga promieniała była pogodna i uśmiechnięta. W żaden sposób nie wyglądała na porzuconą nieszczęśnicę.

Jesienią urodził się jej syn Staś. Przed domkiem pojawił się nowiutki, niebieski wózek. Jadwiga gwałtownie wróciła do formy po porodzie. Była jeszcze piękniejsza, zawsze zadbana, elegancko ubrana, chodziła po miasteczku z podniesioną głową, w pełni zadowolona z życia.

W domu nie miała łatwo: maluszek, kawałek ogrodu, trzeba napalić w piecu, skoczyć do sklepu, prania całe góry. Jednak młoda mama się nie skarżyła. Od dziecka przyzwyczajona do pracy, ze wszystkim radziła sobie sama. Nigdy na nic się nie żaliła.

Sąsiadki, widząc jak Jadwiga jest pracowita i porządna kobieta, polubiły ją. Zdarzało się, iż popilnowały Stasia, gdy musiała gdzieś gwałtownie wyjść. Pomagały też z warzywniakiem: a to mąż przyjdzie grządki przekopać, a to same pomogą w plewieniu. Ale ogółem Jadwiga radziła sobie bez niczyjej pomocy.

Staś miał około dwóch lat, kiedy jedna z sąsiadek wpadła do drugiej z szeroko otwartymi oczami:
Widzisz?!
Co?
Nasza Jadwiga znowu w ciąży!
Daj spokój, chyba ci się przewidziało!
Wcale nie! Idź zobacz sama!

I znów miasteczko huczało od plotek o Jadwidze. Co tylko nie wymyślali! Najbardziej jednak wszystkich ciekawiło kto tym razem zapłodnił tę piękność?
Zadziwiające, ale nikt nie był w stanie wskazać żadnego podejrzanego. Nikt jej z żadnym mężczyzną nie widział.

Jadwiga nie przejmowała się plotkami. Żyła po swojemu. Tym razem na podwórzu pojawiła się nowa łaźnia. Gazownicy, odchodząc od planu, podłączyli jej gaz. W ogrodzie wyrosła nowoczesna szklarnia z poliwęglanu. Była droga.

Skąd samotna kobieta ma tyle pieniędzy?! pytali wszyscy, pewnie ma jakiegoś wpływowego adoratora! Ale prawdziwa tajemnica Jadwigi pozostała nieodkryta i tym razem.

Niedługo potem na podwórku znów stanął niebieski wózek. Staś miał brata Adasia.

A po dwóch latach jeszcze jednego, Michała.

Trzech synów miała Jadwiga, a nikt nie wiedział, kto jest ich ojcem.

Jedni się z niej śmiali i uważali ją za dziwaczkę. Inni, widząc, iż dzieci są zadbane i zdrowe, iż Jadwiga sama nie pije, haruje od świtu do nocy, podziwiali jej odwagę.

Byli i tacy, którzy wytykali ją palcami, obmawiali za plecami i stawiali za negatywny przykład swoim córkom.

Matka Jadwigi nie potrafiła jej zrozumieć, wstydziła się oraz nie próbowała choćby poznać wnuków.

A Jadwiga wciąż chodziła z podniesioną głową i nic sobie z tego nie robiła.

Mijał czas. Aż pewnego dnia pod dom Jadwigi podjechał luksusowy samochód. Wysiadł z niego dyrektor mleczarni pan Zbigniew Majewski z wielkim bukietem kwiatów. Wszedł do domu, i nim się ludzie obejrzeli, wokół zebrał się tłumek sąsiadów i przechodniów. Wszyscy się zastanawiali:
Co się dzieje? Po co pan Zbigniew, szanowany człowiek, przychodzi do Jadwigi z kwiatami w biały dzień?

Wszyscy wiedzieli, iż rok wcześniej dyrektor pochował żonę. Kobieta przez wiele lat była przykuta do łóżka, a on sam się nią opiekował. Owszem, korzystał czasem z opiekunki, ale nigdy jej nie zostawił.

Kiedy Jadwiga odprowadzała gościa, przed domem zebrał się spory tłum, więc dziewczyna była trochę zmieszana. Wtedy pan Zbigniew objął ją i pocałował przy wszystkich. Potem głośno oznajmił:
Jadwiga zgodziła się zostać moją żoną. Zapraszamy wszystkich na nasze wesele razem z naszymi synami!

Zapanowała cisza jak makiem zasiał. Wszyscy patrzyli na szczęśliwą parę i nie wierzyli własnym oczom. Dopiero teraz zorientowano się, do kogo podobni są Jadwigi chłopcy

W jednej chwili wszyscy zaczęli im gratulować

Po ogromnym, hucznym weselu, Zbigniew przeprowadził Jadwigę z dziećmi do swego domu. Przy przeprowadzce pomagała cała okolica.

A rok później w rodzinie pojawiła się długo wyczekiwana córeczka…

Ot i wierz tu wróżkom…

Idź do oryginalnego materiału